23.05.2025, 23:10 ✶
Kiedy skończyli wymieniać się informacjami z Brenną popatrzył jeszcze przez chwilę na Dorę nim pokiwał głową na znak, żeby ruszyli dalej. Ciagle czuł niejasny ucisk w żołądku, że tej nocy odpierdolą się rzeczy, które się nie śniły nawet Morpheusowi, którego Thomas miał za najbardziej fatalistycznego profetę jakiego znał. Co prawda poprzeczka nie była wysoko, bo wielu ich w życiu Figga nie było, to jednak ten dzierżył ten tytuł bez żadnej osoby, która byłaby choć bliska w próbie odebrania mu go.
Po wskazaniu przed Dorę kierunku szedł obok niej.
- Nie ma czasu, biegiem - dodał tylko kiedy wspomniała o pożarze i jeszcze bardziej przyspieszył. Ah, jakże kusiło po prostu wyciągnąć różdżkę, żeby mieć ją w pogotowiu, ale bieganie po niemagicznym Londynie z wyciągniętym kawałkiem drewna? Może nie wywołałby tak wielkiej sensacji jak normalnie, ale nadal nie było to zbyt mądre.
Po wskazaniu przed Dorę kierunku szedł obok niej.
- Nie ma czasu, biegiem - dodał tylko kiedy wspomniała o pożarze i jeszcze bardziej przyspieszył. Ah, jakże kusiło po prostu wyciągnąć różdżkę, żeby mieć ją w pogotowiu, ale bieganie po niemagicznym Londynie z wyciągniętym kawałkiem drewna? Może nie wywołałby tak wielkiej sensacji jak normalnie, ale nadal nie było to zbyt mądre.