11.05.2025, 10:06 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 11.05.2025, 10:10 przez Brenna Longbottom.)
Jeśli szło o klątwę, to była właściwie pewna, że jedna na niej ciąży, ale to była współklątwa, dzielona z Basiliusem i zamierzała się upierać, że on był równie przeklęty jak ona – w końcu to on znalazł w lesie zwłoki, jego próbowała zabić mordercza ławka, i on trafił na jakieś wariackie zebranie rodzinne, gdzie go naćpano. Całkiem bez jej pomocy, ona potem tylko się pojawiła to posprzątać, więc mieli mniej więcej równy bilans (obok takich wydarzeń jak dźgnięcie jej nożem, wpadnięcie do dołu pełnego dziwnej mazi i albo klątwa śmiertelnego pecha).
Nie odpowiedziała na jego słowa odnośnie tego stania za blisko, uśmiechnęła się blado, już skupiona na poszukiwaniach – i przy okazji rozglądaniu się, czy na pewno nikt inny nie potrzebował pomocy – może dlatego, że skoro miał siłę rzucać takie uwagi, to znaczyło, że żył i żyć będzie, może z innego powodu.
– Nie, właściwie to nie. Dlaczego bym miała, skoro są ludzie, do których chcę wrócić? – spytała, z pewną ulgą dostrzegając różdżkę blisko miejsca, w którym upadł: wytrąciło mu ją z ręki i na szczęście nie upadła za daleko. Darowała sobie już wykłócanie się, że wcale nie stała jak kołek, potknęła się i natychmiast poderwała, gdy zobaczyła, że jednak się wali. – Ale dzisiaj każdy w cholernej Anglii może umrzeć, bo przypadkiem dostanie cegłą w głowę, uciekając z własnego domu. No jasne, zostawię cię tutaj, na środku drogi, ze złamaną nogą, żeby cię śmierciożercy dobili – zacytowała, odwracając się i wciskając mu różdżkę w dłoń. – Mogę spróbować sprowadzić tu Lupina, żeby się tobą zajął, odstawić cię do twojego domu albo do szpitala. Ale nie mam pojęcia, jak wygląda tam sytuacja. Szybka decyzja.
Może w poczekalni kłębił się tłum ludzi, może nie przyjmowali już nikogo, kto akurat nie umierał, a może śmierciożercy zabili połowę personelu – w tej chwili Brenna nie była już pewna absolutnie niczego. Istniała też szansa, że jak go tam podrzuci i on odkryje, że ma czekać długie godziny, to w swoim uporze postanowi sobie wyjść i zemdleje gdzieś na ulicy, więc wolała tego nie wymuszać.
Don't promise to live forever. Promise to forever live while you're alive.