12.05.2025, 10:59 ✶
- Tak, na pewno - uśmiechnęła się lekko, kiwając głową na dodatkowe potwierdzenie, że to nie będzie problem. - Fiolka jest bezpieczna, ugasiliśmy ją. Tristan pobiegł do swojego mieszkania, więc dla mnie... Wiesz, to trochę lepiej, bo on nie wie o... nas.
Mówiła trochę nieskładnie, ale też nie chciała mówić wprost - a Nora powinna się bez problemu domyślić, że chodziło ni mniej ni więcej o to, co właśnie robiły. Nie o przyjacielską pomoc, tylko o coś większego. Co było trochę zaskakujące, patrząc na to, że Ward był znany jako były auror, cel ataku śmierciożerców oraz mugolak.
Gdy Nora wyjaśniła, o co chodzi z tymi śladami na kobiecie, Olivia mruknęła tylko "hm". Potarła swój kark w zamyśleniu.
- To nie jest zwykły ogień, więc i dym pewnie nie jest zwykły. Mam tylko nadzieję, że to nie klątwa, ale... Thomas nieźle radzi sobie z klątwami, prawda?
Zerknęła na blondynkę z niepewnym uśmiechem. Jej brata widziała jeden jedyny raz w życiu, gdy pomagał ściągnąć klątwę z naszyjnika. I to dość potężną klątwę, więc ściągnięcie tego czegoś z Nory nie powinno być problemem, prawda? Wykonała gest, mówiący "szuu".
- Dam sobie radę, a nagła ewentualna panika tylko pogorszy sprawę, więc leć, nie martw się - starała się uśmiechać i robić dobrą minę do złej gry ale na słodką Matkę: było to cholernie, cholernie trudne. I widać było, że i na niej ta cała sytuacja odciska piętno i to dość wyraźne, mocne. Ale jaki mieli wybór?
Podczas gdy Nora zniknęła na dłuższą chwilę, Olivia starała się pomagać jak tylko mogła. Miała łagodny, chociaż nieco smutny uśmiech, którym często zdarzało się zjednywać do siebie obcych. A jeżeli nie to, to przecież słodycze i gorąca herbata zawsze pomoże. Nikt więcej do kawiarni nie wpadł, chociaż wiele, wiele ludzi przebiegało obok. Na każdy tupot stóp i kolejne mundury brygady oraz aurorów ludzie podnosili głowy. Jakby tylko czekali na znak, że już jest bezpiecznie i można wyjść.
Ale nie było bezpiecznie - ogień wciąż szalał, a ludzie na zewnątrz wciąż krzyczeli. Czy da się przyzwyczaić do tej sytuacji? Olivia zaczęła się powoli zastanawiać, czy nie lepiej byłoby ludzi z Nory ewakuować, w razie jakby ogień miał przybrać na sile.
Mówiła trochę nieskładnie, ale też nie chciała mówić wprost - a Nora powinna się bez problemu domyślić, że chodziło ni mniej ni więcej o to, co właśnie robiły. Nie o przyjacielską pomoc, tylko o coś większego. Co było trochę zaskakujące, patrząc na to, że Ward był znany jako były auror, cel ataku śmierciożerców oraz mugolak.
Gdy Nora wyjaśniła, o co chodzi z tymi śladami na kobiecie, Olivia mruknęła tylko "hm". Potarła swój kark w zamyśleniu.
- To nie jest zwykły ogień, więc i dym pewnie nie jest zwykły. Mam tylko nadzieję, że to nie klątwa, ale... Thomas nieźle radzi sobie z klątwami, prawda?
Zerknęła na blondynkę z niepewnym uśmiechem. Jej brata widziała jeden jedyny raz w życiu, gdy pomagał ściągnąć klątwę z naszyjnika. I to dość potężną klątwę, więc ściągnięcie tego czegoś z Nory nie powinno być problemem, prawda? Wykonała gest, mówiący "szuu".
- Dam sobie radę, a nagła ewentualna panika tylko pogorszy sprawę, więc leć, nie martw się - starała się uśmiechać i robić dobrą minę do złej gry ale na słodką Matkę: było to cholernie, cholernie trudne. I widać było, że i na niej ta cała sytuacja odciska piętno i to dość wyraźne, mocne. Ale jaki mieli wybór?
Podczas gdy Nora zniknęła na dłuższą chwilę, Olivia starała się pomagać jak tylko mogła. Miała łagodny, chociaż nieco smutny uśmiech, którym często zdarzało się zjednywać do siebie obcych. A jeżeli nie to, to przecież słodycze i gorąca herbata zawsze pomoże. Nikt więcej do kawiarni nie wpadł, chociaż wiele, wiele ludzi przebiegało obok. Na każdy tupot stóp i kolejne mundury brygady oraz aurorów ludzie podnosili głowy. Jakby tylko czekali na znak, że już jest bezpiecznie i można wyjść.
Ale nie było bezpiecznie - ogień wciąż szalał, a ludzie na zewnątrz wciąż krzyczeli. Czy da się przyzwyczaić do tej sytuacji? Olivia zaczęła się powoli zastanawiać, czy nie lepiej byłoby ludzi z Nory ewakuować, w razie jakby ogień miał przybrać na sile.