Może Prue nie była typową wojowniczką, ale o swoje akurat potrafiła walczyć. Była zawzięta - no, czasami, gdy jej na czymś zależało, a w tej chwili naprawdę bardzo chciała ranić Romulusa. Nie, żeby zakładała, że ma szanse to zrobić, jej próba zepchnięcia go do wody zakończyła się w końcu tym, że sama z nim spadła, choć wcale tego nie chciała. Spodziewała się, że tym razem będzie podobnie, bo nie miała w zwyczaju przeceniać swoich możliwości, jednak zamierzała spróbować.
Nie zastanawiała się nad konsekwencjami, nie tym razem. Po prostu ruszyła przed siebie, jakoś do niego doskoczyła, nie wywinął się jej. To chyba był cud, pierwszy podczas tej nie do końca przyjemnej nocy.
Poczuła jak patyk, który trzymała w dłoni zaczął wbijać się w jego ciało, tyle, że ledwie to zrobiła nie tylko patyk zaczął znikać w jego wnętrzu, ale sam Romulus również przepadł.
Została tutaj sama. W tym dziwnym lesie, który nie miał nic wspólnego z florą Wielkiej Brytanii. Nadal miała uniesioną rękę, nie było w niej jednak ani patyka, a pod ręką brakowało Romulusa. Ekstra.
W sumie pozbyła się części swojego problemu, nie powinna myśleć w ten sposób, prawda? Przez chwilę jednak poczuła ulgę, zwłaszcza po tym, jak wyglądał przed chwilą. Nie mógł zapaść się w powietrzu, no nie dało się tego zrobić ot tak, chyba, że się teleportował, ale nie mogli się teleportować, więc to musiało być coś innego.
Ta dziwna maź, którą miała na dłoniach też zniknęła. Wszystko zaczęło znikać, może i ona zniknie? Miała świadomość, że często by wybudzić się ze snu należało się uszczypnąć, tylko, czy spała? Czy to było jeszcze coś innego. Skoro Potter przepadł po tym, jak wbiła w niego patyk, to może i ona powinna była zrobić coś podobnego?
Nie zastanawiała się nad tym szczególnie długo. Zaczęła rozglądać się po ziemi, szukać pod butami krzemienia, który byłby dość ostry. Zajęło jej to dość długą chwilę, ale krzemienie były wszędzie, prawda? I tutaj udało jej się znaleźć odpowiedni kamyk. Nachyliła się po to, aby go podnieść, przez chwilę obracała zdobycz w dłoniach, po czym podjęła decyzję. Nie była to szczególnie skomplikowana czynność.
Zbliżyła minerał do nadgarstka lewej dłoni, zacisnęła zęby - wiedziała, że będzie szczypać, ale chyba nie miała innego wyjścia. Zaczęła wbijać sobie kamień w skórę ostrą stroną tak, aby zrobić sobie krzywdę. Chciała zobaczyć krew, przynajmniej kilka kropel, które prędzej, czy później musiały się pojawić. Nie przerażał jej ten widok, nie miała szczególnego problemu z tym, aby ranić samą siebie. Nie był to w końcu jej pierwszy raz.
Confusion in her eyes that says it all
She's lost control