06.02.2023, 13:12 ✶
Podniósł wyżej głowę słysząc jej odpowiedź. Tego się nie spodziewał. Przez chwilę wahał się czy dobrze to zaplanował ale jej słowa wydawały się takie… ciepło proszące aby nie zabierał tej dobrej części ich spotkania. Nie mógł jej jednak uwierzyć bo równie dobrze chciała pamiętać go, aby na niego donieść gdy tylko uśpi jego czujność.
- Też tego nie chcę, Avelina. Chciałbym ci wierzyć, naprawdę. - w jego głowie pojawiła się myśl o veritaserum. To mogłoby rozjaśnić w głowie i dałoby gwarancję prawdy. Niestety ale ten eliksir był bardzo drogi a jego, po ostatniej przegranej w kasynie, nie było na to stać. Musiał mieć na krew a ta do tanich nie należała. Zachowanie Aveliny potwierdzało, że do momentu ugryzienia całkiem dobrze się bawiła a spotkanie było obiecujące. Wampir musiał wszystko zepsuć…
- Dobry? Prawie cię zabiłem. - zapytał cicho, przysuwając rękę bliżej jej dłoni. Musnął mniejszym palcem jej palec. Nie wiedział czemu to zrobił.
- To tymczasowa utrata kontroli. Nie jestem ci potrzebny w tym złym wspomnieniu.- mruknął a smutek powrócił kolejną falą bo wciąż nie znalazł alternatywnego rozwiązania. Poderwał się za to do pionu na dźwięk trzasku teleportacyjnego.
- Gdyby moje serce biło to właśnie by zamarło z szoku. Mogłaś uprzedzić myślą.- bowiem choć spodziewał się Alice to wystraszyła go nagłym pojawieniem się na środku pokoju. Zaraz do niej podszedł z wyciągniętą ręką a w oczach miał jedną wielką potrzebę pomocy.
- Przepraszam, że wyrwałem cię ze…- ale ta już go stąd wyganiała, przerywając jego potok słów. Stanął okoniem, nie chciał wychodzić.
- Nikomu teraz nic nie zrobię. Nawet jeśli się skaleczycie, serio, Al.- wciskał argument pomiędzy jej obecność a żelazne polecenie. Uniósł wzrok na jej oczy i czuł, że jego opór topnieje. Miała rację, wciąż stanowił zagrożenie, nawet jeśli był nasycony. Opuścił brodę bliżej obojczyka i uniósł ręce w geście obronnym.
- Jak coś, wołajcie.- zerknął na Avelinę ale już nic jej nie mówił, wiedząc, że jest na niego zła za zignorowanie odmowy. Bez wzdychania odwrócił się na pięcie i wyszedł do swojego pokoju. Rzucił się na łóżko i sięgnął po piłkę. Podrzucał ją w kierunku sufitu, łapał, obracał w palcach i próbował dorzucić ją do żyrandola. Nasłuchiwał ale nie słyszał nawet szeptu.
- Też tego nie chcę, Avelina. Chciałbym ci wierzyć, naprawdę. - w jego głowie pojawiła się myśl o veritaserum. To mogłoby rozjaśnić w głowie i dałoby gwarancję prawdy. Niestety ale ten eliksir był bardzo drogi a jego, po ostatniej przegranej w kasynie, nie było na to stać. Musiał mieć na krew a ta do tanich nie należała. Zachowanie Aveliny potwierdzało, że do momentu ugryzienia całkiem dobrze się bawiła a spotkanie było obiecujące. Wampir musiał wszystko zepsuć…
- Dobry? Prawie cię zabiłem. - zapytał cicho, przysuwając rękę bliżej jej dłoni. Musnął mniejszym palcem jej palec. Nie wiedział czemu to zrobił.
- To tymczasowa utrata kontroli. Nie jestem ci potrzebny w tym złym wspomnieniu.- mruknął a smutek powrócił kolejną falą bo wciąż nie znalazł alternatywnego rozwiązania. Poderwał się za to do pionu na dźwięk trzasku teleportacyjnego.
- Gdyby moje serce biło to właśnie by zamarło z szoku. Mogłaś uprzedzić myślą.- bowiem choć spodziewał się Alice to wystraszyła go nagłym pojawieniem się na środku pokoju. Zaraz do niej podszedł z wyciągniętą ręką a w oczach miał jedną wielką potrzebę pomocy.
- Przepraszam, że wyrwałem cię ze…- ale ta już go stąd wyganiała, przerywając jego potok słów. Stanął okoniem, nie chciał wychodzić.
- Nikomu teraz nic nie zrobię. Nawet jeśli się skaleczycie, serio, Al.- wciskał argument pomiędzy jej obecność a żelazne polecenie. Uniósł wzrok na jej oczy i czuł, że jego opór topnieje. Miała rację, wciąż stanowił zagrożenie, nawet jeśli był nasycony. Opuścił brodę bliżej obojczyka i uniósł ręce w geście obronnym.
- Jak coś, wołajcie.- zerknął na Avelinę ale już nic jej nie mówił, wiedząc, że jest na niego zła za zignorowanie odmowy. Bez wzdychania odwrócił się na pięcie i wyszedł do swojego pokoju. Rzucił się na łóżko i sięgnął po piłkę. Podrzucał ją w kierunku sufitu, łapał, obracał w palcach i próbował dorzucić ją do żyrandola. Nasłuchiwał ale nie słyszał nawet szeptu.