Każdy na swój sposób dostarczał bólu w swoim życiu. Stanley nie był gorszy. Może nie był poszukiwany przez własną rodzinę, ale też miał swoje własne problemy, które dawały mu się we znaki. Dodając do tego fakt, że niektóre z nich nagromadziły się na przestrzeni ostatnich miesięcy, należało powiedzieć jedno - nie było łatwo.
Nie było też łatwo pokonać jego dzisiejszej przeciwniczki, która stawiała opór woli ich Pana, chociaż raczej była to wola Vulturisa w tej chwili, a ten przecież postanowił jej nie odpuszczać skoro podjęła walkę. Szkoda tylko, że nie znał tożsamości kobiety, która stanęła w nim we szranki.
Cruciatus zawsze napawał optymizmem, a zwłaszcza ten, którym udało się trafić przeciwnika. Tak też było tym razem, chociaż nie do końca. Młoda dziewczyna częściowo sparowała czar, który miał ją powalić na kolan. Sprawić, że będzie skomlała o litość, a tak się niestety nie stało i nic nie wskazywało, aby to się miało zmienić w najbliższej przyszłości. Oponentka była zacięta i chyba miała zamiar przeżyć dzisiejszą noc. Trzeba było jednak mierzyć możliwości na zamiary i tylko sam Merlin wiedział co się jeszcze miało wydarzyć tego wieczora.
Borgin widząc jaki potencjał drzemie w jego ulubionym czarze, postanowił zrobić to ponownie. Nie było sensu stawiać na rzeczy, które mogły się nie sprawdzić, zwłaszcza, że już kiedyś ten błąd popełnił. Tamtym razem miał szczęście. Teraz już mógł go nie mieć.
Widząc zapał jaki drzemał w żyłach przeciwnej strony, Vulturis zakręcił swoją różdżką, aby ponownie wyprowadzić cruciatusa w kierunku kobiety. Skoro jeden czar nie powalił ją na ziemię, musiał zrobić to drugi. Miał zamiar rzucać cruciatusami tak długo, aż w końcu uda mu się odnieść sukces.
Cruciatus.Nekromancja.
Sukces!
"Riddikulus!"
- Danielle Longbottom na widok Stanleya Bo[r]gina
"Jestem dumna, że pomagałeś podczas zamachu."
- Stella Avery na wieści o udziale Stanley w walkach podczas Beltane 1972