21.05.2025, 18:33 ✶
Zamyśliła się. W sumie nigdy jakoś zbyt wiele nie rozmawiali o rodzinie, wiadomo że wszyscy byli w jakiś sposób że sobą spokrewnieni, ale ona nie ogarniała tych wszystkich supełków czarodziejskiego wieńca. Miała nieprzyjemną skłonność bujania się w swoim najbliższym kuzynostwie między innymi z tego powodu. Po prostu jej To nie obchodziło.
Teraz jednak nie chodziło o więzy krwi, a może właśnie bardzo chodziło?
– A miałbyś powody żeby podpisać się pod czymś przeciwnym? Latałbyś z rodzeństwem po ulicach zachwycając się mugolami? – zakonnicy chyba nie robili jakoś tego tak ostentacyjnie, ale też Miles leżała odłogiem w lecznicy kilka miesięcy. A może zrobili się ostentacyjni jak, dajmy na to, Isaac?
– W ogóle ja... Wiesz, być może kilka glin się zebrało, żeby po godzinach ciągnąć temat i dorwać tych skurwieli. Taki wiesz... klub przyjaciół. A Ty... Ty jesteś moim przyjacielem. Zastanawiałam się, czy wiesz no... mógłbyś nas czasem poskładać. Tak żeby nie było nadmiaru pytań, bo wiesz... nigdy nie wiesz kto jest po drugiej stronie. Niektórzy zaczęli omijać szpital bo wiesz, stres jest. – nie zwracając na swoje ubranie położyła się na trawie. Koszula i tak była do wyjebania, A gwiazdy… gwiazdy były takie piękne. – Znaczy nic na siłę. Tak tylko mówię. Eee... no przydałaby się nam czasem pomoc kogoś takiego jak Ty wiesz Liszek? Jesteś zajebisty. Mega Cię podziwiam, że Ty pamiętasz te wszystkie rzeczy i wiesz... ja wiem jak kogoś rozjebać, ale Ty... Ty umiesz go poskładać. To zajebista sprawa. Znaczy kumam jeśli jesteś zbyt zmęczony czy coś wiesz no... nie chcę jakoś się narzucać z tą... propozycją. Ale też wiesz, jakby co to my możemy pomóc też Tobie. Znaczy ja bym Ci i tak pomogła, ale mało umiem. Ale inni potrafią więcej. – odetchnęła głęboko. Nie była w tym najlepsza. Teoretycznie powinna łączyć ich idea: Równość Wolność Braterstwo Jebać Śmierciożerców. Czy coś. Ale głupio było jej tak wciągać za frajer Bazyliszka. Choć na tyle razy ile i tak składał po godzinach ją czy Brennę.. – Wtedy... jakbyś się zgodził to wiesz. Wtedy mógłbyś tu skakać ze mną na legalu – próbowała kolejnych argumentów, ale chyba tylko się pogrążała. Dlaczego to było takie trudne? Dlaczego zakładała, że się nie zgodzi...?
Teraz jednak nie chodziło o więzy krwi, a może właśnie bardzo chodziło?
– A miałbyś powody żeby podpisać się pod czymś przeciwnym? Latałbyś z rodzeństwem po ulicach zachwycając się mugolami? – zakonnicy chyba nie robili jakoś tego tak ostentacyjnie, ale też Miles leżała odłogiem w lecznicy kilka miesięcy. A może zrobili się ostentacyjni jak, dajmy na to, Isaac?
– W ogóle ja... Wiesz, być może kilka glin się zebrało, żeby po godzinach ciągnąć temat i dorwać tych skurwieli. Taki wiesz... klub przyjaciół. A Ty... Ty jesteś moim przyjacielem. Zastanawiałam się, czy wiesz no... mógłbyś nas czasem poskładać. Tak żeby nie było nadmiaru pytań, bo wiesz... nigdy nie wiesz kto jest po drugiej stronie. Niektórzy zaczęli omijać szpital bo wiesz, stres jest. – nie zwracając na swoje ubranie położyła się na trawie. Koszula i tak była do wyjebania, A gwiazdy… gwiazdy były takie piękne. – Znaczy nic na siłę. Tak tylko mówię. Eee... no przydałaby się nam czasem pomoc kogoś takiego jak Ty wiesz Liszek? Jesteś zajebisty. Mega Cię podziwiam, że Ty pamiętasz te wszystkie rzeczy i wiesz... ja wiem jak kogoś rozjebać, ale Ty... Ty umiesz go poskładać. To zajebista sprawa. Znaczy kumam jeśli jesteś zbyt zmęczony czy coś wiesz no... nie chcę jakoś się narzucać z tą... propozycją. Ale też wiesz, jakby co to my możemy pomóc też Tobie. Znaczy ja bym Ci i tak pomogła, ale mało umiem. Ale inni potrafią więcej. – odetchnęła głęboko. Nie była w tym najlepsza. Teoretycznie powinna łączyć ich idea: Równość Wolność Braterstwo Jebać Śmierciożerców. Czy coś. Ale głupio było jej tak wciągać za frajer Bazyliszka. Choć na tyle razy ile i tak składał po godzinach ją czy Brennę.. – Wtedy... jakbyś się zgodził to wiesz. Wtedy mógłbyś tu skakać ze mną na legalu – próbowała kolejnych argumentów, ale chyba tylko się pogrążała. Dlaczego to było takie trudne? Dlaczego zakładała, że się nie zgodzi...?