22.05.2025, 14:10 ✶
– Tooo... Prawda – przyznała mu rację, bo no cóż. Byli czarodziejami. Nie ważne co mówiły niektóre starsze pokolenia w ich przypadku słowa a co jak na starość przestanie ci się podobać? nie do końca działały. Już nie wspominając o niej samej. Przecież na pewno były jakieś metody, aby ten tatuaż z jej zdolnościami zakryć.
A projekt tatuażu rzeczywiście wyglądał dobrze. Prosty. Nieprzekombinowany no i wizualnie ładny. Nie wspominając już o tym, że miała mieć go i ona i Theo, a to obniżało prawdopodobieństwo tego, że tatuaż okaże się jednak głupi, a ona po prostu tego wcześniej nie dostrzegła.
– Jest super — przytaknęła, ale kiedy Theo powiedział, aby była pierwsza i jeszcze zadał swoje pytanie, zawahała się na chwilę, bo dotarło do niej, że tak owszem chciała tatuaż... I jednocześnie nie wiedziała, czy go chciała. No bo... Może to wszystko odbywało się nieco za szybko? Może powinna to lepiej przemyśleć? A co jesli jednak jej się nie spodoba? Skąd w ogóle wiedzieli, ze to był dobry tatuator? Nie mieli pojęcia! To był tylko jakiś przypadkowy człowiek, który zaoferował im tatuaż. Mógł go zepsuć. I czy mugolskie igły nie niosła ze sobą jakiś chorób, jeśli nie zachowywało się odpowiednich zasad higieny? Pozostawał również chyba najgorszy problem mianowicie taki, że dalej nie miała pojęcia, jak dokładnie miałaby zadziałać w tym wypadku metamorfomagia. Powinna móc zakryć tatuaż. Ale... Co jeśli nie? Co jeśli przestanie mieć przez to możliwość swobodnego zmieniana skóry, bo postanowiła sobie wytatuować coś tak małego. Co z tego, że przecież tatuaż nie bedzie widoczny. To by było... Dziwne.
Z drugiej strony chciała tatuaż. Podobały jej się od zawsze, tylko nigdy nie starczyło jej odwagi, aby jakiś rzeczywiście sobie zrobić, a tak poza tym... Eksperymentowanie w ten sposób z metamorfomagią... Było w tym coś absolutnie fascynującego. No i była dorosła. Chyba powinna wreszcie podejmować jakieś dorośle spontanicznej decyzje, a nie tylko zapobiegawczo odmawiać jakiegokolwiek szaleństwa. Tak. Zrobi to. Totalnie to zrobi. Albo i nie. Nie. Nieważne. Będzie miała tatuaż.
– Na ramieniu – odpowiedziała w końcu posyłając mu uśmiech. – I hm... Tak mogę iść przode.
W pierwszej chwili chciała go poprosić, aby to on był pierwszy, bo gdy Theo będzie już mieć tatuaż to będzie jej już zbyt głupio, aby się wycofać, ale... Ale chyba wolała zrobić to pierwsza.
– No to zapraszam – oznajmił tatuator, a ona, nawet jeśli nieco zestresowana, usiadła we wskazanym miejscu. Najwyraźniej zdecydowanie łatwiej jej było rzucić się w pogoń za szalonym czarnoksiężnikiem, niż sprawić sobie kota i sikorkę na ramieniu. Uśmiechnęła się jeszcze do Theo. – Twoja mama cię za to nie zabije?
O swoich rodziców jakoś szczególnie się nie bała, ale pani Kelly zawsze wydawała jej się nieco... Groźna. To znaczy onieśmielająca. Tak. Onieśmielająca.
A projekt tatuażu rzeczywiście wyglądał dobrze. Prosty. Nieprzekombinowany no i wizualnie ładny. Nie wspominając już o tym, że miała mieć go i ona i Theo, a to obniżało prawdopodobieństwo tego, że tatuaż okaże się jednak głupi, a ona po prostu tego wcześniej nie dostrzegła.
– Jest super — przytaknęła, ale kiedy Theo powiedział, aby była pierwsza i jeszcze zadał swoje pytanie, zawahała się na chwilę, bo dotarło do niej, że tak owszem chciała tatuaż... I jednocześnie nie wiedziała, czy go chciała. No bo... Może to wszystko odbywało się nieco za szybko? Może powinna to lepiej przemyśleć? A co jesli jednak jej się nie spodoba? Skąd w ogóle wiedzieli, ze to był dobry tatuator? Nie mieli pojęcia! To był tylko jakiś przypadkowy człowiek, który zaoferował im tatuaż. Mógł go zepsuć. I czy mugolskie igły nie niosła ze sobą jakiś chorób, jeśli nie zachowywało się odpowiednich zasad higieny? Pozostawał również chyba najgorszy problem mianowicie taki, że dalej nie miała pojęcia, jak dokładnie miałaby zadziałać w tym wypadku metamorfomagia. Powinna móc zakryć tatuaż. Ale... Co jeśli nie? Co jeśli przestanie mieć przez to możliwość swobodnego zmieniana skóry, bo postanowiła sobie wytatuować coś tak małego. Co z tego, że przecież tatuaż nie bedzie widoczny. To by było... Dziwne.
Z drugiej strony chciała tatuaż. Podobały jej się od zawsze, tylko nigdy nie starczyło jej odwagi, aby jakiś rzeczywiście sobie zrobić, a tak poza tym... Eksperymentowanie w ten sposób z metamorfomagią... Było w tym coś absolutnie fascynującego. No i była dorosła. Chyba powinna wreszcie podejmować jakieś dorośle spontanicznej decyzje, a nie tylko zapobiegawczo odmawiać jakiegokolwiek szaleństwa. Tak. Zrobi to. Totalnie to zrobi. Albo i nie. Nie. Nieważne. Będzie miała tatuaż.
– Na ramieniu – odpowiedziała w końcu posyłając mu uśmiech. – I hm... Tak mogę iść przode.
W pierwszej chwili chciała go poprosić, aby to on był pierwszy, bo gdy Theo będzie już mieć tatuaż to będzie jej już zbyt głupio, aby się wycofać, ale... Ale chyba wolała zrobić to pierwsza.
– No to zapraszam – oznajmił tatuator, a ona, nawet jeśli nieco zestresowana, usiadła we wskazanym miejscu. Najwyraźniej zdecydowanie łatwiej jej było rzucić się w pogoń za szalonym czarnoksiężnikiem, niż sprawić sobie kota i sikorkę na ramieniu. Uśmiechnęła się jeszcze do Theo. – Twoja mama cię za to nie zabije?
O swoich rodziców jakoś szczególnie się nie bała, ale pani Kelly zawsze wydawała jej się nieco... Groźna. To znaczy onieśmielająca. Tak. Onieśmielająca.