18.05.2025, 15:48 ✶
Medycyna świata czarodziejów należała do tych z natury... dość specyficznych. Potrafili wyhodować kości z niczego, a jednak pewne operacje dalej pozostawały poza zasięgiem wyspecjalizowanych magimedyków. Czyż nie o tym dyskutował jakiś czas temu z Anthonym odnośnie do jego zaburzeń wzroku?
Kapka magii potrafi wszystko naprawić, ale też wiele zepsuć, pomyślał tępo Erik. Jak cały ten pożar wpłynie na obrażenia u cywili czy personelu Ministerstwa Magii? Czy w ogniu i pyle w jakich pogrążał się Londynu kryło się coś co mogło jeszcze bardziej uprzykrzyć im życie? Tyle pytań, tak mało odpowiedzi.
— Robi się — odparł Longbottom, podążając za sugestiami Mills.
Przez krótką chwilę przyglądał się kobiecie, zastanawiając się, jak najwygodniej usadowić ją na magicznym środku transportu.
— Jestem za tym, żeby przetransportować ich jak najszybciej. Nie wiadomo, ile to wszystko wytrzyma — zadecydował Erik, biorąc na siebie transport nieprzytomnej kobiety.
Mieli ograniczone pole do manewru. W idealnych warunkach byliby wspierani przez wyspecjalizowaną ekipę z Ministerstwa Magii lub pogotowia Szpitala św. Munga, a teraz mogli liczyć tylko na siebie. Na swój instynkt. A instynkt Longbottoma podpowiadał mu w tej chwili, że powinni postawić na szybkość. Nie mieli czasu na magiczne wzmocnienie poddasza, a igranie z tym ogniem wydawało się niezbyt dobrym pomysłem.
— Skup się na tym, żeby jak najszybciej sprowadzić ich na poziom chodnika — dorzucił od siebie Erik, któremu jako tako udało się usadowić czarownicę w taki sposób, że siedziała na froncie miotły, a on tuż za nią - ściskając jednocześnie trzonek i podtrzymując kobietę we w miarę bezpiecznej pozycji.
Kiedy byli gotowi do dalszego etapu ewakuacji, Longbottom starał się miarowo obniżać poziom lotu, modląc się w duchu, aby nagle nie stali się ofiarami jakiejś powietrznej kraksy. Gdy znajdą się na ziemi, będzie łatwiej ustalić co robić z tym wszystkim dalej.
| | Wykorzystanie przewagi Latanie na miotle;
Kapka magii potrafi wszystko naprawić, ale też wiele zepsuć, pomyślał tępo Erik. Jak cały ten pożar wpłynie na obrażenia u cywili czy personelu Ministerstwa Magii? Czy w ogniu i pyle w jakich pogrążał się Londynu kryło się coś co mogło jeszcze bardziej uprzykrzyć im życie? Tyle pytań, tak mało odpowiedzi.
— Robi się — odparł Longbottom, podążając za sugestiami Mills.
Przez krótką chwilę przyglądał się kobiecie, zastanawiając się, jak najwygodniej usadowić ją na magicznym środku transportu.
— Jestem za tym, żeby przetransportować ich jak najszybciej. Nie wiadomo, ile to wszystko wytrzyma — zadecydował Erik, biorąc na siebie transport nieprzytomnej kobiety.
Mieli ograniczone pole do manewru. W idealnych warunkach byliby wspierani przez wyspecjalizowaną ekipę z Ministerstwa Magii lub pogotowia Szpitala św. Munga, a teraz mogli liczyć tylko na siebie. Na swój instynkt. A instynkt Longbottoma podpowiadał mu w tej chwili, że powinni postawić na szybkość. Nie mieli czasu na magiczne wzmocnienie poddasza, a igranie z tym ogniem wydawało się niezbyt dobrym pomysłem.
— Skup się na tym, żeby jak najszybciej sprowadzić ich na poziom chodnika — dorzucił od siebie Erik, któremu jako tako udało się usadowić czarownicę w taki sposób, że siedziała na froncie miotły, a on tuż za nią - ściskając jednocześnie trzonek i podtrzymując kobietę we w miarę bezpiecznej pozycji.
Kiedy byli gotowi do dalszego etapu ewakuacji, Longbottom starał się miarowo obniżać poziom lotu, modląc się w duchu, aby nagle nie stali się ofiarami jakiejś powietrznej kraksy. Gdy znajdą się na ziemi, będzie łatwiej ustalić co robić z tym wszystkim dalej.
| | Wykorzystanie przewagi Latanie na miotle;
the he-wolf of godric's hollow
❝On some nights, the moon thinks about ramming into Earth,
slamming into civilization like some kind of intergalactic wrecking ball.
On other nights, it's pretty content just to make werewolves.❞
❝On some nights, the moon thinks about ramming into Earth,
slamming into civilization like some kind of intergalactic wrecking ball.
On other nights, it's pretty content just to make werewolves.❞