13.05.2025, 15:07 ✶
Theo popatrzył na wuja, jakby temu nagle wyrosły czułki i zaczął nimi wykonywać iście diabelskie wywijasy.
- Zapłonie? To co to teraz jest? - zapytał mając na myśli to co już się dzieje wokół nich. Jeżeli dopiero świat za płonie to czym było to co się działo? Ktoś dopiero rzucił rozpałkę i dopiero wszystko się rozkręci? Kto zrobił sobie z Magicznego Świat grilla, żeby rozpalać wszystko - westchnął odwracając wzrok ponownie do Shafiqa, czemu go tu szukał. Czyżby to było coś więcej niż przypadkowe zaproszenie ognia? Czyżby faktycznie działo się coś złego? Zagryzł żeby tak mocno, ze miał wrażenie, że zaraz je sobie zatrze.
- Jacy wszyscy? Mama tam będzie? - zapytał natychmiast i bez słowa ruszył za wujem, aby wrócić do biblioteki. Nie zwracał uwagi na to, że Anthony wydaje się bledszy niż zazwyczaj, to co działo się wokół nich było absorbujące. No i do czasu potwierdzenia, że Charlotte jest bezpieczna, faktycznie nie mógł się uspokoić, a może nie powinni wcale wracać do Anglii? Był młody to fakt, był głupi to jeszcze większy fakt. Ale nawet on widział niebezpieczeństwo które niczym widmo wisiało nad Wyspami. Zaraz... Miał wrażenie, ze dym go śledzi, że podąża za nimi z płonących kamienic w jego stronę i wydaje dziwne syczące odgłosy.
Gdyby nie pociągnięcie przez starszego czarodzieja to zatrzymałby się, żeby przyjrzeć się temu fenomenowi. Czyżby mu się tylko przywidziało? Ale nie miał czasu, musieli się udać do Ministerstwa, tam będą bezpieczni razem z innymi, prawda że będą? A co jeśli to było coś z czym nawet Ministerstwo sobie nie poradzi?
- Chodźmy! - zgodził się patrząc wujowi prosto w oczy i popędził wraz z nim do biblioteki. Musieli się schować i teleportować do... - Do Twojego biura czy do Atrium? - zapytał jeszcze jak tylko drzwi się za nimi zamknęły, w sumie to nie był pewien czy do gabinety Anthony'ego da się teleportować bezpośrednio.
- Zapłonie? To co to teraz jest? - zapytał mając na myśli to co już się dzieje wokół nich. Jeżeli dopiero świat za płonie to czym było to co się działo? Ktoś dopiero rzucił rozpałkę i dopiero wszystko się rozkręci? Kto zrobił sobie z Magicznego Świat grilla, żeby rozpalać wszystko - westchnął odwracając wzrok ponownie do Shafiqa, czemu go tu szukał. Czyżby to było coś więcej niż przypadkowe zaproszenie ognia? Czyżby faktycznie działo się coś złego? Zagryzł żeby tak mocno, ze miał wrażenie, że zaraz je sobie zatrze.
- Jacy wszyscy? Mama tam będzie? - zapytał natychmiast i bez słowa ruszył za wujem, aby wrócić do biblioteki. Nie zwracał uwagi na to, że Anthony wydaje się bledszy niż zazwyczaj, to co działo się wokół nich było absorbujące. No i do czasu potwierdzenia, że Charlotte jest bezpieczna, faktycznie nie mógł się uspokoić, a może nie powinni wcale wracać do Anglii? Był młody to fakt, był głupi to jeszcze większy fakt. Ale nawet on widział niebezpieczeństwo które niczym widmo wisiało nad Wyspami. Zaraz... Miał wrażenie, ze dym go śledzi, że podąża za nimi z płonących kamienic w jego stronę i wydaje dziwne syczące odgłosy.
Gdyby nie pociągnięcie przez starszego czarodzieja to zatrzymałby się, żeby przyjrzeć się temu fenomenowi. Czyżby mu się tylko przywidziało? Ale nie miał czasu, musieli się udać do Ministerstwa, tam będą bezpieczni razem z innymi, prawda że będą? A co jeśli to było coś z czym nawet Ministerstwo sobie nie poradzi?
- Chodźmy! - zgodził się patrząc wujowi prosto w oczy i popędził wraz z nim do biblioteki. Musieli się schować i teleportować do... - Do Twojego biura czy do Atrium? - zapytał jeszcze jak tylko drzwi się za nimi zamknęły, w sumie to nie był pewien czy do gabinety Anthony'ego da się teleportować bezpośrednio.