14.05.2025, 23:16 ✶
Nie widziała płonącej kamienicy, nie widziała pęczniejącej szyby witryny tak blisko własnej twarzy. Widziała jedno... to o czym mówiła jej Brenna, a w co ona nie chciała dawać wiary. Dym spalonych budynków zdawał się zagrażać jej bezpieczeństwu o wiele bardziej niż na początku myślała. To znaczy... Dym... Dymem można było się udusić, dym mógł wgryźć się w oczy i odebrać wzrok, dym mógł wgryźć się w płuca i odebrać dech, ale pilnowała się, chroniła przed dymem, osłaniała bańką powietrza, osłaniała twarz nawilżaną szmatką. Ale... tym razem było inaczej. Jej brawura, jej odwaga, jej brak wzruszenia i śmianie się w twarz wszelkiemu niebezpieczeństwu zostało wystawione na próbę. Wydawało jej się, że nie może od niego uciec, a czarny pył nie tylko ją śledził... gorzej... że wychodzi z niego istota zaszyta w czeluściach Kniei...
Ujrzała jej twarz uformowaną z dymu, zobaczyła jak wysunęła się ku niej ze zwęglonego zaułka...
Widok tej przerażającej twarzy piorunował ją bardziej niż głos. Wspomnienie sierpniowego snu, transu w który zapadła, gdy pieprzony Black dał jej nowy fantastyczny specyfik, który miał ją wyleczyć z bezsenności... To wszystko jebło teraz, gdy ona w swoim ciele widziała ucieleśniony koszmar z wizji, widziała widmo, które wyssało z niej życie wtedy, choć to nie była ona, a teraz czy wyssie życie z niej? Imię... jakie imię? Gula w gardle była niemożliwa do przełknięcia, nie była w stanie wypowiedzieć ani słowa stojąc w bezruchu i powtarzając rozpaczliwie, że to tylko sen, to tylko sen, tak bardzo chciała myśleć, wierzyć, czuć że to sen. Jej złociste ślepia niemal wyszły z orbit, gdy ciało czuło tylko strach...
Ujrzała jej twarz uformowaną z dymu, zobaczyła jak wysunęła się ku niej ze zwęglonego zaułka...
ZZZZDRRRRRRRRRRRAJCY... SZLAAAAAAAAMY... BÓJCIE SIĘ JEGO IMIENIA...
Widok tej przerażającej twarzy piorunował ją bardziej niż głos. Wspomnienie sierpniowego snu, transu w który zapadła, gdy pieprzony Black dał jej nowy fantastyczny specyfik, który miał ją wyleczyć z bezsenności... To wszystko jebło teraz, gdy ona w swoim ciele widziała ucieleśniony koszmar z wizji, widziała widmo, które wyssało z niej życie wtedy, choć to nie była ona, a teraz czy wyssie życie z niej? Imię... jakie imię? Gula w gardle była niemożliwa do przełknięcia, nie była w stanie wypowiedzieć ani słowa stojąc w bezruchu i powtarzając rozpaczliwie, że to tylko sen, to tylko sen, tak bardzo chciała myśleć, wierzyć, czuć że to sen. Jej złociste ślepia niemal wyszły z orbit, gdy ciało czuło tylko strach...