Zaklęcie powiodło się, gdyż uciekinier obywatelski tego miasta, nie zniknął. Proszek fiuu, w niczym mu nie pomógł. Zaklęcia być może zderzyły się i czarodziej musiał ewakuować się inną drogą. Nicholas jedynie odprowadził go wzrokiem, oglądając przy okazji za towarzyszem, który rzucił zaklęcie na swój wyznaczony kominek i ruszył dalej. Coś jednak nie pomogło, skoro pojawiały się zielone płomienie.
Travers, na moment postanowił to zignorować i rzucił zaklęcie na dwój upatrzony drugi kominek, gdzie ktoś postanowił wejść lub także wyjść. Wszystko jedno. Machnął zdecydowanie różdżką i poczekał na działanie zaklęcia. W między czasie, spojrzał na poprzedni kominek towarzysza.
- Obejrzyj się.Zasugerował Viperze, gestem głowy wskazując kierunek jego kominka, w którym coś mogło pójść nie tak i żeby był gotowy na jakiś ewentualnie niespodziewany atak.
Papillo wrócił spojrzeniem na swój kominek, aby upewnić się, że jego zaklęcie podziałało i móc ruszyć dalej. Odbijając inne zaklęcia, jakie były w jego kierunku mierzone przez odważnych obywateli. A nawet odrzucając i unikając rzucane coś w jego kierunku. Jakby chcieli odwrócić ich uwagę.
Rzut na rozproszenie, aby pozbawić kolejny kominek zdolności magicznych.
Slaby sukces...