12.05.2025, 10:39 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 12.05.2025, 10:41 przez Olivia Quirke.)
Olivia kiwnęła głową na znak, że rozumie. Ale z drugiej strony musieli wciąż odnaleźć jego żonę, prawda? Spojrzała na Millie pytająco, ale w milczeniu. Odezwała się dopiero gdy Basilius zapytał o to, czy są ranne.
- Nie, z nami jest ok. Jego znalazłyśmy jak szukałyśmy rannych, przygniótł go jakiś kamień, pewnie z walącego się budynku - wyjaśniła, w końcu siadając niedaleko. Była tak bardzo zmęczona a jednocześnie tak bardzo wystraszona, że dopiero teraz poczuła, jak nogi powoli odmawiają jej posłuszeństwa. Przeniosła wzrok na pozostałych ludzi, którzy znajdowali się w kryjówce, i westchnęła. Jej i Millie nic nie było, ale reszcie... Ale jeszcze chwila, musi odpocząć.
Gdy w końcu udało jej się wstać, przeprosiła na chwilę Basiliusa, mówiąc że pójdzie zapytać pozostałych, czy czegoś potrzebują. Nogi jej drżały, ale była w stanie wstać. Ona nie potrzebowała ratunku i pomocy: ale inni tak.
Rzut na charyzmę - 3k
Niestety ale albo ludzie jej nie ufali, albo byli zbyt zmęczeni, żeby rozmawiać. Olivia również wydawała się być dużo mniej przyjazna, niż zwykle: być może to było zmęczenie, a być może po prostu miała dosyć? Martwiła się o mamę, o ojca i Tristana. Martwiła się o Brennę i Norę, która przecież została u siebie i pomagała innym. Martwiła się o Avelinę, bo przecież miała wrócić do Londynu, ale chyba nie zdążyła? A co z Laurentem? New Forest było daleko, ale ostatnio Prewett miał ogromnego pecha. Kusiło zapytać o to Basiliusa, ale nie chciała wprowadzać nerwowej atmosfery. Wróciła więc do pozostałej dwójki i klapnęła na ziemię.
- Mało rozmowni są ludzie dzisiaj - próbowała wysilić się na żart, ale cóż... Zabrzmiało to sucho.
- Nie, z nami jest ok. Jego znalazłyśmy jak szukałyśmy rannych, przygniótł go jakiś kamień, pewnie z walącego się budynku - wyjaśniła, w końcu siadając niedaleko. Była tak bardzo zmęczona a jednocześnie tak bardzo wystraszona, że dopiero teraz poczuła, jak nogi powoli odmawiają jej posłuszeństwa. Przeniosła wzrok na pozostałych ludzi, którzy znajdowali się w kryjówce, i westchnęła. Jej i Millie nic nie było, ale reszcie... Ale jeszcze chwila, musi odpocząć.
Gdy w końcu udało jej się wstać, przeprosiła na chwilę Basiliusa, mówiąc że pójdzie zapytać pozostałych, czy czegoś potrzebują. Nogi jej drżały, ale była w stanie wstać. Ona nie potrzebowała ratunku i pomocy: ale inni tak.
Rzut na charyzmę - 3k
Rzut Z 1d100 - 20
Akcja nieudana
Akcja nieudana
Niestety ale albo ludzie jej nie ufali, albo byli zbyt zmęczeni, żeby rozmawiać. Olivia również wydawała się być dużo mniej przyjazna, niż zwykle: być może to było zmęczenie, a być może po prostu miała dosyć? Martwiła się o mamę, o ojca i Tristana. Martwiła się o Brennę i Norę, która przecież została u siebie i pomagała innym. Martwiła się o Avelinę, bo przecież miała wrócić do Londynu, ale chyba nie zdążyła? A co z Laurentem? New Forest było daleko, ale ostatnio Prewett miał ogromnego pecha. Kusiło zapytać o to Basiliusa, ale nie chciała wprowadzać nerwowej atmosfery. Wróciła więc do pozostałej dwójki i klapnęła na ziemię.
- Mało rozmowni są ludzie dzisiaj - próbowała wysilić się na żart, ale cóż... Zabrzmiało to sucho.