• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Anglia Inne części Anglii v
« Wstecz 1 2 3 4 5 6 Dalej »
[8.09.1972] Czerwony znak | The Edge & Laurent

[8.09.1972] Czerwony znak | The Edge & Laurent
Lukrecja
Are you here looking for love
Or do you love being looked at?
wiek
sława
V
krew
czysta
genetyka
selkie
zawód
magizoolog
Wygląda jak aniołek. Jasnowłosy, wysoki (180cm), niezdrowo chudy blondyn o nieludzko niebieskich jak morze oczach. Zadbany, uczesany, elegancko ubrany i z uśmiechem firmowym numer sześć na ustach. Na prawym uchu nosi jeden kolczyk z perłą.

Laurent Prewett
#5
18.05.2025, 06:28  ✶  

Nerwowy odruch poruszył jego ciałem po raz drugi. Ręce znów drgnęły, wysunął mocniej jedną nogę. Wszystko to w celu łapania upadającego. Odruch niepotrzebny - Flynn opadł na krzesło. Opadł na krzesło, a wydawało się, że zaraz poleci w dół. Jakby niewidzialna siła uderzyła go obuchem w brzuch i zmusiła do retrospektywnego spojrzenia na swoje życie. Jak chyba każdy przed śmiercią. Nie było to zabawne, nie było nawet ładne. Rozlewająca się fala strachu miała miejsce gdzieś w podbrzuszu i rozpłynęła się po ciele równomierną falą. Jak to już fale miały w zwyczaju - ledwo się pojawiła i zaraz zniknęła. Zostawiło mokry ślad, który zaraz wysuszy pamięć. Zawdzięczał to myśli całkiem prostej: Flynnowi nic nie jest. Myszce nic nie jest. W całym absurdzie sytuacji właśnie poczuł ulgę. Nie dlatego, że Flynn miał teraz mówić jakieś "tak", albo cokolwiek uspakajającego. Wystarczyło mu to, że dostrzegał ten banalny fakt. Nic mu nie jest.

- Wybierać? - Głębokie zdziwienie przeszyło jego duszę. Jedna z muszelek pozostawionych po morskich otchłaniach. Taki prezent, żebyś czasem nie mógł zastygnąć w zupełnym bezruchu. W zastoju. Tej nocy miało się pojawić bardzo wiele takich prezentów. Zsypywane z nieba niczym ten szary puch rozmazujący się na palcach. Palcach, które dokładnie umył u Vincenta, ale co to dawało? Ten pył zdążył pomuskać policzki, osiąść na platynie włosów, wplątać się w czarne ubranie Flynna, który paradował teraz w samej kurtce. - Myszko... - Z czułością ułożył dłonie na policzkach rozklejonego mężczyzny i uniósł jego twarz delikatnie w swoją stronę. Flynn zachęty nie potrzebował - i tak ich spojrzenia spotkały się na jednej drodze. Laurent złożył pocałunek na jego czole. Nie ważne, kim była jego rodzina i gdzie mieszkała. Potrzebowali pomocy - Laurent nie potrafiłby odmówić pomocy żadnemu człowiekowi. Tymczasem to była rodzina Flynna. Stawianie w miejsca wyboru kogoś, kto jeszcze niedawno przeżył tak bolesną stratę? Nie potrafiłby tego zrobić - na pewno nie tutaj, nie w ten sposób. Bo też nie potrafiłby pozwolić, żeby paranoja Flynna rządziła jego życiem. Łatwo spoglądało się na to z perspektywy błękitu jego jasnych oczu - kiedy wszystko musiało być dobrze. Wszystkich na pewno musieli ocalić, a ten ogień był tylko jakąś przeszkodą, którą wystarczy ugasić. Strach? Miał wymiar napięcia. Syndrom wyparcia tak głęboki, że prawidłowa ocena rzeczywistości stała się kompletną irracjonalnością.

- Hmm? - Koń, też żywy... - Ach, tak... masz rację, ale... Michael może pomóc. I nie wybaczyłby mi, gdybym kazał mu wybierać. - Laurent uśmiechnął się cieplej na moment, chcąc dodać Flynnowi otuchy. Pomyśl, przecież to narażanie życia! Tak, akceptacja tego faktu była szokująco prosta. Jakby nic nie kosztowała. W końcu czymś musiał rekompensować to, że nigdy nie był wystarczająco dobry, prawda? Wiedział, że naprawdę Michael nigdy by mu tego nie wybaczył - zostawienia go i samotnej wycieczki w celu ratowania Londynu.

Puścił twarz czarnowłosego i zaniósł się znowu krótkim kaszlem. Podszedł jeszcze po wodę - chociaż zwątpił, czy picie czegokolwiek tutaj, teraz, było bezpieczne. Z drugiej strony jeśli nie tu, to gdzie? W Lodynie miało być to bezpieczniejsze? Ta prozaiczna potrzeba włącznie z myślami, czy a pewno zabrał szczoteczkę do zębów i że powinien się załatwić zadziwiająco pasowały mu do tego, co się działo. To to, co się działo, nie pasowało do tej prozy. Zaoferował szklankę wody Flynnowi, nim złapał za swoją walizkę i podsunął ja do mężczyzny. - Pójdę po niego. Poleci nad nami, a ja pojadę z tobą. Dobrze? - Żeby Flynn mógł czuć się bezpieczniej.



○ • ○
his voice could calm the oceans.
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek:
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Laurent Prewett (2170), The Edge (1513)




Wiadomości w tym wątku
[8.09.1972] Czerwony znak | The Edge & Laurent - przez Laurent Prewett - 09.05.2025, 22:04
RE: [8.09.1972] Czerwony znak | The Edge & Laurent - przez The Edge - 09.05.2025, 23:07
RE: [8.09.1972] Czerwony znak | The Edge & Laurent - przez Laurent Prewett - 09.05.2025, 23:29
RE: [8.09.1972] Czerwony znak | The Edge & Laurent - przez The Edge - 11.05.2025, 13:51
RE: [8.09.1972] Czerwony znak | The Edge & Laurent - przez Laurent Prewett - 18.05.2025, 06:28
RE: [8.09.1972] Czerwony znak | The Edge & Laurent - przez The Edge - 27.05.2025, 13:29
RE: [8.09.1972] Czerwony znak | The Edge & Laurent - przez Laurent Prewett - 11.06.2025, 10:20

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa