14.05.2025, 16:21 ✶
Spodziewał się wielu rzeczy, odkąd Dorą capnęła go w niemagicznej części Londynu i uświadomiła co się dzieje, odkrywał coraz to bardziej zakrojoną intrygę - te pożary wybuchały wcale nie w taki przypadkowy sposób. A przynajmniej takie miał podejrzenia, bo jeszcze nie natrafił na nic co by to potwierdziło. Ale że będzie odnawiał znajomość z dawno nie widzianymi osobami to nie podejrzewał.
Nie było mu do śmiechu, ale po słowach Pandory roześmiał się, krótko i z wyraźnym rozbawieniem. - Miłą twarz, to nowe - pokręcił rozbawiony głów, ale nie miał czasu nad tym się roztrząsać, nie dzisiaj, nie w tych okolicznościach. - Thomas Figg, byłem rok niżej w Hogwarcie, potem przez krótki czas pracowałem w tym starym sklepie z magicznymi rupieciami, ale tylko kilka miesięcy, potem wyjechałem z kraju. Wróciłem niedawno - skrócił jej w jednym zdaniu swoją historię, która w sumie mogłaby zająć kilka wieczorów do opowiedzenia, wszak zwiedził nie taki mały kawałek świata. Teraz jednak istotnym było zadbanie o ich najbliższe otoczenie.
- Jak ostatnio z nią rozmawiałem było z nią wszystko w porządku - odpowiedział zgodnie z prawdą, bo w świetle tego co się działo, nie chciał dawać złudnej nadziei. Ale z drugiej strony nie chciał jej niepotrzebnie martwić, już wystarczyło, ze on cały czas martwił się o najbliższych. Zacisnął rękę mocniej w pięść, a może powinien zostać tam przy nich i podążać za nimi jak cień?
- Całkiem przydatne - stwierdził z niekłamanym uznaniem patrząc na unoszący się w powietrzu świetlik. - Nigdy nie pomyślałem o tym, żeby robić taki system komunikacji. długo zajmuje im dostarczenie wiadomości? Jaki mają... - urwał bo to nie był czas na techniczne rozmowy pokręcił głową. - Później - mruknął tylko, bo doszli do skrzyżowania Pokątnej z Horyzontalną, rozejrzał się w obie stron i wskazał w prawo.
-Chodźmy tam.. - ruszył rozglądając się wokół.
Percepcja II - rozglądam się po ulicy i domach
Nie było mu do śmiechu, ale po słowach Pandory roześmiał się, krótko i z wyraźnym rozbawieniem. - Miłą twarz, to nowe - pokręcił rozbawiony głów, ale nie miał czasu nad tym się roztrząsać, nie dzisiaj, nie w tych okolicznościach. - Thomas Figg, byłem rok niżej w Hogwarcie, potem przez krótki czas pracowałem w tym starym sklepie z magicznymi rupieciami, ale tylko kilka miesięcy, potem wyjechałem z kraju. Wróciłem niedawno - skrócił jej w jednym zdaniu swoją historię, która w sumie mogłaby zająć kilka wieczorów do opowiedzenia, wszak zwiedził nie taki mały kawałek świata. Teraz jednak istotnym było zadbanie o ich najbliższe otoczenie.
- Jak ostatnio z nią rozmawiałem było z nią wszystko w porządku - odpowiedział zgodnie z prawdą, bo w świetle tego co się działo, nie chciał dawać złudnej nadziei. Ale z drugiej strony nie chciał jej niepotrzebnie martwić, już wystarczyło, ze on cały czas martwił się o najbliższych. Zacisnął rękę mocniej w pięść, a może powinien zostać tam przy nich i podążać za nimi jak cień?
- Całkiem przydatne - stwierdził z niekłamanym uznaniem patrząc na unoszący się w powietrzu świetlik. - Nigdy nie pomyślałem o tym, żeby robić taki system komunikacji. długo zajmuje im dostarczenie wiadomości? Jaki mają... - urwał bo to nie był czas na techniczne rozmowy pokręcił głową. - Później - mruknął tylko, bo doszli do skrzyżowania Pokątnej z Horyzontalną, rozejrzał się w obie stron i wskazał w prawo.
-Chodźmy tam.. - ruszył rozglądając się wokół.
Percepcja II - rozglądam się po ulicy i domach
Rzut N 1d100 - 99
Sukces!
Sukces!