16.05.2025, 14:28 ✶
Po spotkaniu z Woodym, Jonathan szybko popędził do Nory Nory, zgodnie z informacjami od Brenny, że to tam właśnie był punkt zbiórki, aby przekazać innym zebrane przez niego informacje jak i spróbować złapać gdzieś w tym wszystkim ponownie Morpheusa, bo jednak powinni trzymać się razem. Naprawdę się o niego martwił. Patrząc na wszystko co się działo zdecydowanie popełnili błąd, że się rozdzielali. Szkoda tylko, że geografia Londynu jak i cały cahosn nie sprzyjały odnalezieniu jednego Longbottoma w labiryncie ognia.
I było w tym coś trochę absurdanego, że tak zgrabnie weszli z Morpheusem do klubokawiarni, że się minęli, a kiedy Jonathan wyszedł z budynku zobaczył…
Usłyszał wszystkie słowa przyjaciela, a jednak jakby nie do końca do niego one dotarły. Jak mogły, gdy zagłuszył je czerwony obraz twarzy Anthony'ego? Bez słowa przypadł do Shafiqa. Palce Selwyna wbiły się w ramiona drugiego czarodzieja, gdy spojrzenie ciemnych oczu, próbowało zrozumieć co tak naprawdę widział.
Anthony.
Anthony we krwi.
Cała twarz Anthony'ego była we krwi, a on najwyraźniej był w takim szoku, że nawet nie zdawał sobie z tego sprawy.
Gdzie był medyk?
Gdzie był Morpheus skoro Tony o nim wspomniała. Na bogów... Morpheus prwnie nie żył a Anthony w szoku nawet nie zdawał sobie sprawy, że krwawił. Nie. Tylko nie to.
A potem jego oczy zorientowały się, że mózg z nich zakpił, a serce Jonathana zabiło ponownie.
Morpheus na pewno żył.
To była farba.
Anthony był tylko w farbie.
Anthony był tutaj a nie w bezpiecznym miejscu.
Natychmiastowo puścił Shafiqa i odsunął się od krok. A potem ponownie do niego podszedł, bo pewne rzeczy należało wykrzyczeć mu prosto w twarz.
– M-i-n-i-s-t-e-r-s-t-w-o . Miisterwsto Anthony. Czy to to słowo coś ci mówi? Tam miałeś czekać, aż to wszystko minie ty uparty idioto! Już nie wspominając o tym, że z tego co pamiętam jesteś głęboko oburzony widokiem mojej twarzy i mojej działalności , a wychodząc do Londyn u obawiam się, że jesteś nieustannie narażony na mnie i to co robię! Gdzie jest Morpheus? Oczywiście, że z nim pójdę. Aż szok mnie ogarnął, że to on jest jednak bardziej odpowiedzialny z waszej dwójki!
I było w tym coś trochę absurdanego, że tak zgrabnie weszli z Morpheusem do klubokawiarni, że się minęli, a kiedy Jonathan wyszedł z budynku zobaczył…
Usłyszał wszystkie słowa przyjaciela, a jednak jakby nie do końca do niego one dotarły. Jak mogły, gdy zagłuszył je czerwony obraz twarzy Anthony'ego? Bez słowa przypadł do Shafiqa. Palce Selwyna wbiły się w ramiona drugiego czarodzieja, gdy spojrzenie ciemnych oczu, próbowało zrozumieć co tak naprawdę widział.
Anthony.
Anthony we krwi.
Cała twarz Anthony'ego była we krwi, a on najwyraźniej był w takim szoku, że nawet nie zdawał sobie z tego sprawy.
Gdzie był medyk?
Gdzie był Morpheus skoro Tony o nim wspomniała. Na bogów... Morpheus prwnie nie żył a Anthony w szoku nawet nie zdawał sobie sprawy, że krwawił. Nie. Tylko nie to.
A potem jego oczy zorientowały się, że mózg z nich zakpił, a serce Jonathana zabiło ponownie.
Morpheus na pewno żył.
To była farba.
Anthony był tylko w farbie.
Anthony był tutaj a nie w bezpiecznym miejscu.
Natychmiastowo puścił Shafiqa i odsunął się od krok. A potem ponownie do niego podszedł, bo pewne rzeczy należało wykrzyczeć mu prosto w twarz.
– M-i-n-i-s-t-e-r-s-t-w-o . Miisterwsto Anthony. Czy to to słowo coś ci mówi? Tam miałeś czekać, aż to wszystko minie ty uparty idioto! Już nie wspominając o tym, że z tego co pamiętam jesteś głęboko oburzony widokiem mojej twarzy i mojej działalności , a wychodząc do Londyn u obawiam się, że jesteś nieustannie narażony na mnie i to co robię! Gdzie jest Morpheus? Oczywiście, że z nim pójdę. Aż szok mnie ogarnął, że to on jest jednak bardziej odpowiedzialny z waszej dwójki!