Albo nie chciał usłyszeć tego, co chciał mu przekazać Rodolphus. Nie mniej jednak musiał się zamyślić, wszak nie zignorował by słów swojego kompana. Zwłaszcza jeżeli rozchodziło się o jakąś ważną sprawę, której byli oddani tego wieczora.
A może chodziło o bezpieczeństwo? W końcu nie chcieli, aby ktoś ich zaskoczył. Niestety ich percepcja zawodziła dzisiejszego wieczora - musieli być zaślepieni żądzą mordu i pożogi, która napędzała ich do dalszego działania.
Stanley niczego nie dostrzegł. Uznał, że ten brygadzista musiał być samotną owieczką, która została pozostawiona na pastwę własnego losu. To był wielki błąd, ponieważ Vulturis zdążył przenieść swój wzrok na Viperę i wtedy nastąpił atak z zaskoczenia.
Borgin poczuł wiązkę magii na swoich plecach, która mimowolnie sprawiła, że wykonał kilka kroków do przodu, opierając się o jedną ze ścian. Cios może nie był zbyt silny, ale wystarczający, aby spowodować ból czy nawet ranę, której nie mogli teraz się przyjrzeć. Musieli działać.
- Sukinkot - odkaszlnął, spoglądając w kierunku miejsca, które przed chwilą oberwało - A więc tam się kryłeś - dodał, a następnie skierował swoją różdżkę w kierunku brygadzisty, który postanowił się ujawnić ze swojej kryjówki. Adrenalina, która przyćmiła ból, pozwoliła działać Vulturisowi. Nie czekając na kolejny cios czy specjalne zaproszenie, postanowił skorzystać ze sprawdzonej metody - cruciatusa.
Nekromancja na crucio
Sukces!
"Riddikulus!"
- Danielle Longbottom na widok Stanleya Bo[r]gina
"Jestem dumna, że pomagałeś podczas zamachu."
- Stella Avery na wieści o udziale Stanley w walkach podczas Beltane 1972