• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Greater London Aleja horyzontalna v
« Wstecz 1 2 3 4 5 … 11 Dalej »
[08-09-1972] Mój mały skrawek nieba | B.M & S. M

[08-09-1972] Mój mały skrawek nieba | B.M & S. M
Ancymon
"Niewierny jest ten, kto żegna się, gdy droga ciemnieje"
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Nie jest ani wysoka, ani niska, mierzy dokładnie 168 cm. Włosy w kolorze jasnego blondu, ślepia kocie w odcieniu lodowego błękitu. Oczy duże, nosek mały i nieco zadarty, pełne usta na których często widnieje zaczepny bądź pogardliwy uśmiech. Pachnie słodko, lecz nie mdło, mieszanką wanilii, porzeczki i paczuli.

Scarlett Mulciber
#9
11.05.2025, 12:40  ✶  
I dostała to, co dostać chciała.
Ich nici, które wirowały, różniąc się odcieniem i intencją w zależności od strony z której biły. A jednak te rozkwitały, żyły. Czerwień, jaką dojrzały jej oczy, nie była czerwienią serca, była żarem pożądania. Żarem ukrytym pod skórą, niemym szeptem w spojrzeniu. I to jej wystarczyło na tą chwilę, bo dostała więcej, aniżeli dostała poprzednim razem - i nim zdążyła porozwodzić się nad nimi chwilę dłużej, dostrzegła kolejną nić, na którą w pierwszej chwili nie zwróciła uwagi.
I choć nie szukała tej nici, ta pojawiła się sama - z cichym blaskiem, ulotnym niczym mgła o świcie, będąc w zasięgu jej wzroku, gdy Frida weszła w pole widzenia.
Ich nić miała kolor pudrowego różu, tak delikatny, że bardziej się go czuło, aniżeli widziało. Łączyła ich niczym oddech, cichy szept, czuła melodia. Miłość tak czysta, że aż bolało. Bez domieszki oczekiwań, bez warunków. Idealna, niemal pierwotna, niczym sen dziecka, które jeszcze nie zna strachu - sen, który nigdy nie był jej dany. Czuła jak coś w niej mięknie. Jak żal z przeszłości powoli rozlewa się po jej ciele, jakby zobaczyła coś czego nigdy nie dane jej było zaznać. Ten widok bolał, ale w inny sposób. Ona nie zazdrościła Baldwina, nie chciała być Fridą. Bolał dlatego, że jako dziecko nigdy, nawet przez chwilę, nie była otulona taką nicią. Nikt jej nie zawinął w miłość tak czystą, tak bezbronną, tak niepodważalną.
Wzięła cichy, acz głęboki wdech. Nie potrafiła oderwać wzroku, gdy ich nić zapulsowała, jakby żyła.
Mulciber w tej chwili na nowo pojęła coś, co wiedziała już dawno. Ludzie patrząc na Baldwina Malfoya widzieli to co chcieli zobaczyć, to co On chciał im pokazać - Ona zaś widziała to, czego nie był w stanie przed nią skryć. Piękno, które nie poznało zbyt wiele osób. Piękno o którym Ona nie mówiła, a On udawał, że nie istnieje. Piękno przez które zarzucało jej się ślepotę, a Ona twierdziła, że widzi więcej. I chciała widzieć więcej i chciała trwać i chciała... chciała być i czuć to wszystko i widzieć i smakować dopóki mogła, bo już dawno pogodziła się z upadkiem. Pogodziła się z ceną jaką przyjdzie jej zapłacić. I nawet jeśli ich sen się skończy, wypali, zamieni w popiół - żaden z niedowiarków nie będzie mógł rzucić "Miałem rację", bo racji nie mieli. Bo racje mogliby mieć, gdyby wierzyła w nieskończoność ich snu, ale ta wiara nigdy nie wystąpiła, zamiast niej zaś trwała akceptacja wybudzenia. Bo ona również wiedziała po czym stąpa, pomimo to postanowiła iść dalej. Nie bojąc się, że lód pod stopami pęknie, a jedynie zastanawiając się jak zimna była woda pod nim.

