26.05.2025, 11:45 ✶
„Chłopcy” faktycznie nie wyglądali, jakby należeli do grupy przykładnych, uczciwych obywateli, ale Brenna nie była tutaj tej nocy, aby rozliczać, kto zasługiwał na pomoc, a kto nie – póki nie byłeś mordercą i nie wspierałeś nikogo, kto na dowód dokonanego mordu nosił na ręku znak, a padłeś ofiarą nocy, która miała później zostać zapamiętana jako Spalona, to wystarczyło. Kilka monet, dzięki którym będą mogli przetrwać w najbliższym czasie – żaden problem. Nie więcej, bo i tak będzie trzeba teraz w Londynie morza złota, ale zamierzała też potem spytać Woody’ego, czy wie, gdzie znajdował się ten sklep, by zorientować się, czy da się jakoś pomóc trochę bardziej długoterminowo, nie wplątując się przypadkiem w coś bardzo, bardzo podejrzanego.
– Zobaczymy, co da się zrobić – powiedziała, gdy Woody pochylił się nad pijakiem.
[i] – A idź ty!!![/b] – zawołał mężczyzna, próbując odgonić od siebie Tarpa ręką. Ruchy miał nieskoordynowane, nie było więc szans, żeby faktycznie zdołał choćby Woody’ego dotknąć, jeśli ten sobie akurat tego nie życzył, ale było tutaj jasne: ten konkretny mężczyzna to jeśli czegokolwiek chciał, to chyba kolejnej butelki alkoholu. Ale podanie tej nie byłoby najlepszym pomysłem i prawdopodobnie mogłoby skończyć się, w najlepszym wypadku, zarzyganiem piwnicznej podłogi.
– Teleportuję się na chwilę… mam w Londynie mieszkanie, niedawno je kupiłam. Jeśli nie spłonęło, przyniosę parę rzeczy – szepnęła Woody’emu do ucha, kiedy miała taką możliwość. Nie wiedziała jeszcze, że nie ma już Warowni, ale miała to szczęście, że w ostatnich tygodniach przeniosła masę rzeczy do Księżycowego Stawu, a jedno z mieszkań w jej londyńskiej kamienicy było zastawione wciąż nierozpakowanymi pudłami. I w kryjówce pod zlewem były i monety. (Ta myśl poprowadziła zresztą Brennę i ku temu, że gdy biegała Pokątną, bank wydawał się cały – nie wiedziała, co to oznacza, ale postanowiła, że jeżeli będzie miała taką możliwość, rozdysponuje bardziej swoje finanse. Część niech leży w bezpiecznym banku, ale dobrze będzie upchnąć coś w piwnicy Warowni, coś w Londynie, coś w Stawie, a i zastanowić się nad zagranicznym kontem…)
Szybki skok, aby załatwić potrzeby, najwyraźniej w tej chwili obejmujące głównie pieniądze, żadna niespodzianka. I może całe szczęście, bo nie mogła opatrzeć rannych, przywrócić do życia martwych, przygotować leków, ale pieniądze miała.
Don't promise to live forever. Promise to forever live while you're alive.