Kolejny raz nie udało mu się użyć zaklęcia utworzenia strumieni wody, aby ugasić pożar. Nie miał też bezpośredniego dostępu do jej źródła, aby pomóc Olivii uchronić dom przez dosłownym spaleniem. Próbował kolejny raz, ale nie rozumiał, dlaczego zaklęcie nie chce działać. Próbował się skoncentrować, był skupiony. Tak by twierdził, a mimo to, nic się nie działo.
Wpadła Olivia widząc całą sytuację. Już miał o coś zapytać, poprosić, ale ona jedynie zakomunikowała, że idzie samodzielnie ugasić pożar dachu. Chciał ją zatrzymać, że to nie jest bezpieczne. Nie zdążył. Nawet próba wykrzyknięcia jej imienia, skończyła tylko na ruchu jego warg, wypowiadających jej imię. Po czym chwycił się za gardło, jakby próby wypowiedzenia czegokolwiek, szkodziły mu. Gryzły jego struny głosowe. A może to był dym ognia panujący w pomieszczeniu?
Ponownie spojrzał na szalejące zagrożenie. Gdzieś z boku upadła belka, automatycznie sprawiając, że odsunął się na bok, zakrywając prawym ramieniem.
Postanowił spróbować ostatni raz z zaklęciem wytwarzającym wodę. Zamachnął ponownie, mentalnie wypowiadając zaklęcie. Jeżeli znów się nie powiedzie, odszuka jakiś koc i będzie próbował narzucać na płonące meble. Lecz to jednak by nic nie dało. Kaszlnął, gdyż zbyt długie przebywanie w tym miejscu, dusiło go.
Rzut na kształtowanie, w celu utworzenia strumieni wody. Kolejna próba.
Sukces!