Tego dnia nie było miejsca na żarty. To nie był żaden trening. To nie były też żadne ćwiczenia. Nie było miejsca na pomyłkę, wszak na każdym rogu czyhała śmierć. Nie miała znaczenia strona, bo obydwie były równie narażone.
- To się jeszcze okaże - skomentował w odniesieniu do słów młodszego Borgina, które głosiły o pozostawieniu Roselyn w spokoju. Anthony chyba nie zdawał sobie sprawy z powagi własnych słów. Ciekawe czy miałby taką samą odwagę, aby powiedzieć to prosto w oczy nestora ich rodu?
Na całe szczęście udało się pokonać ścianę po dłuższej potyczce. Nie był to najbardziej zacięty pojedynek, ale był wystarczająco ciężki, aby rozsierdzić Vulturisa. Na brodę Merlina... ile można było wysadzać jedną ścianę?
Niby źle, że nie bardzo szło im torowanie tej trasy, a jednak dobrze, ponieważ był to dom dla części z nich - Śmierciożerców - i nie chcieli sobie niszczyć domostw. Pokątna i Horyzontalna nadawała się do zburzenia, a Nokturn? Nokturn powinien zostać w niemal nienaruszonym stanie. Przynajmniej według Borgina.
- Obyś się mylił Lynxie - zwrócił się do swojego kuzyna - Obyś się mylił - powtórzył. Stanley nie chciał wierzyć, że słowa Anthony'ego mogłyby się okazać prorocze. A może jednak powinien był w to uwierzyć? Chociaż odrobinę?
Vulturis zamachnął się różdżką, a następnie spróbował cisnąć w jedną ze ścian, która również miała upaść tego wieczora.
Kształtowanie na ciśnienie, aby wysadzić ścianę na odchodne
Sukces!
Edycja zgodnie z adnotacją od MG:
Praktyka czyniła mistrza, a więc kolejna ściana nie miała prawa się ostać. Impet z jakim uderzyło zaklęcie był na tyle silny, że cegłówki się pogruchotały w drobne kawałki, niszcząć cały majestat kamienicy, która stała tu jeszcze przed chwilą.
- Dobra. Zwijamy się - zakomunikował, a może wręcz rozkazał. Nie było sensu w przedłużaniu ich obecności na tejże ulicy - byli potrzebni gdzie indziej.
Mogli nie zrobić zbyt wielkich szkód, ale nie mieli też czasu, aby paradować tutaj dłużej. Każda kolejna minuta narażała ich na interwencję służb bezpieczeństwa, które krążyły gdzieś po okolicy, a dało się dosłyszeć dźwięki walonych ścian czy wszechobecnego ognia. Jeszcze by tego brakowało, aby musieli stanąć we szranki wraz z Brenną... Chociaż może byłoby to na swój sposób ciekawe...
"Riddikulus!"
- Danielle Longbottom na widok Stanleya Bo[r]gina
"Jestem dumna, że pomagałeś podczas zamachu."
- Stella Avery na wieści o udziale Stanley w walkach podczas Beltane 1972