• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Greater London Ulica Pokątna v
« Wstecz 1 2 3 4 5 … 9 Dalej »
[noc z 8.09. na 09.09] Pochłonie nas ogień

[noc z 8.09. na 09.09] Pochłonie nas ogień
constant extreme
when sister and brother stand shoulder to shoulder,
who stands a chance against us?
wiek
29
sława
III
krew
półkrwi
genetyka
snowidz
zawód
Brygadzistka na chorobowym
Drobna (157cm, niedowaga), blada i czarnowłosa, o oczach złotych jak miód.

Millie Moody
#6
24.05.2025, 08:12  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 24.05.2025, 08:18 przez Millie Moody.)  
– Nasz sąsiad... pan Borges. On... nie wiem. Nie mam pojęcia? – kobieta rozejrzała się niepewnie i już miała iść do innych pokoi, żeby go zawołać, kiedy została wstrzymana przez męża: – Musimy stąd iść, drugi raz nie dostaniemy takiej szansy, a pewnie dziś... – na moment uciekł wzrokiem od małżonki, ale nie by spojrzeć na Miles, tylko za nią na okno. Kłęby dymu zostały rozsunięte przez Brennę, ale było widać, że w kamienicy na przeciwko... nie dzieje się dobrze. Jeden zgaszony płomień, a w jego miejsce jak hydra, wypełzały kolejne ogniste języki pragnące pożreć wszystko co spotkają na swojej drodze. 

– Proszę pani, bo ja umiem latać na miotle, jestem w szkolnej drużynie, mogę zabrać siostrę. – Zadeklarował podrostek, który z jednej strony fajnie że wyszedł z inicjatywą a z drugiej strony "PROSZĘ PANI"? Miles nagle poczuła się strasznie staro. W swojej głowie cały czas miała piętnaście lat. W swojej głowie cały czas była rówieśniczką z tym właśnie dzieciakiem, który nadal chodził do szkoły. Czy słyszała sama siebie? Czy zdawała sobie sprawę z tego, że czasu nie można było oszukać, albo że tliło się w niej o wiele więcej dojrzałości, niż mogłaby zakładać? Bynajmniej. Odebrawszy doskonale oddelegowaną przez Brennę miotłę podała ją chłopakowi. 

– Zwieź dziewczynki na dół, zaraz z Brenną ustalimy w jakiej konfiguracji zabierzemy Was w bezpieczne miejsce. – Nie zamierzała rozstrzygać tego teraz, w mieszkaniu które jeszcze nie płonęło, a słowo jeszcze było w tym momencie kluczowe. – Stańcie przy oknie i mu pomóżcie, ja szybko przebiegnę mieszkanie – moment później przyłożyła różdżkę do gardła i zaczęła znów się drzeć wzmocnionymi przez magię falami dźwiękowymi – BORGES PANIE BORGES! TU BRYGADA UDERZENIOWA! TRWA EWAKUACJA! GDZIE PAN JEST! – Biegła od pokoju do pokoju i dopiero na końcu wyważyła drzwi do niewielkiej zapyziałej sypialenki, gdzie zgrzybiały staruszek trząsł się jak osika mierząc do niej różdżką.

– A kysz siło nieczysta! Odstąp od mojego dorobku! – zaskrzeczał na nią.

Miles uniosła ręce w polubownym geście. Fakt, że nie miała na sobie munduru działał na jej niekorzyść, ale kilka kroków stąd Meyersowie przedostawali się na chodnik, a to był całkiem koronny dowód na jej dobre intencje. Mimo wibrującej w żyłach adrenaliny, starała się przyjąć możliwie spokojny ton, ukrywając to jak jest zirytowana jego zachowaniem. Miła buźka, dobra buźka, trochę wyszła z wprawy, mimo że w szkole wychodziło jej to pierwszorzędnie.

– Panie Borges, trwa ewakuacja, proszę korzystamy z pana okna, Meyersowie mogą potwierdzić moje słowa. To miejsce może być celem ataku śmierciożerców, to może być pana ostatnia szansa na uratowanie siebie...

Charyzma ◉◉○○○ przekonywanie, żeby dał się stąd zabrać + kłamstwo na ukrycie intencji i wkurwu
Rzut N 1d100 - 34
Akcja nieudana

– Znam ja te Wasze sztuczki! Nie dam się nabrać smarkulo! Brygada hę? Prędzej mi kaktus na głowie urośnie niż w to uwierzę. Możesz sobie swój wężowy język w dupę wsadzić! Wypierdalaj z mojego domu pyskata kurwo!

W takich chwilach żałowała, że pozostawała miernotą z transmutacji i że realnie tegoż kaktusa na głowie nie może mu wychodować. Zacisnęła szczękę i pięści z wściekłości, ale rzeczywiście nie zamierzała więcej mu gadać, tylko wracać do ludzi, którzy dla odmiany chcieli, żeby im pomogła. Dzieci znajdowały się na tym etapie już na chodniku. Miles niemal w biegu przerzuciła sobie panią Meyers przez drążek i wyleciała z nią do Brenny, aby stanęła obok swoich pociech. Jeszcze ojciec. I stary grzyb.

– Sąsiad odmawia współpracy. Właściciel tego mieszkania pan Borges. Ta drabina to się tu przyda... Poczekać na Ciebie? Możemy z młodym odstawić pierwszą turę i wrócimy tu po facetów. – zaproponowała.

– Ale jak to bez papy!?– pisnęła najmłodsza z sióstr, która nie pozostała obojętna na treść rozmowy.
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Brenna Longbottom (1726), Millie Moody (1813)




Wiadomości w tym wątku
[noc z 8.09. na 09.09] Pochłonie nas ogień - przez Brenna Longbottom - 25.04.2025, 09:53
RE: [noc z 8.09. na 09.09] Pochłonie nas ogień - przez Millie Moody - 05.05.2025, 11:57
RE: [noc z 8.09. na 09.09] Pochłonie nas ogień - przez Brenna Longbottom - 05.05.2025, 12:11
RE: [noc z 8.09. na 09.09] Pochłonie nas ogień - przez Millie Moody - 14.05.2025, 12:29
RE: [noc z 8.09. na 09.09] Pochłonie nas ogień - przez Brenna Longbottom - 22.05.2025, 08:34
RE: [noc z 8.09. na 09.09] Pochłonie nas ogień - przez Millie Moody - 24.05.2025, 08:12
RE: [noc z 8.09. na 09.09] Pochłonie nas ogień - przez Brenna Longbottom - 24.05.2025, 19:22
RE: [noc z 8.09. na 09.09] Pochłonie nas ogień - przez Millie Moody - 24.05.2025, 23:48
RE: [noc z 8.09. na 09.09] Pochłonie nas ogień - przez Brenna Longbottom - 26.05.2025, 13:58

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa