• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Anglia Inne części Anglii v
« Wstecz 1 2 3 4 5 6 Dalej »
[11/09/72] A disturbingly short time ago, in a land uncomfortably close by

[11/09/72] A disturbingly short time ago, in a land uncomfortably close by
Szelma
Yes, it's dangerous.
That's why it's fun.
wiek
29
sława
V
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Łowczyni
Od czego warto zacząć? Ród Yaxley ma w swoich genach olbrzymią krew. Przez to właśnie Geraldine jest dosyć wysoka jak na kobietę, mierzy bowiem 188 cm wzrostu. Dba o swoją sylwetkę, jest wysportowana głównie przez to, że trenuje szermierkę, lata na miotle, biega po lasach. Przez niemalże całe plecy ciągnie się jej blizna - pamiątka po próbie złapania kelpie. Rysy twarzy dość ostre. Oczy błękitne, usta różane, diastema to jej znak rozpoznawczy. Buzię ma obsypaną piegami. Włosy w kolorze ciemnego blondu, gdy muska je słońce pojawiają się na nich jasne pasma, sięgają jej za ramiona, najczęściej zaplecione w warkocz, niedbale związane - nie lubi gdy wpadają jej do oczu. Na lewym nadgarstku nosi bransoletkę z zębów błotoryja, która wygląda jakby lewitowały. Porusza się szybko, pewnie. Głos ma zachrypnięty, co jest pewnie zasługą papierosa, którego ciągle ma w ustach. Pachnie papierosami, ziemią i wiatrem, a jak wychodzi z lasu do ludzi to agrestem i bzem jak jej matka. Jest leworęczna.

Geraldine Greengrass-Yaxley
#14
27.05.2025, 22:55  ✶  

Yaxley wiedziała, kiedy powinna się zamknąć. Jasne, była porywcza, zazwyczaj nie panowała nad swoimi emocjami, ale w tym przypadku wiedziała, że nie jej uczucia, czy jej wkurw są najważniejsze. Zacisnęła zęby i starała się jakoś współpracować, bo co innego jej pozostawało? Ludzie, którzy byli z nimi tutaj, w tym domu zaginęli. Mieli być bezpieczni, to mogło spotkać każdego, kto tutaj przebywał, łącznie z Fabianem, nie widziała najmniejszego sensu w tym, aby uzewnętrzniać swoją irytację. Nie to było najważniejsze. Zresztą czuła, że już niedługo wszystko rozchodzi, bo przecież nie mieli stać w miejscu, gdy odnajdą jakiekolwiek wskazówki to wyruszą w drogę, aby znaleźć Pottera i tę kobietę, którą widziała kilka razy, gdy jedli wspólne posiłki. Najprościej jej było wyładowywać swoje negatywne emocje poprzez ruch, jako, że wiedziała, że zaraz to nastąpi, to nie miała zamiaru się na nich skupiać. To minie, zawsze mijało. Nie było sensu demonstrować swojego niezadowolenia. Znajdowali się tutaj razem, więc musieli współpracować - Benjy nie był pierwszą osobą za którą nie przepadała i musiała jakoś sobie z tym poradzić, to nie było dla niej nic nowego.

- Może powinni zweryfikować tę listę. - Dodała jedynie, bo skoro znajdowały się na niej same zaufane osoby, to miejsce było raczej chronione przed nieprzychylnymi, coś jej nie grało. Czy naprawdę działo się, aż tak źle, że ktoś kto miał przyjacielem by ich zdradził? Nigdy nie wiadomo. Sytuacja była kurewsko napięta, nie można było niczego zakładać. Z drugiej strony nie była pewna, czy faktycznie warto było od razu wszystkich skreślać, bo mógł pojawić się tutaj jakiś czynnik o którym nie mieli pojęcia. Można było sobie gdybać, nie mając wszystkich informacji, ależ oczywiście. Teraz jednak nie to było najważniejsze, musieli skupić się na tym, aby znaleźć jakieś ślady, zacząć poszukiwania, szkoda było czasu na domysły i rzucanie podejrzeń. Zwłaszcza, że zaginieni zniknęli stąd kilka godzin temu, co samo w sobie nie służyło pozytywnemu finałowi poszukiwań. Nikt jednak nie wypowiedział tego w głos, jakby nie zdawali sobie sprawy z tego, że upływ czasu nie był ich sprzymierzeńcem, ale przecież bardzo dobrze to wiedzieli.

Właśnie dlatego skupiła się na tym, aby jak najszybciej przejść do działania. Przemierzała okolicę, dużo wolniej, niż leżało to w jej naturze. Próbowała dostrzec drobne szczegóły, które mogłyby sugerować cokolwiek, była uważna, zmieniła tryb swojej egzystencji. Aktualnie stała się tą dużo bardziej praktyczną wersją siebie, która była przyzwyczajona do podobnych sytuacji. Może rzadko kiedy tropiła ludzi, ale czy to aż tak różniło się od tego, co robiła na co dzień? No nie do końca.

Starała się wypatrywać najdrobniejszego szczegółu, w ciemności to wcale nie było takie proste. Księżyc zaczął oświetlać okolicę, ale nie przynosił zbyt wiele jasności. Powodowało to, że musiała jeszcze bardziej wyostrzyć swoje zmysły. Posiłkowała się magią, chociaż przy takich czynnościach raczej tego nie robiła, ale sytuacja różniła się też od tych zwyczajnych, ustalili w końcu, że chodziło o teleportację nie do końca chcianą.

