14.05.2025, 04:48 ✶
Zdrowy na umyśle to on w tym momencie zdecydowanie nie był, chociaż pewnie gdyby nie zdenerwowanie i cała sytuacja, z wyliczonym uśmiechem odpowiedziałby jej że owszem, na jej punkcie. Wystarczyło to tylko nieco zmodyfikować.
- Owszem, przez ciebie - odpowiedział jej, niby to złośliwie, ale w gruncie rzeczy to bardzo z siebie zadowolony, bo ta zaraz poderwała się z miejsca, żeby ewentualnie zapobiec kolejnym jego uszkodzeniom albo pogorszeniu stanu nogi. - Teleportuję się. Może znowu dzisiejszego wieczoru się rozszczepię, ale tym razem nie na nodze, a mi głowa zwyczajnie odpadnie - prychnął, chociaż próba odmaszerowania wcale nie prezentowała się aż tak źle. Przynajmniej lepiej jak samo stanie i patrzenie na gruzy. Szkoda, cholera, że Basilius nie miał fal i nie mógł jego poprosić o pomoc.
- Tak? No ładnie. Szkoda, że dopiero w takiej chujowej sytuacji człowiek się dowiaduje, inaczej dużo rzeczy dzisiejszego wieczora mogło być prostsze. Żadnego Lupina - obruszył się na koniec, w sumie zdając sobie dopiero teraz sprawę, że nie był pewien o którym konkretnie mówiła. Ten smarkacz od Heather jeszcze nie wydawał się aż taki zły, ale z miejsca uznał ze chodzi o Cedrica. W sumie to na tym etapie opierał się mu tylko dla zasady.
- Możesz mnie też - objął ją ramieniem, skoro stała tak blisko, chociaż raczej odrobinę niezgrabnie się na niej uwiesił, na moment tracąc stabilność przy próbie oszczędzania dalej nogi - Odstawić do szpitala. I przy okazji dać sobie te rękę chociaż obandażować.
- Owszem, przez ciebie - odpowiedział jej, niby to złośliwie, ale w gruncie rzeczy to bardzo z siebie zadowolony, bo ta zaraz poderwała się z miejsca, żeby ewentualnie zapobiec kolejnym jego uszkodzeniom albo pogorszeniu stanu nogi. - Teleportuję się. Może znowu dzisiejszego wieczoru się rozszczepię, ale tym razem nie na nodze, a mi głowa zwyczajnie odpadnie - prychnął, chociaż próba odmaszerowania wcale nie prezentowała się aż tak źle. Przynajmniej lepiej jak samo stanie i patrzenie na gruzy. Szkoda, cholera, że Basilius nie miał fal i nie mógł jego poprosić o pomoc.
- Tak? No ładnie. Szkoda, że dopiero w takiej chujowej sytuacji człowiek się dowiaduje, inaczej dużo rzeczy dzisiejszego wieczora mogło być prostsze. Żadnego Lupina - obruszył się na koniec, w sumie zdając sobie dopiero teraz sprawę, że nie był pewien o którym konkretnie mówiła. Ten smarkacz od Heather jeszcze nie wydawał się aż taki zły, ale z miejsca uznał ze chodzi o Cedrica. W sumie to na tym etapie opierał się mu tylko dla zasady.
- Możesz mnie też - objął ją ramieniem, skoro stała tak blisko, chociaż raczej odrobinę niezgrabnie się na niej uwiesił, na moment tracąc stabilność przy próbie oszczędzania dalej nogi - Odstawić do szpitala. I przy okazji dać sobie te rękę chociaż obandażować.