A to parszywa sprawa. Różdżka - wierny oręż, który odmówił posłuszeństwa. Nie pierwszy raz i też pewnie nie ostatni. Tylko czemu akurat teraz?
Vulturis mógł się zastanawiać, ale nie było sensu. Jego rywalka nie próżnowała w swoim działaniu - postanowiła odwdzięczyć się tym samym, co niestety zakończyło się sukcesem. Tego samego nie można było powiedzieć o Borginie i jego próbie. Na całe szczęście udało mu się spleść zaklęcie ochronne w parę chwil wcześniej. Jak to się mówiło - przezorny zawsze ubezpieczony. Kobieta mogła wydawać się bezbronną owieczką, ale wcale taką nie była, więc należało przejść do radykalnego rozwiązania sprawy.
- No proszę... - zwrócił się do swojej oponentki - Nie doceniłem Cię, a chyba powinienem - przyznał się do swojej pomyłki. Wielkiej pomyłki - Zatem rozpocznijmy ten taniec i to na Twoje życzenie - dodał, cofając się o krok. Nie miał zamiaru robić jej krzywdy, ale to było kilka chwil temu. Teraz całkowicie zmienił nastawienie - nie mógł przegrać z jakąś pierwszą, lepszą Dorcią istotą, która mu się napatoczyła tego wieczora.
Mimo jej sukcesu, nie zamierzał się jednak poddawać, a przejść do dalszego działania. Cóż innego miał uczynić, niż poczęstować ją swoim ukochanym zaklęcie.
Z uśmiechem na ustach, nadzieją w sercu i szybkim ruchem różdżki, skierował swój oręż ponownie przeciwko młodej dziewczynie, stawiając na sprawdzone metody - cruciatusa.
Cruciatus.Nekromancja.
Sukces!
"Riddikulus!"
- Danielle Longbottom na widok Stanleya Bo[r]gina
"Jestem dumna, że pomagałeś podczas zamachu."
- Stella Avery na wieści o udziale Stanley w walkach podczas Beltane 1972