27.05.2025, 12:52 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 27.05.2025, 12:56 przez Millie Moody.)
Miles trochę wiedziała, że nie robi tego za dobrze, ale też robiła dobrą minę do złej gry i ok umówmy się - w chuj jej się spieszyło. No bo jakby nie patrzeć Londyn płonął, a ona nie nawykła totalnie do przestawiania mebli i porządkowania przestrzeni. Chłoszczenie to była domena Nory, a nie Miles Te Skarpetki Wywietrzały I Na Pewno Można Je Znowu Założyć Pranie Nie Znam Moody.
Kiedy wzięła listę od Quintessy to ucieszyła się na nowe zadanie, ale też jej twarz zacięła się w obawie, którą momentalnie z siebie wypluła.
– Dobra okej, pójdę do typa od leków i zajrzę do typiary od kocy, przeniosę koce, a potem spierdalam stąd bo jeszcze muszę zajrzeć do Nory ogarnąć, czasu jest coraz mniej a to się nasila. Dam znać tym tu o.. – oceniła adresy i w głowie kalkulowała trasę przelotu. – Dobra... znam jeszcze tych, to tam też kuknę. Zaklęcia... trzeba by pieczętować na hehe gorąco hehe – nerwowy śmiech wyrwał jej się z gardła, ale jakoś trzeba było spuścić z pary. Z dekla. Stojącego na ogniu. Potrząsnęła głową. – Dobra Quinee, ja to ruchnę teraz, przyślę Ci ludzi, a potem spierdalam do Nory. Postaram się kursować i przekazywać wieści, oraz żeby ktoś z klubu przyszedł do Ciebie i napierdalał w płomienie z kształtowanej wody czy coś. – To mówiąc chwyciła za miotłę. Tak było szybciej, w końcu nie raz nie dwa latała w naprawdę chujowych warunkach. – Masz jakąś magiczną siatę na te leki? Bądź przy wyjściu, żeby przejmować ode mnie towar. – Instruowała krótko, a potem - w sumie całkiem szczęśliwa, że nie zajmuje się już babską robotą, tylko została wysłana "do sklepu" żeby nie przeszkadzać, poleciała pod wskazane adresy. Najpierw musiała przekonać mężczyznę z apteki...
Na szczęście całkiem dobrze ogarniał Quintessę i na całe szczęście kojarzył plus minus Miles z patroli. I był srogo spanikowany bieżącą sytuacją. Wszystko złożyło się na Bardzo Dobrą Współpracę Cywila. Sprawnie spakowali lwią część asortymentu i Moody pomogła przenieść mu to do bazy, która teraz poza starociami miała coś przydatnego. Nie żeby uważała Tessę za starą. To była jej ulubiona zakonowa ciocia.
Używam przewag: latanie na miotle, ale też wykorzystuje aktualne miejsce pracy Brygada Uderzeniowa, konkretnie fakt że Miles ma doświadczenie kilkunastu lat na patrolowaniu ulic w tym Alei Horyzontalnej, więc część ludzi może ją kojarzyć, ona też ogarnia lokacje miejskie dobrze.
Kiedy wzięła listę od Quintessy to ucieszyła się na nowe zadanie, ale też jej twarz zacięła się w obawie, którą momentalnie z siebie wypluła.
– Dobra okej, pójdę do typa od leków i zajrzę do typiary od kocy, przeniosę koce, a potem spierdalam stąd bo jeszcze muszę zajrzeć do Nory ogarnąć, czasu jest coraz mniej a to się nasila. Dam znać tym tu o.. – oceniła adresy i w głowie kalkulowała trasę przelotu. – Dobra... znam jeszcze tych, to tam też kuknę. Zaklęcia... trzeba by pieczętować na hehe gorąco hehe – nerwowy śmiech wyrwał jej się z gardła, ale jakoś trzeba było spuścić z pary. Z dekla. Stojącego na ogniu. Potrząsnęła głową. – Dobra Quinee, ja to ruchnę teraz, przyślę Ci ludzi, a potem spierdalam do Nory. Postaram się kursować i przekazywać wieści, oraz żeby ktoś z klubu przyszedł do Ciebie i napierdalał w płomienie z kształtowanej wody czy coś. – To mówiąc chwyciła za miotłę. Tak było szybciej, w końcu nie raz nie dwa latała w naprawdę chujowych warunkach. – Masz jakąś magiczną siatę na te leki? Bądź przy wyjściu, żeby przejmować ode mnie towar. – Instruowała krótko, a potem - w sumie całkiem szczęśliwa, że nie zajmuje się już babską robotą, tylko została wysłana "do sklepu" żeby nie przeszkadzać, poleciała pod wskazane adresy. Najpierw musiała przekonać mężczyznę z apteki...
Charyzma II na gadanie z aptekarzem
Rzut N 1d100 - 86
Sukces!
Sukces!
Na szczęście całkiem dobrze ogarniał Quintessę i na całe szczęście kojarzył plus minus Miles z patroli. I był srogo spanikowany bieżącą sytuacją. Wszystko złożyło się na Bardzo Dobrą Współpracę Cywila. Sprawnie spakowali lwią część asortymentu i Moody pomogła przenieść mu to do bazy, która teraz poza starociami miała coś przydatnego. Nie żeby uważała Tessę za starą. To była jej ulubiona zakonowa ciocia.
Używam przewag: latanie na miotle, ale też wykorzystuje aktualne miejsce pracy Brygada Uderzeniowa, konkretnie fakt że Miles ma doświadczenie kilkunastu lat na patrolowaniu ulic w tym Alei Horyzontalnej, więc część ludzi może ją kojarzyć, ona też ogarnia lokacje miejskie dobrze.