• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Greater London Ulica Pokątna v
« Wstecz 1 2 3 4 5 … 9 Dalej »
[09.09.1972] Doctor, Doctor please! | Millie, Basilius & Thomas

[09.09.1972] Doctor, Doctor please! | Millie, Basilius & Thomas
Good Boy
I've got a twisted way of making it all seem fine
wiek
30
sława
III
krew
półkrwi
genetyka
—
zawód
Klątwołamacz
Wysoki na metr i dziewięćdziesiąt centymetrów co do milimetra - no więc wysoki, ale za to z drobną budową ciała. Czarne, kręcone włosy i ciemne oczy. Twarz pokryta kilkudniowym zarostem zdradza, że niezbyt dba o siebie.

Thomas Figg
#5
21.05.2025, 10:16  ✶  
- Oh przepraszam, zapamiętam, żeby następnym razem użyć ciebie jako tarczy - sarknął sycząc z bólu, bo tak gwałtowne ruchy twarzą sprawiały mu ostry ból. Zawsze reagował żartami i uśmiechem, kpiąc sobie z powagi sytuacji chciał oszukać nie tylko siebie ale i innych, że przecież wszystko jest w porządku. Tak samo było teraz, przecież oboje przeżyli, tylko w jakim stanie on z tego wyszedł to jeszcze nie wiadomo.
- Musiałem, chciałem... - powiedział twardo, bo ani przez chwilę nie przeszło mu przez myśl, że by nie zareagował, samo sugerowanie, że nie powinien tego robić było dla niego okropne. I nawet gdyby ktoś cofał go w czasie i musiał podjąć te decyzję milion czterysta dwa tysiące sto trzydzieści siedem razy to nadal by zrobił to samo.
- No I mówiłem, że mam jeszcze osiem żyć, widzisz że nic się nie stało? - zdecydowanie testował granice swojej bezczelności w tym momencie, ale jednocześnie chciał jej w ten sposób przekazać, żeby nie przejmowała się tym, jeszcze nie daj Merlinie będzie siebie winiła za to co mu się stało, a to była jedna z ostatnich rzeczy, które chciał, żeby robiła.

Chciał już powiedzieć, że nie trzeba, że wystarczy to przemyć i musi rozchodzić te obrażenia, samo przejdzie i zaleczy się na nim szybko, ale w porę ugryź się w język.
- Nie no, jak tylko zamkną się za tobą drzwi to ja wybywam na drinki i granie w karty - rzucił żartobliwie, prawda, że udało brzmiało to bardziej jak żart, a nie jak pobożne życzenie bo każde słowo sprawiało mu ból.
- Zostanę tu, nie martw się... - dodał jeszcze choć już zupełnie zbytecznie, gdzie miały pójść? Nie byłby w stanie bezpiecznie dojść do drzwi żeby wyjść z Nory, a co dopiero ruszyć gdzieś dalej. - Ej, a kto mi da buzi, zęby nie bolało?! - zawołał jeszcze nim zaniósł się kaszlem, ale nie zdążył, kobiety zniknęły po drugiej stronie, a on został sam. Zdając sobie sprawę z tego, że został sam rozluźnił się zapadając na łóżku, na którym leżał. Teraz dopiero, gdy adrenalina opadła poczuł jak bardzo jest zmęczony i powieki mu ciąż... W sumie to nie wiedział co z nimi... A co jeśli wzrok mu nie wróci, zacisnął ręce w pięści to nie było fair akurat jak znajdował coraz więcej powodów do cieszenia się życiem los zachodził go od tyłu z kijem do baseballa. Wiązanka, która opuściła jego usta wprawiłaby w zawstydzenie niejednego doświadczonego szewca.

***

Nie miał pojęcia jak długo znajduje się tu sam. Kiedy nic nie widzisz i nie masz co robić czas zdaje się być dziwnym konceptem. Co miał robić? Miał się nie ruszać? Liczyć oddechy? A może uderzenia serca? Słyszał jakieś odgłosy z zewnątrz, ale wszystko było przytłumione. Z tego co pamiętał powoli zbliżał się poranek, sytuacja byłą powoli pod kontrolą, a przynajmniej tak się wydawało.
Miał niejasne przeczucie, że cały czas ktoś go obserwuje, to nieznośne poczucie, że czyjeś oczy śledzą cię natrętnie bez ustanku.
- Ktoś tu jest? - zapytał nie czując obecności nikogo, a może to któryś z kotów? - Pazur? Lady? Karl? - zapytał po kolei odczekując kilka sekund po każdym imieniu. Odpowiedziała mu cisza. Nie miał sił podnosić się i po omacku szukać kogoś w pomieszczeniu dlatego opadł z sykiem na łóżko i dalej czekał.
Leżąc i nie mając co robić, myśli krążyły mu powoli wokół najświeższych wspomnień z tej nocy. Uśmiechnął się do nich, czego pożałował, bo od razu poczuł rwący ból w policzkach.
Nie wiedział nawet kiedy zaczął zapadać w sen, sen który został mu brutalnie przerwany. Zachłysnął się powietrzem i rozpaczliwie rzucił się do uwolnienia od rąk, które zaczęły go dusić, ale nie poczuł nic, żadnej obecności, żadnych kończyn.
- Co do kurwy... Skurwysynu kim jesteś - sapnął podnosząc się z łóżka i posyłając kilka zaklęć wokół siebie, nie miał pojęcia do kogo celuje, ani tym bardziej gdzie ten ktoś jest. Nie słyszał, żeby kogoś trafił i nie widział, e faktycznie nie ma nikogo w pomieszczeniu poza nim, ale cóż... Duszenie skutecznie pozbawia  chce na spanie. A może to mu się tylko wydawało? Może to był tylko sen? Nie miał pojęcia, nie wiedział, że na jego szyi pojawiły się czarne jak smoła odciski palców.

