Głaz ani drgnął. Tristan nawet nie poczuł zmiany. Możliwe, że zmęczenie i ból w całym ciele nie pozwolił mu się odpowiednio skupić. I choć iskry zaklęcia wyłoniły się z różdżki, to nic się nie wydarzyło. Westchnął ciężko odwracają głowę w rezygnacji, opadając dłoń z różdżką na swoim boku. Już sama pozycja siedząca w skręcie była dokuczliwa. Bo nawet tej nogi nie mógł odwrócić. Co jeżeli miał poważnie uszkodzoną stopę? Kolano? Czekała go kolejna kontuzja do końca życia?
Nie odpowiedział jakkolwiek by mógł na jej słowa. Wiedział, że będzie potrzebował pomocy uzdrowiciela. Obojętnie w jakim miejscu. Choć uznałby, że to przejdzie. Że ma jedynie skaleczenia, stłuczenia, będą siniaki i wszystko będzie dobrze. Niczego jednak być pewnym nie można.
Olivia postanowiła też spróbować. Mimo wyczerpania swoich sił. Lecz też nic się nie stało. Spojrzał na głaz, kiedy machnęła różdżką, gdyby się jej udało. Będąc gotowym wysunąć nogę, resztkami sił, przesunąć się ciałem. Nic jednak się nie zmieniło. Czy był na tyle ciężki, że ich zaklęcia to było za mało?
"- Może… Spróbujmy razem?"Zasugerował w języki migowym, operując jedną dłonią, musząc odłożyć różdżkę na tę chwilę. Jeżeli by się zgodziła, mogliby odliczyć do trzech i machnąć razem. Najwyżej, on sam spróbuje na nowo sam.
Rzut na translokację, aby unieść głaz i uwolnić swoją nogę. Podejście drugie.
Sukces!