13.05.2025, 01:00 ✶
Może powinna się cieszyć, że jej zaklęcie się udało, bo jej przeciwnik chyba miał problemy z magią, ale jaka w tym pociecha kiedy na dobrą sprawę w ogóle nie chciała walczyć? Wolała być w Norze Nory i pomagać właścicielce we wszystkim, z czym mogłaby mieć teraz problem. Przecież Brenna sama jej powiedziała, że właśnie tam powinna się udać, ale aktualne warunki wcale nie sprzyjały bezpiecznej teleportacji.
Chroniące go zaklęcie rozprysło się pod wpływem rzuconego przez nią czaru, ale Dora czuła że troszkę właśnie przegrała, kiedy w ogóle podjęła decyzję o odpowiedzeniu w ten sposób. Może powinna się tylko pasywnie bronić, zamiast próbować zagarnąć dla siebie trochę więcej szczęścia. Ale czas gonił, Zakonnicy czekali.
Zesztywniała mimowolnie, słysząc jego przytyk. Nic z tego nie działo się na jej życzenie i tego akurat była absolutnie pewna. Nic z tego nie było jej winą, bo to nie ona rozpaliła dzisiejszego dnia ognie i nie sypnęła popiołem z nieba. Tak samo jak wierzyła, że w każdym jest chociaż odrobina dobra, tak była przekonana że Czarny Pan nie posiadał już w sobie tego typu przywar, do wskroś przeżarty czarnomagicznymi praktykami. Był ledwo człowiekiem i ciągnął ze sobą rzeszę ludzi, ich też powoli tego człowieczeństwa pozbawiając.
Widząc, że jej przeciwnik ponownie szykuje się do uderzenia, sama machnęła różdżką, tym razem chcąc wyczarować tarczę, która rozproszyłaby nadciągające zaklęcie.
rozproszenie na tarczę
Chroniące go zaklęcie rozprysło się pod wpływem rzuconego przez nią czaru, ale Dora czuła że troszkę właśnie przegrała, kiedy w ogóle podjęła decyzję o odpowiedzeniu w ten sposób. Może powinna się tylko pasywnie bronić, zamiast próbować zagarnąć dla siebie trochę więcej szczęścia. Ale czas gonił, Zakonnicy czekali.
Zesztywniała mimowolnie, słysząc jego przytyk. Nic z tego nie działo się na jej życzenie i tego akurat była absolutnie pewna. Nic z tego nie było jej winą, bo to nie ona rozpaliła dzisiejszego dnia ognie i nie sypnęła popiołem z nieba. Tak samo jak wierzyła, że w każdym jest chociaż odrobina dobra, tak była przekonana że Czarny Pan nie posiadał już w sobie tego typu przywar, do wskroś przeżarty czarnomagicznymi praktykami. Był ledwo człowiekiem i ciągnął ze sobą rzeszę ludzi, ich też powoli tego człowieczeństwa pozbawiając.
Widząc, że jej przeciwnik ponownie szykuje się do uderzenia, sama machnęła różdżką, tym razem chcąc wyczarować tarczę, która rozproszyłaby nadciągające zaklęcie.
rozproszenie na tarczę
Rzut N 1d100 - 91
Sukces!
Sukces!
The woods are lovely, dark and deep,
But I have promises to keep,
And miles to go before I sleep.
But I have promises to keep,
And miles to go before I sleep.