Prudence nie uważała tego za trafny żart. Był bardzo chujowy, zresztą nie trudno było się domyślić, co o tym myśli obserwując jej wyraz twarzy. Była zirytowana, to zdecydowanie nie było miejsce, w którym chciała się teraz znaleźć.
Przymknęła oczy i zaczęła oddychać powoli, nie chciała jeszcze bardziej dać mu siebie wyprowadzić z równowagi. Ona robiła z siebie idiotkę? Próbowała po prostu ustalić dlaczego się tutaj znaleźli. Najwyraźniej Romulus też tego nie planował, więc ktoś inny musiał się pokusić o ten dowcip. Niby w rezydencji znajdowali się sami dorośli ludzie, jednak tak naprawdę nie była w stanie aktualnie stwierdzić, że ktoś z tam obecnych nie stwierdziłby, że to nie był doskonały żart. Wiedziała na co ich stać, chociaż raczej spodziewała się, że akurat z takiej głupoty wyrośli. Jak widać - niczego nie można być do końca pewnym i nie warto tracić czujności, bo dosyć szybko powodowało to kłopoty.
- Ręce przy sobie. - Zdążyła jeszcze wysyczeć przez zęby. Nie znosiła, gdy ktoś reagował w ten sposób, kiedy dotykał jej, gdy tego nie planowała. W szczególności, gdy był to ktoś, za kim nie przepadała. Potter chyba próbował ich teleportować, spryciarz, myślał, że jest w tym lepszy od niej? No nie, to było pierwsze, co zrobiła. Wiedziała już, że nie mogą się teleportować. Utknęli, tu, właściwie gdzie tu? Na jakimś zadupiu w samym środku lasu. Miała ochotę krzyczeć, ale jeszcze się powstrzymywała przed takimi odruchami.
- Zauważyłam, Sherlocku. - W końcu już sama próbowała się stąd wydostać w ten sposób.
- Dokąd iść? Znasz drogę, wiesz w ogóle gdzie jesteśmy? - W przeciwieństwie do Pottera nie uważała tego za szczególnie dobry pomysł, bo przecież mogli zabłądzić (to wcale nie tak, że już nie mieli pojęcia, gdzie są).
- Dlaczego w tamtym kierunku? - Musiała dowiedzieć się, co spowodowało, że chciał iść właśnie w tamtą stronę. Romulus nie wyglądał jej na doświadczonego piechura, ani kogoś kto odnajdywał się w podobnych warunkach. Jeśli miała się stąd ruszyć, to musiała mieć pewność, że pójdą w dobrą stronę, a nie gdzieś w pizdu.
- Nie wątpię, że ja miałam paść ofiarą tego żartu, sobie raczej nie uprzykrzacie życia, czyż nie? - To wydawało się Bletchley raczej dość oczywiste. Naprawdę gotowała się w środku, jak w ogóle ktoś mógł uznać, że było to zabawne.
Confusion in her eyes that says it all
She's lost control