11.05.2025, 09:26 ✶
Też cofnęła się i opadła na bruk, lewą rękę ostrożnie podpierając o kolano. Dłoń drżała jakoś tak sama z siebie, pokryta krwią, nadgarstek stanowczo protestował przeciwko jakimkolwiek ruchom, i Brenna wolała się jej za bardzo nie przyglądać i udawać sama przed sobą, że wszystko jest w porządku – tak naprawdę nie było, ale w tej chwili w Londynie mieli setki osób w poważniejszym stanie, a jej najwyżej zostanie blizna na pamiątkę po tym, że za późno dostanie pomoc.
Wciąż była oszołomiona. Wciąż kręciło się jej w głowie, wciąż głosy służb zajmujących się rumowiskiem mieszały się dla niej z krzykami o tym, że spłonie i wciąż gdzieś w gardle i żołądku tkwiły jakby fizyczne wręcz kulki paniki na wspomnienie ognia, który buchnął, gdy tu wybiegła. Być może poza martwieniem się o niego, powinna się poderwać i ruszyć pomóc i innym, ale jeszcze nie w pełni docierało do niej, co się dzieje.
– To ty stałeś za blisko – wytknęła, podpierając się prawą ręką i spoglądając na nogę, pełna obaw, że ta okaże się zmiażdżona albo oni się tutaj kłócili, a on się wykrwawiał. Na całe szczęście, chyba nie miał krwotoku i nie groziła mu kariera pierwszego aurora z drewnianą nogą w historii Ministerstwa Magii, a przynajmniej nie wyglądało na to na pierwszy rzut oka. Nie była uzdrowicielką, nie mogła więc ocenić, czy nie doszło do żadnych przemieszczeń, ukruszeń i tym podobnych atrakcji, ale tej nocy jej standardy wobec stanu zdrowia swojego i innych były dość niskie: póki ludzie żyli i nie mieli zostać kalekami, nie zamierzała narzekać. – Albo działasz za wolno. Głowa cała? Nie widzisz podwójnie? Trzeba cię odstawić do uzdrowicieli.
Mogła spróbować zawołać Cedrica. W pobliżu w teorii mógł być i oddział ratunkowy, ale pewnie mieli pełne ręce roboty. Czy Atreusa w tym stanie w ogóle można było teleportować do Munga?
Dźwignęła się powoli, zakasłała i zaczęła szukać tej jego różdżki – z dziwnym przeświadczeniem, że jak tego nie zrobi, to on mimo tej złamanej nogi postanowi zrobić to sam.
Wciąż była oszołomiona. Wciąż kręciło się jej w głowie, wciąż głosy służb zajmujących się rumowiskiem mieszały się dla niej z krzykami o tym, że spłonie i wciąż gdzieś w gardle i żołądku tkwiły jakby fizyczne wręcz kulki paniki na wspomnienie ognia, który buchnął, gdy tu wybiegła. Być może poza martwieniem się o niego, powinna się poderwać i ruszyć pomóc i innym, ale jeszcze nie w pełni docierało do niej, co się dzieje.
– To ty stałeś za blisko – wytknęła, podpierając się prawą ręką i spoglądając na nogę, pełna obaw, że ta okaże się zmiażdżona albo oni się tutaj kłócili, a on się wykrwawiał. Na całe szczęście, chyba nie miał krwotoku i nie groziła mu kariera pierwszego aurora z drewnianą nogą w historii Ministerstwa Magii, a przynajmniej nie wyglądało na to na pierwszy rzut oka. Nie była uzdrowicielką, nie mogła więc ocenić, czy nie doszło do żadnych przemieszczeń, ukruszeń i tym podobnych atrakcji, ale tej nocy jej standardy wobec stanu zdrowia swojego i innych były dość niskie: póki ludzie żyli i nie mieli zostać kalekami, nie zamierzała narzekać. – Albo działasz za wolno. Głowa cała? Nie widzisz podwójnie? Trzeba cię odstawić do uzdrowicieli.
Mogła spróbować zawołać Cedrica. W pobliżu w teorii mógł być i oddział ratunkowy, ale pewnie mieli pełne ręce roboty. Czy Atreusa w tym stanie w ogóle można było teleportować do Munga?
Dźwignęła się powoli, zakasłała i zaczęła szukać tej jego różdżki – z dziwnym przeświadczeniem, że jak tego nie zrobi, to on mimo tej złamanej nogi postanowi zrobić to sam.
Don't promise to live forever. Promise to forever live while you're alive.