07.05.2025, 09:13 ✶
Rzucone przez Charles'a zaklęcie tworzące czarną mgłę było udane, więc mieliście przewagę nad osobami, które chciałyby przeszkodzić wam w udanym zniszczeniu stropu nad przejściem do kliniki uzdrowicielskiej. Znajomość praw rządzących naturą (a więc i fizyki) było u Leviathana wysokie, ale jego obycie w świecie zabezpieczeń już niekoniecznie - twoje działanie uruchomiło te dość oczywiste jak na tak ważne dla czarodziejów miejsce - witryna pękła, ale szyba nie rozsypała się w drobny mak. Zakończenia fragmentów były obłe, można było dać je do rączki małemu dziecku i obserwować jak je żuje, a budynek otrzepał się z pyłu, który na moment przysłonił wam widoczność i sam przesunął sobie belkę wzmacniającą sufit, poprzez wykorzystanie do tego zaklętego manekina. Centrum handlowe się nie zawaliło. Nie mieliście mocy, aby wykonać to tak szybko, za pomocą jednego zaklęcia.
Podłoga pod waszymi butami zadrżała, a czarodzieje wokół was poczuli grozę. Nikt nie zamierzał ryzykować życiem w starciu z dwójką wariatów w pelerynach, więc w tej gęstej mgle, poza czarodziejem, z którym już walczyliście, pozostała trójka czarodziejów - matka, ojciec i ich syn z połamanymi nogami i otwartą raną brzucha, którego nie mogli tutaj zostawić. Nie ulegało waszej wątpliwości to, że znajdujący się w środku uzdrowiciele wiedzieli, co wydarzyło się na zewnątrz i za moment ta rodzina otrzyma wsparcie Ministerstwa - św. Mung był ważnym miejscem strategicznym, w które zainwestowano wiele galeonów.
Matka próbowała rozrzedzić popiół i mgłę, ale nie udało jej się przerzucić inkantacji Charles'a, więc wciąż otaczała was ciemność, przez którą ledwo widzieliście napastników. Ojciec broniący syna wycelował w Leviathana i cisnął w niego zaklęciem, które nie trafiło - zamiast w niego uderzyło w posadzkę obok, zostawiając na niej małe wgniecenie. Leviathan próbujący tego uniknąć w dowolny sposób, omal nie przypłacił tego tragicznym błędem.
Podłoga pod waszymi butami zadrżała, a czarodzieje wokół was poczuli grozę. Nikt nie zamierzał ryzykować życiem w starciu z dwójką wariatów w pelerynach, więc w tej gęstej mgle, poza czarodziejem, z którym już walczyliście, pozostała trójka czarodziejów - matka, ojciec i ich syn z połamanymi nogami i otwartą raną brzucha, którego nie mogli tutaj zostawić. Nie ulegało waszej wątpliwości to, że znajdujący się w środku uzdrowiciele wiedzieli, co wydarzyło się na zewnątrz i za moment ta rodzina otrzyma wsparcie Ministerstwa - św. Mung był ważnym miejscem strategicznym, w które zainwestowano wiele galeonów.
Matka próbowała rozrzedzić popiół i mgłę, ale nie udało jej się przerzucić inkantacji Charles'a, więc wciąż otaczała was ciemność, przez którą ledwo widzieliście napastników. Ojciec broniący syna wycelował w Leviathana i cisnął w niego zaklęciem, które nie trafiło - zamiast w niego uderzyło w posadzkę obok, zostawiając na niej małe wgniecenie. Leviathan próbujący tego uniknąć w dowolny sposób, omal nie przypłacił tego tragicznym błędem.
1. Do końca obecności w wątku na końcu każdej wiadomości fabularnej rzucacie kością na percepcję. Na jej podstawie oceniam to co widzicie wokół - rodzinę skrytą w czarnej mgle i pułapki wokół, których celem jest unieruchomienie osób, które odważyłyby się zaatakować szpital.
2. Każda próba ucieczki (na nogach, teleportacja) musi wiązać się z rzutem.
3. Macie jedną akcję na post - Charles broni się przed wyprowadzonym w poście Leviathana atakiem, Leviathan może robić cokolwiek. Jego pnącza nie wykształtowały się - zamiast nich na podłodze pojawiło się kilka poszarpanych, niedbale splecionych sznurków (siara - człowiek próbujący się przed nimi bronić nie trafił w nie nawet zaklęciem rozpraszającym, bo był w zbyt wielkim szoku).
2. Każda próba ucieczki (na nogach, teleportacja) musi wiązać się z rzutem.
3. Macie jedną akcję na post - Charles broni się przed wyprowadzonym w poście Leviathana atakiem, Leviathan może robić cokolwiek. Jego pnącza nie wykształtowały się - zamiast nich na podłodze pojawiło się kilka poszarpanych, niedbale splecionych sznurków (siara - człowiek próbujący się przed nimi bronić nie trafił w nie nawet zaklęciem rozpraszającym, bo był w zbyt wielkim szoku).