22.05.2025, 20:17 ✶
Właściwie już leżała na mokrej wilgotnej ziemi, patrząc się w gwiazdy tak dobrze widoczne w tej odległości, bez miejskiej łuny. Miles była strasznym mieszczuchem, ale mega lubiła patrzeć w niebo obsrane jaśniejącymi iskrami.
Bardzo chciała kiedyś Bazyliszkowi pokazać niebo, które malowała w głównym holu Księżycowego.
Mężczyzna tymczasem zareagował tak jak mogła się tego spodziewać. Zamiast wyrzutów czy licytowania się na to czym różniła się praca w policji od pracy w takiej no jakby obywatelskiej policji i że ryzykowała cały czas a w ogóle kurwa to wiesz kim jest mój brat? Myślisz, że na mnie nie polują kurwa mać?
Nie.
Zamiast tego uśmiechnęła się łagodnie.
- Wiesz jak jest. Ministerstwo nie dowozi. Ludzie byli wywlekani z domów i zmuszani do wyjazdu, albo współpracy. Strasznie słabe. A potem śledztwa zamknięte i udajemy, że nic nic, ten czyściuszek, stać go było na kaucję, rozprawa na święte nigdy... Wiesz gdzie robi mój brat, stary... to bardzo. Hm. Frustrujące, kiedy rzeczy nie działają. A my po prostu uwierzyliśmy że mogą zadziałać. - na moment spoważniała, ale jej złote oczy wciąż zapatrzone było w niebo. Wspomnienie ciepłej morskiej bryzy stopiło się w jedno. Gdy wypłakiwała swoje koszmary w bark Prewetta, gdy zachłyśnięta marzeniem wtulała się w bark Flinta. Jedno niebo. Jedna dusza. Niespokojna. Przeklęta.
- Poza tym proszę Cię... przecież ja ledwie dożyłam trzydziestki. Trochę... trochę nie wierzę, żeby ta czwórka mogła się pojawić... kiedykowliek. W mojej głowie cały czas mam piętnaście lat. Ale wiesz... nie mam nic do stracenia. - poza tym mój brat zgłosił się zanim ja zdążyłam powiedzieć czupakabra. Możę Miles nie była i pewnie nigdy nie będzie aurorem. Przynajmniej była zakonnikiem. - I w ogóle na Beltane byłam na służbie i wtedy oberwałam. A nie że wiesz... klubowo. Czy coś. Więc widzisz. Czym to się różni?
Bardzo chciała kiedyś Bazyliszkowi pokazać niebo, które malowała w głównym holu Księżycowego.
Mężczyzna tymczasem zareagował tak jak mogła się tego spodziewać. Zamiast wyrzutów czy licytowania się na to czym różniła się praca w policji od pracy w takiej no jakby obywatelskiej policji i że ryzykowała cały czas a w ogóle kurwa to wiesz kim jest mój brat? Myślisz, że na mnie nie polują kurwa mać?
Nie.
Zamiast tego uśmiechnęła się łagodnie.
- Wiesz jak jest. Ministerstwo nie dowozi. Ludzie byli wywlekani z domów i zmuszani do wyjazdu, albo współpracy. Strasznie słabe. A potem śledztwa zamknięte i udajemy, że nic nic, ten czyściuszek, stać go było na kaucję, rozprawa na święte nigdy... Wiesz gdzie robi mój brat, stary... to bardzo. Hm. Frustrujące, kiedy rzeczy nie działają. A my po prostu uwierzyliśmy że mogą zadziałać. - na moment spoważniała, ale jej złote oczy wciąż zapatrzone było w niebo. Wspomnienie ciepłej morskiej bryzy stopiło się w jedno. Gdy wypłakiwała swoje koszmary w bark Prewetta, gdy zachłyśnięta marzeniem wtulała się w bark Flinta. Jedno niebo. Jedna dusza. Niespokojna. Przeklęta.
- Poza tym proszę Cię... przecież ja ledwie dożyłam trzydziestki. Trochę... trochę nie wierzę, żeby ta czwórka mogła się pojawić... kiedykowliek. W mojej głowie cały czas mam piętnaście lat. Ale wiesz... nie mam nic do stracenia. - poza tym mój brat zgłosił się zanim ja zdążyłam powiedzieć czupakabra. Możę Miles nie była i pewnie nigdy nie będzie aurorem. Przynajmniej była zakonnikiem. - I w ogóle na Beltane byłam na służbie i wtedy oberwałam. A nie że wiesz... klubowo. Czy coś. Więc widzisz. Czym to się różni?