- W tym wypadku, to raczej nie jest pesymizm, a realizm. - Raczej nie zapowiadało się na to, aby faktycznie ta sytuacja miała szybko się zakończyć. Dym nadal otaczał okolicę, płomienie pochłaniały kamienice, kolejne i kolejne. Nie wydawało się, aby to miało szybko minąć. Pozostawało wierzyć w to, że ogień doszczętnie nie spali miasta.
Przejeła eliksiry od Olivii. Na pewno się tutaj przydadzą. Zakonnicy, co chwila przyprowadzali tu potrzebujących. Drzwi Nory były otwarte, była gotowa wszystkich przyjąć pod swój dach, chociaż nigdy nie zakładała, że coś podobnego może się wydarzyć. Może powinna bardziej zabezpieczyć to miejsce? Pożar go nie dosięgnął, to zaczyny na meblach znajdowały się ślady popiołu, były też te dziwne ślady rąk na kobiecie, która pozwoliła sobie zasnąć, ale tym będzie się martwić później. Grunt, że cukiernia póki co stała.
- Podejrzewam, że bez względu na to ile osób by nie wezwali to i tak będzie za mało, starty są ogromne. - Nie wydawało jej się, aby Ministerstwo było przygotowane na podobną tragedię, czy w ogóle można było się przygotować na coś takiego? Kto mógł założyć, że Ci popaprańcy postanowią podpalić całe miasto? No nikt.
- Póki co robiłam wywary uspokajające, ciastka to nie jest głupi pomysł, ale musiałabym się zaszyć na co dłuższą chwilę, nie wiem, czy mogę ich tutaj tak zostawić. - Raczej przyjęła rolę obserwatora, który przemierzał cukiernię wypytując wszystkich, czy mają to czego potrzebują. Doglądała ich i upewniała się, czy aby na pewno wszystko jest w porządku. Nie do końca wydawało jej się, aby to był odpowiedni moment na to, by zamknąć się w kuchni i przepaść tam na dłuższą chwilę. Właśnie dlatego wybrała szybszą opcję i robiła napary z wkładką, bo to nie wymagało, aż takiego nakładu pracy.
- To nie była tylko lawenda, jak coś, a zestaw ziół, mam tutaj ich dość sporą kolekcję. - Na szczęście jeśli o to chodzi to była dość odpowiednio zaopatrzona w składniki, sporą część hodowała sama na miejscu.
// przewaga zielarstwo III, tworzenie eliksirów