Choć prowadziło się ciemne interesy, bardziej korzystne dla społeczności czarno magicznej, musieli się jakoś zabezpieczać przed jakimkolwiek chorym prawem stworzonym przez Ministerstwo Magii. Nicholasa więc nie dziwiło, że Stanley ze swoim towarzyszem mieli problem z uszkodzeniami budynków. Tutaj jak widać, te budowle były słabe. Wymagały renowacji. Doprowadzenie ich do gruzu, ułatwi znacznie postawienie nowego obiektu. Może bardziej przystosowanego do zamieszkania czarodziejom czystej krwi, niżeli mugolakom?
- Tak. Nasza społeczność sobie z tym lepiej poradzi.Odparł zgodnie z prawdą, mając oczywiście czarodziei czystej krwi, jak i tych, o których wspominał Vulturis.
Za wiele nie mieli w planie do zrobienia, jak tylko to co robili do tej pory. Nie mieszali się w żadne walki i jak widać, mieli podobne podejście do całej sytuacji z sianiem śmierci i chaosu. Oszczędzali się. Na tyle, aby nie wejść w drogę Aurorom i z nimi walczyć.
Travers nie posiadał w sobie uczuć, nie odczuwał emocji. To nie pierwszy raz, kiedy pozbawiał życia nawet i dzieci. Uważając, że powinno się usuwać młodsze pokolenia, które posiadają mugolskie pochodzenie. Czy może praktykujące rodzicielskie tradycje spoufalania się z mugolakami? Jak choćby dzieci zdrajców krwi.
Zyskując pozwolenie od towarzysza, rzucił zaklęcie niszczące budynek. Gdzieś przemknęły krzyki, trysnęła może i krew. Budynek się zawalił, pozostawiając za sobą narastający pył. Niewzruszenie, Nicholas się temu przyglądał. Pozwolił kuzynowi na użycie zaklęcia, które miało na celu rozproszyć utrudniającą widoczność chmarę dymu.
- Możemy rozejrzeć się, czy nie trzeba kogoś dobić.Zasugerował, kiedy Vulturis próbował rzucić zaklęcie na dym, ale coś nie wyszło, nie zadziałało?
Nicholas zmarszczył brwi i machnął swoją różdżką, aby spróbować rzucić swoje zaklęcie. Gdyby się także nie powiodło, być może budynek został już wcześniej naznaczony klątwą.
- Może już to miejsce oznaczyli. Jeżeli zaklęcia nie działają.
Stwierdził, w zastanowieniu.
- Przy okazji, będę chciał z Tobą zamienić dwa słowa.
Tutaj spojrzał na Vulturisa, czy wyraziłby na to zgodę, jako że dalej będą kontynuować zlecone zadanie. Mogliby rozejrzeć się, czy nie trzeba kogoś dobić, czy nie znajdą się nowi zdrajcy.
Rzut na rozproszenie, aby ułatwić widoczność w terenie, rozproszyć dym.
Sukces!
Utrudniający widoczność dym, z powodzeniem rozproszył się, dzięki odpowiednio użytego zaklęcia przez Papilio. Dzięki temu, mogli przyjrzeć się lepiej swoim dziełom, oraz lepiej dostrzec intruzów, gdyby jakiś się nawinął i postanowił wykorzystać sytuację terenową, zadymionego miejsca.