I tak też ich wzrok ogarnął salon.
"Spójrz na mnie" - spojrzała, reagując na dobrze znany jej ton machinalnie, wręcz odruchowo. Ton, którego używał ilekroć chciał ujarzmić płomienny sztorm furii, kipiący w niej niczym rozszalałe morze.
Na dźwięk z oddali chciała odwrócić wzrok, spojrzeć w kierunku możliwego zagrożenia, ale Malfoy był szybszy - a jej wzrok zatrzymał się.
"Patrz tylko na mnie" - wzięła głębszy wdech, acz nie odwróciła wzroku, nie sprawdziła. Patrzyła na niego, jakby w tej krótkiej chwili tylko on istniał. Słuchała jego słów, które starały się ułożyć w jej głowie. Ciepło jego ust, odganiające mary, przyciągające świadomość tak blisko, że wszystko dookoła traciło na ważności. Powoli się odsunęła, odwlekając nieco ów chwilę, gdyż ta była nieznośnie niewygodna. I choć nie wypowiedziała myśli, tak te zaczęły wirować w jej głowie, gdy ta przeszła do sypialni.

Jej oczy dobyły skrzypiec, które niewzruszone końcem świata trwały, osadzone na statywie tak jak je zostawiła. Ciche, nietknięte, wciąż piękne. W lakierowanym drewnie odbijało się pulsujące światło pożaru, który rozświetlał noc za szybą. Stłumione krzyki docierały do jej uszu, melodia końca - a ona patrzyła na instrument, który trwał, nie potrzebując dźwięku aby przemówić. Powoli podeszła do statywu orientując się w zdumieniu, że nie stało im się nic, jakby tragedia nigdy nie zapukała do ich drzwi. Powoli dobyła skrzypiec, pakując instrument do futerału razem ze smyczkiem. Zamknęła futerał, przesuwając dłonią po skórzanym obiciu.
Może i twoja rodzina od lat pierdoli o tym, że wszystko jest snem - niestety czy stety, Baldwinie, ale rację masz jedynie połowicznie. Bo wbrew racjom i prawdom, tylko oświeconym, uświęconym Mulciberom przychodzi poznać i zrozumieć sens. Tym z krwi i kości, ale i tym, których dusza od zawsze zespolona była z pięknem naszych wierzeń. Wielu ignorantów nie ceni, nie pochyla się i nie rozumie, będąc zagubionym w ignorancji czy nieświadomym jak wielkie... jak ważne jest to. W tych czterech słowach ukryta otchłań myśli, niczym szept mgły nad jeziorem pamięci. "Pomyśl, że to sen" to nie ucieczka, to nigdy nie była ucieczka, mimo iż pozwalała dawać schronienie i nadzieje, to klucz. Brama tych co widzą więcej niż dzień i noc, a spojrzeniem potrafią dobyć samych gwiazd. Tych którzy gładzą prawdy - i żal ściska serce, że dookoła Scarlett mniej było tych, którzy z czułością otaczali ramionami zrozumienie tych kilku słów, zaś więcej tych którzy nie zwykli zwracać uwagi, zapominając o istnieniu tak ważnej rzeczy. Rzeczy, która należała do jej rodziny, budując ich tożsamość. Bo bez tożsamości byliśmy jedynie kolejnym słowem rzuconym na wiatr. Sen to nie złuda, lecz miejsce narodzin prawdy bez masek. Tam, gdzie inni widzą przypadek i cień, oni dostrzegają wzór, wzruszenie, sens. Przebudzeni, a jednak śniący, jakby świat był sceną, a oni autorami. 
Błahe wydarzenie może odegrać dużą rolę - powtórzyły myśli, a Ona prychnęła. Przyciągnęła futerał do piersi, powoli wstając. Jakby jego słowa były niewygodne. To czego uczyli Ciebie nauczysz mnie ty, bo matka nie miała szansy. Acz szybko sięgam po zrozumienie, pół życia nieświadomie błądząc w krainie snów z odczuciem inności,  gdyż zrozumienie kompletne przyszło wraz z poznaniem prawdy, a ta prawda nosiła niewzruszony wyraz i paznokcie w kolorze krwistego szkarłatu.
Ale musisz wiedzieć, że chociaż pojmuje, ja zawsze będę śnić, a ty razem ze mną, lub z osobna. Niezależnie od wyznawanych przez Ciebie prawd czy złudzeń, bo ująłeś wzrokiem duszę śniącego. I póki nie odwrócisz wzroku, tak i ja wzroku nie odwrócę. Dopóki naszych nici nie pogrąży otchłań, dopóki ich nie zamordujesz - dopóty nasze światy splecione będą. Jeśli nie żarem, to nostalgią minionej rzeczywistości.
Przesunęła wzrokiem po osmolonej częściowo ścianie, pozwalając sobie pogrążyć się w niebycie. Dopiero głos Malfoya ją wybudził, a Ona odwróciła się powoli.
-Cóż... - podjęła o wiele spokojniej - Będzie trzeba tu odmalować - dodała z głupim uśmiechem, chyba początkowo gubiąc czy ignorując jego pytanie. Wstała, wciąż ściskając futerał.
-Nienaruszone - wyznała, chociaż nie musiała, bo tego blondyn zdążył się pewnie domyślić wraz z jej pierwszą reakcją. Powoli podążyła w jego kierunku.
-Żywię nadzieje, że kamienica stoi, a ojcu nic nie jest - wyznała, bo mimo iż nie zgadzali się w pewnych kwestiach, ten był jej rodziną, częścią jej życia. Ciekawe co wymyśli... - przemknęło przez jej myśli. Zgadywała, że jeśli kamienicę pochłonęły płomienie to usłyszy hasło bardzo oczywiste, spodziewane, które od jakiegoś czasu niewypowiedziane wisiało w powietrzu. Wuj Robert nie żył, a to dla niego ojciec przeniósł się do Londynu.
-Norwegia brzmi odlegle - wymruczała w zadumie, bardziej do siebie aniżeli do niego. W jej głosie nie było żalu czy smutku. Norwegia od zawsze była jej domem i zawsze w jej sercu pozostanie. A jednak nie śpieszno jej było wracać. I jeśli ich skrawek nieba spłonie doszczętnie, a razem z nim kamienica Mulciberów, Ona nie zamierzała spłonąć razem z nimi. Wuj Alexander na pewno nie odmówiłby jej gościnności, chociaż tego ojcu by nie powiedziała, wiedząc jaki stosunek ich łączy. W pomoc prababci również wierzyła i w niej również odnajdywała schronienie po burzy, ale i to pozostawało niewypowiedzianą tajemnicą. Bo jak na czarną owce swojej rodziny przystało, przyszło jej szybko pokochać część rodziny, którą jej najbliższa zdawała się wykląć. A jednak to w ich oczach widziała zrozumienie, sens otchłani i żar prawd. I chociaż kochała Norwegię, tak nie widziała tam nic prócz cienia przeszłości, którą powinna wdychać niczym nostalgię, nie szukać zaś w tej nostalgii przyszłości - bo tam jej nie odnajdzie.
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Baldwin Malfoy (5264), Scarlett Mulciber (4868)