W końcu udało jej się coś znaleźć, tyle, że aktualnie jeszcze nie miała pojęcia, co to oznacza. Skoro jednak mógłby to być ślad, którego szukali, to postanowiła o nim wspomnieć. Przekazać wszystkim zainteresowanym, że coś zobaczyła, choć mogło to oznaczać w zasadzie i nic. Wiedziała jak wyglądała sytuacja, nie przeceniała swoich możliwości i nie miała najmniejszego problemu, aby o tym wspomnieć. Zwłaszcza, że mogło od tego zależeć czyjeś życie, albo śmierć.

Nie widziała sensu, aby kłamać w tym, że była pewna, iż na pewno udało jej się znaleźć to, czego szukali. Yaxleyówna może i lubiła wygrywać, lubiła mieć rację, ale nie należała do osób, które naginały prawdę tylko po to, aby poczuć się ważniejsze. To nie było w jej stylu, nigdy.

- Tak, powtórzę to. - Nie powinna mieć z tym większego problemu. Nie było to szczególnie wyszukane zaklęcie. Poczekała więc, aż wszyscy zaangażowani w sprawę znajdą się tuż obok, gotowi do tego, aby odpowiednio skupić się na tym, co mieli do zrobienia. Współpraca wcale nie okazała się być najtrudniejsza, zazwyczaj tak właśnie działo się, kiedy w grę wchodziło życie osób, na którym wszystkim zależało, a tak było w tym wypadku. Nikt nie znalazł się w rezydencji Ursuli przypadkowo, było to dość bliskie grono ludzi, którym na sobie zależało, nawet jeśli nie wszystkim na wszystkim, to nie przechodzili obojętnie wobec krzywdy kogokolwiek z nich.

Machnęła różdżką po raz kolejny, by powtórzyć zaklęcie, które udało jej się wyczarować wcześniej. Była skupiona, już to robiła, przed chwilą, więc i tym razem nic nie powinno pójść nie po jej myśli.


percepcja ◉◉◉○○
Rzut Z 1d100 - 90
Sukces!

Rzut Z 1d100 - 68
Sukces!


Spoglądała na mapę i na wahadełko, aby upewnić się, że faktycznie nic się tutaj nie zmieniło, musieli mieć aktualne dane, bo inaczej mogliby się zgubić w tym nieszczęsnym lesie, a tylko tego brakowało im do szczęścia. - Zgadza się. - Powiedziała chłodno, może trochę zbyt pewnie, ale nie wydawało jej się, żeby coś się zmieniło.

- Musimy to sprawdzić, nie ma sensu gdybać. - Nie miała nic więcej do dodania, to wydawało się całkiem proste. Miała nadzieję, że to nie był jakiś bardzo skrupulatnie zaplanowany atak, a raczej przypadek, bo dzięki temu zwiększały się szanse na to, że odnajdą ich żywych.

Wykonali te swoją próbę, określili kierunek - czy mieli pewność, że dokładnie tam powinni wyruszyć? No nie, ale było to lepsze od niczego, gdzieś musieli zacząć. Pozostawało więc się przegrupować i rozpocząć poszukiwania. Na szczęście w domu znajdowało się więcej osób, które mogły im pomóc. Aktualnie wydawało jej się słuszne skorzystanie z wszystkich dostępnych możliwości, co sprowadzało ją do wypuszczenia jej brata z piwnicy. Wiedziała, że to może być dość kontrowersyjnym posunięciem, ale w końcu był łowcą jak ona. Bez sensu aby siedział w piwnicy, też mu się należało coś od życia, a raczej nieżycia.


Koniec sesji
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Ambroise Greengrass-Yaxley (5245), Benjy Fenwick (6570), Geraldine Greengrass-Yaxley (4428), Pan Losu (29)




Wiadomości w tym wątku
[11/09/72] A disturbingly short time ago, in a land uncomfortably close by - przez Benjy Fenwick - 19.05.2025, 16:25
RE: [11/09/72] A disturbingly short time ago, in a land uncomfortably close by - przez Pan Losu - 19.05.2025, 16:25
RE: [11/09/72] A disturbingly short time ago, in a land uncomfortably close by - przez Geraldine Greengrass-Yaxley - 19.05.2025, 20:48
RE: [11/09/72] A disturbingly short time ago, in a land uncomfortably close by - przez Benjy Fenwick - 20.05.2025, 00:09
RE: [11/09/72] A disturbingly short time ago, in a land uncomfortably close by - przez Geraldine Greengrass-Yaxley - 20.05.2025, 19:11
RE: [11/09/72] A disturbingly short time ago, in a land uncomfortably close by - przez Ambroise Greengrass-Yaxley - 23.05.2025, 13:30
RE: [11/09/72] A disturbingly short time ago, in a land uncomfortably close by - przez Benjy Fenwick - 23.05.2025, 19:00
RE: [11/09/72] A disturbingly short time ago, in a land uncomfortably close by - przez Geraldine Greengrass-Yaxley - 24.05.2025, 00:46
RE: [11/09/72] A disturbingly short time ago, in a land uncomfortably close by - przez Ambroise Greengrass-Yaxley - 24.05.2025, 03:12
RE: [11/09/72] A disturbingly short time ago, in a land uncomfortably close by - przez Benjy Fenwick - 24.05.2025, 14:33
RE: [11/09/72] A disturbingly short time ago, in a land uncomfortably close by - przez Geraldine Greengrass-Yaxley - 26.05.2025, 09:31
RE: [11/09/72] A disturbingly short time ago, in a land uncomfortably close by - przez Ambroise Greengrass-Yaxley - 27.05.2025, 01:28
RE: [11/09/72] A disturbingly short time ago, in a land uncomfortably close by - przez Benjy Fenwick - 27.05.2025, 22:02
RE: [11/09/72] A disturbingly short time ago, in a land uncomfortably close by - przez Geraldine Greengrass-Yaxley - 27.05.2025, 22:55

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa