- Na pewno? - Wolała zadać to pytanie, bo wiedziała, jak wygląda sytuacja. Dzisiaj wszyscy się gdzieś spieszyli, nie był to moment w którym chciała być zależna od innych osób, bo wiedziała, że mogliby chcieć być gdzieś indziej i nie uważała, że to było coś złego. Każdy miał bliskich, którymi chciał się w tej chwili zająć, sprawdzić, czy żyją. Sama Norka nie do końca wiedziała, gdzie znajdują się jej rodzice, czy są bezpieczni, wierzyła w to, że tak, ale nie upewni się co do tego do samego rana. Nie miała pojęcia, gdzie jest Thomas, i wszyscy inni na których jej zależało. Wystarczy moment, krótka chwila, aby stracili życie tej nocy, bo przecież wszędzie było niebezpieczne. Jedyne, co jej pozostawało to ta nadzieja, która była niby matką głupich, ale w tej chwili nie widziała nic złego w byciu głupią. Musiała wierzyć w to, że nikomu nic się nie stanie, że wszyscy przetrwają do rana.
Obejrzała fiolki, które wręczyła jej Olivia, były dokładnie opisane, dzięki czemu całkiem łatwo będzie je porozdzielać potrzebującym, wiedziała, że przydadzą się im w tym miejscu, bo przecież zakonnicy sprowadzali tutaj coraz więcej ludzi, którzy potrzebowali pomocy. Na pewno nie zmarnują tych zasobów, wręcz przeciwnie, to mocno ułatwi im działania.
- Tak, zdaję sobie z tego sprawę, jeśli faktycznie nie masz nic przeciwko temu, żebym zniknęła na dłuższą chwilę, to mogę się tym zająć. - Nie mogła wyjść z sali mając świadomości, że nikt nie będzie doglądać ludzi, jednak obecność Olivii sporo zmieniała. Wtedy będzie mogła coś na szybko stworzyć, aby nieco pomóc ludziom obcenym w cukierni.
- Próbowaliśmy to zmyć, ale zostało, tak właściwie to nie mam pojęcia, co się jej stało. Podejrzewam, że to ma związek z popiołem, który znalazł się w środku. Ten ogień chyba ma jakieś dziwne właściwości. - Nie miała jeszcze co do tego pewności, bo nie było kiedy zbadać sprawy, ale na pewno nie wziął się tutaj znikąd, to musiało być pokłosie płomieni, które liznęły klubokawiarnię.
- Możesz ich doglądać, ja pójdę do kuchni, przygotuję ciastka, które powinny pomóc chociaż na chwilę. Na blacie są dzbanki z wywarem, który przygotowałam niedawno, możesz spytać, czy ktoś ma ochotę na ciepły napitek, są też koce, przy ladzie, gdyby pojawili się kolejni poszkodowani. - Poinstruowała ją nieco, bo wiedziała, że wcale nie tak łatwo można było się odnaleźć w tym pierdolniku, który aktualnie dział się w cukierni. Prowizorycznie wszystko ogarnęła, tak, aby zrobić tutaj jak najwięcej miejsca. Stoły były poprzesuwane, ludzie zbierali się w mniejszych grupach, nikt nie chciał być tej nocy sam.