***

Drgnął słysząc, że ktoś wchodzi do pomieszczenia, ale rozluźnił się rozpoznając od razu głos Millie, jednocześnie wypuszczając z dłoni różdżkę. Czuł się nieco bezpieczniej mając przy sobie kogoś kogo znał, a już zwłaszcza ją.
Niczym kot łasy na głaski uniósł głowę czując chłodny, przyjemny dotyk na czole - ten dotyk był przyjemny, kojący, a nie zabierający oddech jak te sprzed chwili. Przez moment chciał powiedzieć o tym duszeniu, ale uznał, że nie wiedząc, czy to nie był tylko sen uznał, że nie ma co ich niepotrzebnie niepokoić, skoro to się nie powtórzyło - tylko odciski palców na szyi Figga zdradzały co się stało.

Wodził twarzą za głosem, to Millie to Basiliusa, wkurzało go, że nie jest w stanie niczego zobaczyć, bycie ślepy zdecydowanie nie było przyjemne. A co jeżeli coś mu uszkodziło oczy i nigdy nie będzie mógł już niczego zobaczyć? Napiął się czując strach, jeżeli faktycznie już nigdy niczego nie zobaczy... Nie chciał myśleć takiej możliwości!
- Bazyliszka? - zapytał sceptycznie, bo pierwsze co mu przyszło do głowy to ta potężna wężowata bestia. Chociaż w sumie to był odporny na jej główną broń, bo nie mógł spojrzeć jej w oczy, ale jak go chciała leczyć bazyliszkiem, on nie miał żadnych właściwości leczniczych przecież. Ale zaraz zrozumiał, że chodzi o jakiegoś magomedyka, szczególnie, że usłyszał drugi głos, którego nie mógł jednak przypisać do konkretnej osoby.
- Nie wiedziałem, będę musiał przeczytać najnowszą broszurę kadrową, bo chyba ją przegapiłem. Dziękuję - odpowiedział jej i jak cała wypowiedź byłą w żartobliwym tonie, tak ostatnie słowo dodał już miękko.
Odwrócił głowę w stronę głosu Basiliusa słuchając jego słów.
- Tak to ja - odpowiedział machinalnie po pierwszym pytaniu. - Powiedziałbym, że solidne cztery, bywało gorzej. Ale poza tym, że nie widzę wszystko wydaje się być w porządku.
Powoli odwrócił się w stronę Millie i zachichotał. Mógł sobie wyobrazić jak wygląda osoba, którą opisała, jakby wyszła z rzeźni po bardzo intensywnym dniu i przypadkowo rzuconej bombardzie.
- Ludzie się chyba nawdychali jakichś oparów, przecież wygląda na całkiem porządnego gościa - odpowiedział kiwając głową z miną eksperta, jakby faktycznie widział Basiliusa.

- Czyli jesteś w stanie coś na to zaradzić i będę widział? - zapytał z dobrze słyszalną nadzieją w głosie, pierwszy raz wskazując, że faktycznie obawiał się trwałej utraty wzroku. Do tej pory nie miał pojęcia jak wiele trudności powoduje brak jakiegokolwiek zmysłu.[/b]
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Basilius Prewett (1880), Millie Moody (2009), Pan Losu (29), Thomas Figg (2624)




Wiadomości w tym wątku
[09.09.1972] Doctor, Doctor please! | Millie, Basilius & Thomas - przez Thomas Figg - 14.05.2025, 18:25
RE: [09.09.1972] Doctor, Doctor please! - przez Millie Moody - 14.05.2025, 23:36
RE: [09.09.1972] Doctor, Doctor please! - przez Pan Losu - 14.05.2025, 23:36
RE: [09.09.1972] Doctor, Doctor please! - przez Thomas Figg - 21.05.2025, 10:16
RE: [09.09.1972] Doctor, Doctor please! | Millie, Basilius & Thomas - przez Basilius Prewett - 15.05.2025, 22:35
RE: [09.09.1972] Doctor, Doctor please! | Millie, Basilius & Thomas - przez Millie Moody - 21.05.2025, 14:45
RE: [09.09.1972] Doctor, Doctor please! | Millie, Basilius & Thomas - przez Basilius Prewett - 24.05.2025, 17:27
RE: [09.09.1972] Doctor, Doctor please! | Millie, Basilius & Thomas - przez Thomas Figg - 26.05.2025, 17:40
RE: [09.09.1972] Doctor, Doctor please! | Millie, Basilius & Thomas - przez Basilius Prewett - 28.05.2025, 16:53
RE: [09.09.1972] Doctor, Doctor please! | Millie, Basilius & Thomas - przez Millie Moody - 28.05.2025, 18:33
RE: [09.09.1972] Doctor, Doctor please! | Millie, Basilius & Thomas - przez Thomas Figg - 29.05.2025, 01:20
RE: [09.09.1972] Doctor, Doctor please! | Millie, Basilius & Thomas - przez Basilius Prewett - 30.05.2025, 18:56
RE: [09.09.1972] Doctor, Doctor please! | Millie, Basilius & Thomas - przez Thomas Figg - 02.06.2025, 16:07
RE: [09.09.1972] Doctor, Doctor please! | Millie, Basilius & Thomas - przez Millie Moody - 30.05.2025, 19:49
RE: [09.09.1972] Doctor, Doctor please! | Millie, Basilius & Thomas - przez Basilius Prewett - 05.06.2025, 01:35
RE: [09.09.1972] Doctor, Doctor please! | Millie, Basilius & Thomas - przez Millie Moody - 05.06.2025, 09:45

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa