07.05.2025, 20:15 ✶
Przyglądał się młodszej czarodziejce, kiedy ta wyjęła lusterko. Zmarszczył brwi, bo to była dziwna chwila na sprawdzanie swojego wyglądu. A może u Waltersów mieszkał jakiś młodzian który się jej podobał i chciała na nim zrobić dobre wrażenie? Nie oceniał, nie zamierzał, nie ważne jak mroczne były czasy w jakich żyli, jeśli nie zachowają choć odrobiny normalności to przegrają całkowicie. Ale zaraz olśniło go jak bardzo błędny był w swoich założeniach. Zapomniał całkowicie, że gdzieś w jego rzeczach znajdują się identyczne dwa lusterka i teraz mógłby porozumieć się z innymi osobami, żeby dowiedzieć się co u nich.
- Żyjesz? Jak inni? - zwrócił się słysząc, że to do Brenny odzywa się Dorą. Ciekaw był czy Longbottomówna była dzisiaj na służbie, czy może działa z ramienia Zakonu? Westchnął.- Przejdziemy przez Nokturn w drodze do Nory, sprawdzimy jak tam sytuacja, może się czegoś dowiemy - dodał kładąc Dorze dłoń na ramieniu i zaglądając jej przez nie, aby zerknąć na taflę lusterka zanim jeszcze połączenie zostało przerwane.
Pokiwał przecząco głową na pytanie przyjaciółki.
- Nie, byłaś pierwszą, na którą wpadłem, sądziłem, że to będzie spokojna noc - powiedział nadal zaniepokojony o innych, którzy mu byli bliscy. Uspokoi się dopiero kiedy dowie się co z nimi. - Chodźmy, im szybciej to załatwimy tym lepiej - dodał jeszcze ruszając przed siebie pewnym krokiem, tylko po to, żeby zatrzymać się po przejściu trzech metrów i odwrócić drapiąc się zmieszany po skronie. - Dobra, ale nie wiem gdzie oni mieszkają, musisz prowadzić
- Żyjesz? Jak inni? - zwrócił się słysząc, że to do Brenny odzywa się Dorą. Ciekaw był czy Longbottomówna była dzisiaj na służbie, czy może działa z ramienia Zakonu? Westchnął.- Przejdziemy przez Nokturn w drodze do Nory, sprawdzimy jak tam sytuacja, może się czegoś dowiemy - dodał kładąc Dorze dłoń na ramieniu i zaglądając jej przez nie, aby zerknąć na taflę lusterka zanim jeszcze połączenie zostało przerwane.
Pokiwał przecząco głową na pytanie przyjaciółki.
- Nie, byłaś pierwszą, na którą wpadłem, sądziłem, że to będzie spokojna noc - powiedział nadal zaniepokojony o innych, którzy mu byli bliscy. Uspokoi się dopiero kiedy dowie się co z nimi. - Chodźmy, im szybciej to załatwimy tym lepiej - dodał jeszcze ruszając przed siebie pewnym krokiem, tylko po to, żeby zatrzymać się po przejściu trzech metrów i odwrócić drapiąc się zmieszany po skronie. - Dobra, ale nie wiem gdzie oni mieszkają, musisz prowadzić