Wiadomości w tym wątku
[08-09-1972] Mój mały skrawek nieba | B.M & S. M - przez Scarlett Mulciber - 28.03.2025, 10:17
RE: [08-09-1972] Mój mały skrawek nieba | B.M & S. M - przez Baldwin Malfoy - 31.03.2025, 14:02
RE: [08-09-1972] Mój mały skrawek nieba | B.M & S. M - przez Scarlett Mulciber - 02.04.2025, 20:58
RE: [08-09-1972] Mój mały skrawek nieba | B.M & S. M - przez Baldwin Malfoy - 05.04.2025, 21:11
RE: [08-09-1972] Mój mały skrawek nieba | B.M & S. M - przez Scarlett Mulciber - 06.04.2025, 17:21
RE: [08-09-1972] Mój mały skrawek nieba | B.M & S. M - przez Baldwin Malfoy - 15.04.2025, 10:10
RE: [08-09-1972] Mój mały skrawek nieba | B.M & S. M - przez Scarlett Mulciber - 20.04.2025, 10:48
RE: [08-09-1972] Mój mały skrawek nieba | B.M & S. M - przez Baldwin Malfoy - 27.04.2025, 21:20
RE: [08-09-1972] Mój mały skrawek nieba | B.M & S. M - przez Scarlett Mulciber - 11.05.2025, 12:40
RE: [08-09-1972] Mój mały skrawek nieba | B.M & S. M - przez Baldwin Malfoy - 14.05.2025, 10:46
RE: [08-09-1972] Mój mały skrawek nieba | B.M & S. M - przez Scarlett Mulciber - 01.06.2025, 12:11
RE: [08-09-1972] Mój mały skrawek nieba | B.M & S. M - przez Baldwin Malfoy - 17.08.2025, 13:21

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa