26.05.2025, 17:40 ✶
- Chwila jak chcecie grać w pokera do gaci to ja chcę najpierw odzyskać wzrok. Bo wiecie, miło będzie widzieć... karty - przed ostatnim słowem specjalnie zrobił dłuższą chwilę przerwy i skrzyżował ręce na potwierdzenie wagi swych słów.
Wyszczerzył się tylko, co nie nadawało mu obecnie ani trochę uroku, a raczej bardziej niepokojącego widoku, ale cóż, słysząc jej śmiech jakoś lżej było znosić obecną sytuację. Śmiech zawsze poprawiał sytuację.
- O, miło mi po... - zaczął mówić ,ale zaraz przerwał, kiedy Basilius wtrącił, że przecież się znają. Obruszył się i prychnął dość głośno. - Znamy? To dlaczego mam wrażenie, że widzę cię pierwszy raz na oczy? - ah nigdy nie znudzą mu się żarty z tego, że nic nie widzi. No przynajmniej jeśli nie usłyszy wyroku, że nigdy już nic więcej nie zobaczy, ale teraz nie może się zasypiać, był przy nim magomedyk. Martwić się będzie dopiero jak usłyszy diagnozę.
- Ja zawsze jestem grzeczny - powiedział i można by było rzecz, że był całkiem rozpromieniony po jej geście, a na pewno bardziej się rozluźnił. Czy wolałby, żeby go trzymała za rękę podczas tego? Owszem, ale z drugiej strony nie był dzieckiem i Basileusowi łatwiej będzie mu się zająć nim bez osoby trzeciej. Dlatego świadom też, że nie może przecież egoistycznie monopolizować czasu Millie, nie powiedział nic.
Zdawało mu się, że usłyszał nie jeden a dwa całusy, a poczuł tylko jeden. Niemożność zobaczenia tego co się dzieje sprawiała, że umysł mu świrował.
Nie jesteś taki wyjątkowy, pamiętasz co ci odpowiedziała?
Podszepnął mu głos i głośno przełknął ślinę, to była prawda jej odpowiedź nie mówiła o niczym, ale z drugiej strony... Nie miał pojęcia, nie powinien na domysłach budować swojego światopoglądu, nie był pewny czy uszy po prostu go nie zawiodły. A może umysł robił mu psikusa jak wtedy z tym, że ktoś go dusił.
- Nawet aż tak nie bolą, bardziej hmmm szczypią, jakbym mi się do nich szampon spłynął - zachichotał na samo porównanie. Szampon, krwisto-szklany szampon, pojebało go z tym porównaniem. Dlatego postanowił za wiele już nie mówić, tylko pozwolić działać Basilowi, w końcu im bardziej ruszał jadaczką tym bardziej mu utrudniał pracę, czyż nie. No ale nie mógł przemilczeć pytania o uczulenia, skoro już był ich świadom.
- Nie, praktycznie na nic, tylko na jaja widłowęża - odpowiedział zgodnie z prawdą, bo dowiedział się o tym całkowicie przypadkiem, gdzieś tam w Meksyku czy Chile, nie pamiętał już dokładnie, ale bardzo źle wspominał ten czas.
Thomas nie mógł spojrzeć na swojego wybawcę, który zajął się jego ranami. Dlatego odwrócił się, w jego kierunku, a przynajmniej miał nadzieję.
- Ja wiem, że istnieją lepsze sposoby, ale... To była chwila, mogłem albo marnować ją na próbę rzucenia zaklęcia z nadzieją, że zdążę, albo po prostu ją zasłonić. Wybrałem to co miałem pewność, że zdążę zrobić - odpowiedział całkiem spokojnie, ale pewnym sobie głosem, nie nawykł tłumaczyć się ze swoich czynów, ale tutaj wydawało się to dość naturalnym gestem. - I nawet znając cenę, nie zmieniłby tego na bardziej bezpieczne dla siebie rozwiązanie - na chwilę zamilkł i zmarszczył brwi.
- Powiedz mi, bo Millie upierała się, że musimy zająć się mną... Jakbym umierał - pewnie gdyby mógł to by wywrócił oczami, no ale... Musiał poradzić sobie bez tego efektu. - Czy ona jest cała?
Wyszczerzył się tylko, co nie nadawało mu obecnie ani trochę uroku, a raczej bardziej niepokojącego widoku, ale cóż, słysząc jej śmiech jakoś lżej było znosić obecną sytuację. Śmiech zawsze poprawiał sytuację.
- O, miło mi po... - zaczął mówić ,ale zaraz przerwał, kiedy Basilius wtrącił, że przecież się znają. Obruszył się i prychnął dość głośno. - Znamy? To dlaczego mam wrażenie, że widzę cię pierwszy raz na oczy? - ah nigdy nie znudzą mu się żarty z tego, że nic nie widzi. No przynajmniej jeśli nie usłyszy wyroku, że nigdy już nic więcej nie zobaczy, ale teraz nie może się zasypiać, był przy nim magomedyk. Martwić się będzie dopiero jak usłyszy diagnozę.
- Ja zawsze jestem grzeczny - powiedział i można by było rzecz, że był całkiem rozpromieniony po jej geście, a na pewno bardziej się rozluźnił. Czy wolałby, żeby go trzymała za rękę podczas tego? Owszem, ale z drugiej strony nie był dzieckiem i Basileusowi łatwiej będzie mu się zająć nim bez osoby trzeciej. Dlatego świadom też, że nie może przecież egoistycznie monopolizować czasu Millie, nie powiedział nic.
Zdawało mu się, że usłyszał nie jeden a dwa całusy, a poczuł tylko jeden. Niemożność zobaczenia tego co się dzieje sprawiała, że umysł mu świrował.
Nie jesteś taki wyjątkowy, pamiętasz co ci odpowiedziała?
Podszepnął mu głos i głośno przełknął ślinę, to była prawda jej odpowiedź nie mówiła o niczym, ale z drugiej strony... Nie miał pojęcia, nie powinien na domysłach budować swojego światopoglądu, nie był pewny czy uszy po prostu go nie zawiodły. A może umysł robił mu psikusa jak wtedy z tym, że ktoś go dusił.
- Nawet aż tak nie bolą, bardziej hmmm szczypią, jakbym mi się do nich szampon spłynął - zachichotał na samo porównanie. Szampon, krwisto-szklany szampon, pojebało go z tym porównaniem. Dlatego postanowił za wiele już nie mówić, tylko pozwolić działać Basilowi, w końcu im bardziej ruszał jadaczką tym bardziej mu utrudniał pracę, czyż nie. No ale nie mógł przemilczeć pytania o uczulenia, skoro już był ich świadom.
- Nie, praktycznie na nic, tylko na jaja widłowęża - odpowiedział zgodnie z prawdą, bo dowiedział się o tym całkowicie przypadkiem, gdzieś tam w Meksyku czy Chile, nie pamiętał już dokładnie, ale bardzo źle wspominał ten czas.
Thomas nie mógł spojrzeć na swojego wybawcę, który zajął się jego ranami. Dlatego odwrócił się, w jego kierunku, a przynajmniej miał nadzieję.
- Ja wiem, że istnieją lepsze sposoby, ale... To była chwila, mogłem albo marnować ją na próbę rzucenia zaklęcia z nadzieją, że zdążę, albo po prostu ją zasłonić. Wybrałem to co miałem pewność, że zdążę zrobić - odpowiedział całkiem spokojnie, ale pewnym sobie głosem, nie nawykł tłumaczyć się ze swoich czynów, ale tutaj wydawało się to dość naturalnym gestem. - I nawet znając cenę, nie zmieniłby tego na bardziej bezpieczne dla siebie rozwiązanie - na chwilę zamilkł i zmarszczył brwi.
- Powiedz mi, bo Millie upierała się, że musimy zająć się mną... Jakbym umierał - pewnie gdyby mógł to by wywrócił oczami, no ale... Musiał poradzić sobie bez tego efektu. - Czy ona jest cała?