08.05.2025, 09:39 ✶
Udało się. Olivia pomogła dogasić dach, chociaż kilka belek jeszcze się tliło. Jednak pożar został opanowany na tyle, że nie było opcji, by przeniósł się na inne domy - o ile oczywiście nie zacznie wiać wiatr, który na nowo roznieci żar. Quirke schowała różdżkę: była zmęczona, ale jednocześnie świadoma tego, że to był dopiero początek. Wróciła więc do Tristana, który dogaszał środek mieszkania. Gdy tylko zobaczyła, że wszystko jest opanowane, odetchnęła. Z ulgą, ale i niepokojem.
- Tristan, a... Twoje mieszkanie? - zapytała cicho, rozkładając ręce by objąć swojego chłopaka w pasie. Potrzebowała fizycznego pocieszenia, potrzebowała bliskości chociaż na ułamek sekundy. Fizycznego zapewnienia, że będzie dobrze, że sobie poradzą. - Ja poszukam swojej mamy, a ty idź zobaczyć, co się dzieje u ciebie? Wydaje mi się, że ogień trawi nie tylko Pokątną, widziałam dym z Horyzontalnej i chyba z miejsca, w którym znajdują się mugolskie dzielnice.
Mugole... Oni nie mieli szans z magicznym ogniem. Mieli swoje służby porządkowe, owszem, ale czy to wystarczy? Cholernie trudno było im, czarodziejom, ugasić ten pożar, jakie więc szanse mieli mugole? Gdyby nie to, że jej rodzina była tutaj, to zaoferowałaby się że pójdzie z Wardem, ale nie mogła. Musiała odnaleźć matkę i... Zrobić coś, o czym Tristan nie mógł wiedzieć. Nie mogła go wtajemniczyć w sprawy "przyjaciół mugolaków", bo nie miała na to pozwolenia. Nie była w żadnej pozycji na to, by odezwać się chociaż słowem w tej sprawie, no i jak Tristan by zareagował na to, w co Olivia się wplątała? Bo zdecydowanie wplątała się w coś niebezpiecznego.
- Tristan... Pamiętaj że cię kocham. Cokolwiek by się działo: znajdziemy się - powiedziała, luzując nieco uścisk. Uniosła głowę, by spojrzeć mu w oczy. To nie były czcze obietnice, to była pewność. Olivia stanęła na palcach, by złożyć na ustach chłopaka pocałunek. - Wiesz o tym, prawda? Ja muszę zostać tutaj, z mamą, ale znajdziemy się.
@Tristan Ward
- Tristan, a... Twoje mieszkanie? - zapytała cicho, rozkładając ręce by objąć swojego chłopaka w pasie. Potrzebowała fizycznego pocieszenia, potrzebowała bliskości chociaż na ułamek sekundy. Fizycznego zapewnienia, że będzie dobrze, że sobie poradzą. - Ja poszukam swojej mamy, a ty idź zobaczyć, co się dzieje u ciebie? Wydaje mi się, że ogień trawi nie tylko Pokątną, widziałam dym z Horyzontalnej i chyba z miejsca, w którym znajdują się mugolskie dzielnice.
Mugole... Oni nie mieli szans z magicznym ogniem. Mieli swoje służby porządkowe, owszem, ale czy to wystarczy? Cholernie trudno było im, czarodziejom, ugasić ten pożar, jakie więc szanse mieli mugole? Gdyby nie to, że jej rodzina była tutaj, to zaoferowałaby się że pójdzie z Wardem, ale nie mogła. Musiała odnaleźć matkę i... Zrobić coś, o czym Tristan nie mógł wiedzieć. Nie mogła go wtajemniczyć w sprawy "przyjaciół mugolaków", bo nie miała na to pozwolenia. Nie była w żadnej pozycji na to, by odezwać się chociaż słowem w tej sprawie, no i jak Tristan by zareagował na to, w co Olivia się wplątała? Bo zdecydowanie wplątała się w coś niebezpiecznego.
- Tristan... Pamiętaj że cię kocham. Cokolwiek by się działo: znajdziemy się - powiedziała, luzując nieco uścisk. Uniosła głowę, by spojrzeć mu w oczy. To nie były czcze obietnice, to była pewność. Olivia stanęła na palcach, by złożyć na ustach chłopaka pocałunek. - Wiesz o tym, prawda? Ja muszę zostać tutaj, z mamą, ale znajdziemy się.
@Tristan Ward