06.02.2023, 19:07 ✶
Gdyby mógł to stopiłby się z tą ścianą. Żałował, że tu przyszedł. Nie przynosi to niczego dobrego, ściska go w żołądku i w gardle. Nie wyglądał ani trochę dobrze ale mimo wszystko odwracał swoją uwagę rozmową z Heather. To mu pomagało tak długo jak słyszał jej ożywiony i zmartwiony głos.
- Nie. Zabił mnie Śmierciożerca a wampirem… kto inny to zrobił. To inna historia choć wydarzyła się tej samej nocy.- wbił wzrok w swoje buty, ledwo widoczne w tych ciemnościach. Gdyby to kto inny go tak wypytywał to prawdopodobnie już by się zirytował i zbywał temat. Zainteresowanie Heather miało chyba jednak inne podłoże więc dzielił się tym, co odkrywał.
- Kiedy jest ciemno i ktoś się przy mnie skaleczy to mam piekło w gardle i chaos w głowie. Albo gdy ktoś mi o tym szczegółowo opowiada a ja sobie to dokładnie wyobrażam. - odparł i nie spoglądał na nią aby jej ogniste rude włosy nie kojarzyły się z falą gorącej soczystej krwi spływającej po ustach, brodzie i szyi. Na nowo zrobił się niemal szary od tego powstrzymywania się od dzikiego instynktu. Kolejna fala pytań jednak go przygniotła, nie odpowiedział tylko próbował się ogarnąć.
- Wiesz co, Heather… jednak mi tu słabo. Zaczynam się chyba bać. Nie wiem czego. - schował ręce do kieszeni i z ulgą powitał Brennę, która to zawołała do siebie Wood. Próbował podsłuchiwać ale mówiły zbyt cicho i stały za daleko. To tylko wznieciło zirytowanie i spowodowało, że jego ręce zaczęły się trząść z nerwów.
Dopiero gdy Brenna odezwała się do nich obojga to podniósł na nią zbolały wzrok.
- Jeśli mnie odkryje to przyjdzie mnie dobić. - powiedział to, co już wcześniej było oczywiste. Jego policzki zapadły się do wewnątrz, wyglądał jakby był wychudzonym trupem.
- M-muszę u-uciekać. - zaczął się wycofywać z uliczki patrząc na nie z przestrachem. Nerwowo dotykał ściany kamienicy, dzięki której widział jak się cofać bez oglądania się za siebie. Posłał im upiorne spojrzenie, odwrócił się na pięcie i rzucił się biegiem w przeciwną stronę. Gnał jakby sam dementor deptał mu po piętach a był to jedynie nieludzki głód. Nawet się nie pożegnał, nie podziękował, nie dopytał, nie dokończył rozmowy. Głodu jednak nie można wystawiać na cierpliwość.
[opuszczam lokację]
- Nie. Zabił mnie Śmierciożerca a wampirem… kto inny to zrobił. To inna historia choć wydarzyła się tej samej nocy.- wbił wzrok w swoje buty, ledwo widoczne w tych ciemnościach. Gdyby to kto inny go tak wypytywał to prawdopodobnie już by się zirytował i zbywał temat. Zainteresowanie Heather miało chyba jednak inne podłoże więc dzielił się tym, co odkrywał.
- Kiedy jest ciemno i ktoś się przy mnie skaleczy to mam piekło w gardle i chaos w głowie. Albo gdy ktoś mi o tym szczegółowo opowiada a ja sobie to dokładnie wyobrażam. - odparł i nie spoglądał na nią aby jej ogniste rude włosy nie kojarzyły się z falą gorącej soczystej krwi spływającej po ustach, brodzie i szyi. Na nowo zrobił się niemal szary od tego powstrzymywania się od dzikiego instynktu. Kolejna fala pytań jednak go przygniotła, nie odpowiedział tylko próbował się ogarnąć.
- Wiesz co, Heather… jednak mi tu słabo. Zaczynam się chyba bać. Nie wiem czego. - schował ręce do kieszeni i z ulgą powitał Brennę, która to zawołała do siebie Wood. Próbował podsłuchiwać ale mówiły zbyt cicho i stały za daleko. To tylko wznieciło zirytowanie i spowodowało, że jego ręce zaczęły się trząść z nerwów.
Dopiero gdy Brenna odezwała się do nich obojga to podniósł na nią zbolały wzrok.
- Jeśli mnie odkryje to przyjdzie mnie dobić. - powiedział to, co już wcześniej było oczywiste. Jego policzki zapadły się do wewnątrz, wyglądał jakby był wychudzonym trupem.
- M-muszę u-uciekać. - zaczął się wycofywać z uliczki patrząc na nie z przestrachem. Nerwowo dotykał ściany kamienicy, dzięki której widział jak się cofać bez oglądania się za siebie. Posłał im upiorne spojrzenie, odwrócił się na pięcie i rzucił się biegiem w przeciwną stronę. Gnał jakby sam dementor deptał mu po piętach a był to jedynie nieludzki głód. Nawet się nie pożegnał, nie podziękował, nie dopytał, nie dokończył rozmowy. Głodu jednak nie można wystawiać na cierpliwość.
[opuszczam lokację]