06.02.2023, 21:30 ✶
Ta rozmowa przybierała coraz ciekawszy obrót. Skierował uszy szpiczastym końcem ku sufitu i zbierał wibrysami emocje swego klienta. Skąd to spięcie?
- Ta rola była mi przeznaczona, proszę pana. Każdy rodzi się w jakimś konkretnym celu. Przebywanie w tej klubokawiarni to jedynie ułamek mojego przeznaczenia. - odpowiadał luźno, potrafiąc dostosować się do tematu rozmowy. Dzięki temu świetnie odnajdywał się wśród klienteli - z każdym, nawet najbardziej topornym byłby w stanie zamienić kilka interesujących zdań.
- Nie śmiałbym oszukiwać. Jeśli galeon panu jest zbędny, można przeznaczyć go na napiwki dla właścicielki tego przybytku. Zbieramy na przedsięwzięcia specjalne. - miał na myśli chociażby rozbudowę tarasu, wstawienie parasoli, ogrodzenia czy chociażby poszerzenie asortymentu. Najwyraźniej trafił mu się bardzo podejrzliwy klient z fobią na punkcie… sam nie wiedział czego. Uniósł łapę do pyska i szorstkim językiem wylizał śnieżnobiałą sierść.
- Dlaczego nie? Rozmowa może być owocna. Zawieranie nowych relacji jest wszak znaczącą częścią życia ludzi.- nie bardzo rozumiał czemu się opiera zwyczajnym czynnościom człowieczym jednak nie miał z tym problemu. Mógł go namawiać, zachęcać aby kiedyś tu wrócił. Każdy klient był cenny, nawet ten szalony. Urozmaicał ten dzień.
- Zależy mi aby wyszedł pan stąd zadowolony. Proszę się nie krępować, usiąść, zrelaksować przy dobrym deserze i moim towarzystwie. Jestem pewien, że miło spędzimy ten czas.- popatrzył nań i przeszedł przez blat, aby usiąść na stołku po jego stronie. Wskazał pyszczkiem miejsce tuż obok. Puszysty ogon zwinął wokół swojego ciała. Cały poranek poświęcił na pielęgnację futra a więc w blasku dzisiejszego słońca wyglądał majestatycznie.
- Ta rola była mi przeznaczona, proszę pana. Każdy rodzi się w jakimś konkretnym celu. Przebywanie w tej klubokawiarni to jedynie ułamek mojego przeznaczenia. - odpowiadał luźno, potrafiąc dostosować się do tematu rozmowy. Dzięki temu świetnie odnajdywał się wśród klienteli - z każdym, nawet najbardziej topornym byłby w stanie zamienić kilka interesujących zdań.
- Nie śmiałbym oszukiwać. Jeśli galeon panu jest zbędny, można przeznaczyć go na napiwki dla właścicielki tego przybytku. Zbieramy na przedsięwzięcia specjalne. - miał na myśli chociażby rozbudowę tarasu, wstawienie parasoli, ogrodzenia czy chociażby poszerzenie asortymentu. Najwyraźniej trafił mu się bardzo podejrzliwy klient z fobią na punkcie… sam nie wiedział czego. Uniósł łapę do pyska i szorstkim językiem wylizał śnieżnobiałą sierść.
- Dlaczego nie? Rozmowa może być owocna. Zawieranie nowych relacji jest wszak znaczącą częścią życia ludzi.- nie bardzo rozumiał czemu się opiera zwyczajnym czynnościom człowieczym jednak nie miał z tym problemu. Mógł go namawiać, zachęcać aby kiedyś tu wrócił. Każdy klient był cenny, nawet ten szalony. Urozmaicał ten dzień.
- Zależy mi aby wyszedł pan stąd zadowolony. Proszę się nie krępować, usiąść, zrelaksować przy dobrym deserze i moim towarzystwie. Jestem pewien, że miło spędzimy ten czas.- popatrzył nań i przeszedł przez blat, aby usiąść na stołku po jego stronie. Wskazał pyszczkiem miejsce tuż obok. Puszysty ogon zwinął wokół swojego ciała. Cały poranek poświęcił na pielęgnację futra a więc w blasku dzisiejszego słońca wyglądał majestatycznie.