21.05.2025, 01:08 ✶
No więc ona skończyła w różowym dresie, a on dalej był w swoim mundurze. Lata nauki transmutacji, najwyraźniej postanowiły ją po prostu w tym momencie zawieść. A może to najzwyczajniej na świecie stres i nerwy? Tak. To pewnie to. Przecież chwilę temu zmieniła swój wygląd bez większego problemu.
Teraz jednak nie dość, że nie wyglądała jak ona sama, bo włosy czarownicy zmieniły się na blond, a i rysy twarzy przestały być hestiowe, to jeszcze była ubrana w ten dress. Przynajmniej nikt nie weźmie jej teraz za Brygadzistkę.
Nie zdarzyła jednak ponowić swojego zaklęcia, kiedy podbiegł do nich wyraźnie zaniepokojony mężczyzna i...
Oh...
O nie.
Cienie ożyły!?
Hestia była szkolona do radzenia sobie z naprawdę różnymi problemami, ale tak jak mieli jakieś szkolenie z pożarów, tak nikt, ale to absolutnie nikt nigdy nie poinformował jej jak radzić sobie z cieniami. To chyba jednak była działka aurorów, nie? Dziwne czarnomagiczne rzeczy. Nie, że planowała się wycofać. Absolutnie nie. Jeśli cienie ożyły i uciekły, to ona była gotowa złapać je i... I nie miała pojęcia co się robiło ze złapanymi cieniami, ale to właśnie miałam zamiar zrobić.
– Kiedy to się stało? – spytała poważnie, skupiona na tym aby przypomnieć sobie cokolwiek o uciekających cieniach, ale niestety było to bezskuteczne.
– Przed chwilą. Sam nie wiem. Nagle jakby... Oderwały się od nas i uciekły w stronę jednego budynku. Nie wiem, naprawdę nie wiem. Czuję się normalnie, ale cholera to wie. Jesteś aurorem. – Zwrócił się w stronę Atreusa. – Aurorzy chyba zajmują się takimi sprawami! Pani też na pewno pomoże!
– Zaraz się coś z tym zrobi – spróbowała go uspokoić Hestia i od razy ruszyła w stronę wskazanego przez mężczyznę ogniska zdeterminowana, aby jak najszybciej rozwiązać tę sprawę. W końcu nic nie wskazywało, aby mężczyzna kłamał. Zaniepokojony czarodziej ruszył za nią.
Teraz jednak nie dość, że nie wyglądała jak ona sama, bo włosy czarownicy zmieniły się na blond, a i rysy twarzy przestały być hestiowe, to jeszcze była ubrana w ten dress. Przynajmniej nikt nie weźmie jej teraz za Brygadzistkę.
Nie zdarzyła jednak ponowić swojego zaklęcia, kiedy podbiegł do nich wyraźnie zaniepokojony mężczyzna i...
Oh...
O nie.
Cienie ożyły!?
Hestia była szkolona do radzenia sobie z naprawdę różnymi problemami, ale tak jak mieli jakieś szkolenie z pożarów, tak nikt, ale to absolutnie nikt nigdy nie poinformował jej jak radzić sobie z cieniami. To chyba jednak była działka aurorów, nie? Dziwne czarnomagiczne rzeczy. Nie, że planowała się wycofać. Absolutnie nie. Jeśli cienie ożyły i uciekły, to ona była gotowa złapać je i... I nie miała pojęcia co się robiło ze złapanymi cieniami, ale to właśnie miałam zamiar zrobić.
– Kiedy to się stało? – spytała poważnie, skupiona na tym aby przypomnieć sobie cokolwiek o uciekających cieniach, ale niestety było to bezskuteczne.
– Przed chwilą. Sam nie wiem. Nagle jakby... Oderwały się od nas i uciekły w stronę jednego budynku. Nie wiem, naprawdę nie wiem. Czuję się normalnie, ale cholera to wie. Jesteś aurorem. – Zwrócił się w stronę Atreusa. – Aurorzy chyba zajmują się takimi sprawami! Pani też na pewno pomoże!
– Zaraz się coś z tym zrobi – spróbowała go uspokoić Hestia i od razy ruszyła w stronę wskazanego przez mężczyznę ogniska zdeterminowana, aby jak najszybciej rozwiązać tę sprawę. W końcu nic nie wskazywało, aby mężczyzna kłamał. Zaniepokojony czarodziej ruszył za nią.