28.05.2025, 21:58 ✶
– Co robimy z Woodym to nasza prywatna sprawa. Może dowiesz się kiedyś z pocztówek, które wyślemy Morpheusowi – rzucił, absolutnie bez sensu, nie chcąc po sobie pokazać, że tak proste stwierdzenie jak to, że rzekomo dzielił z Woodym zainteresowaniem modą na pewno padło tylko ponto aby wytrącić go z równowagi i najwyraźniej spełniło to swój cel. I już miał powiedzieć coś jeszcze, kiedy...
Jak wreszcie odejdę z biura żeby zająć się...
Jonathan zamarł, wpatrując się zaskoczony w Anthony'ego. Odchodził z OMSHMu? Odchodził z OMSHMu i zamierzał powiedzieć mu o tym w taki sposób? Przemaluje całe biuro na czerwono, gdy tylko Shafiq przełoży nogę przez wyjściowy próg biura. Wszystko. Wszystko będzie czerwone. Wszystko! Truskawkowe szafki. Rubinowe ściany. Karmazynowe fotele. Szkarłatne biurka i lampy. Nawet każdy dokument zostanie przełożony do wiśniowego segregatora!
A potem na złość Anthony'emu rzuci tę pracę i zostanie szefem Biura Badań i Hodowli Smoków i będzie w tej pracy fenomenalny skoro Shafiq tak bezczelnie postanowił go porzucić! A może odchodził właśnie do tego biura? Wolał smoki od niego! Bo przecież oczywiście, że jak smok odgryzie komuś rękę to jest to zrozumiałe, ale jak on delikatnie zataja przed nim pewne informacje z troski do niego, to jest tym złym!
I juz miał mu to wszystko wygarnąć, kiedy w progu pojawił się Morpheus. Na całe szczęście żywy.
— Tak oczywiście – powiedział podchodząc bliżej do swojego jedynego przyjaciela z domu Kruka. – Nic ci nie jest? Jak się czujesz. Apteka, tak już idziemy. Widziałem się z Brenną i Woodym. Oboje są cali. – I można by było pomyśleć, że już Jonathanowi przeszło i teraz skupi się w pełni na swoim zadaniu, ale musiał coś jeszcze dodać. – O co chodzi z tym kręgiem przyczynowo skutkowym? I proszę przekaż swojemu przyjacielowi, że nie zamierzam nic wpisywać do kalendarza na jego, skoro wybrał głupie latające jaszczurki!
Smoki też są czerwone! On nigdy nie zakładał czerwonego przy Shafiqu a ten tak mu się odwdzięcza.
Jak wreszcie odejdę z biura żeby zająć się...
Jonathan zamarł, wpatrując się zaskoczony w Anthony'ego. Odchodził z OMSHMu? Odchodził z OMSHMu i zamierzał powiedzieć mu o tym w taki sposób? Przemaluje całe biuro na czerwono, gdy tylko Shafiq przełoży nogę przez wyjściowy próg biura. Wszystko. Wszystko będzie czerwone. Wszystko! Truskawkowe szafki. Rubinowe ściany. Karmazynowe fotele. Szkarłatne biurka i lampy. Nawet każdy dokument zostanie przełożony do wiśniowego segregatora!
A potem na złość Anthony'emu rzuci tę pracę i zostanie szefem Biura Badań i Hodowli Smoków i będzie w tej pracy fenomenalny skoro Shafiq tak bezczelnie postanowił go porzucić! A może odchodził właśnie do tego biura? Wolał smoki od niego! Bo przecież oczywiście, że jak smok odgryzie komuś rękę to jest to zrozumiałe, ale jak on delikatnie zataja przed nim pewne informacje z troski do niego, to jest tym złym!
I juz miał mu to wszystko wygarnąć, kiedy w progu pojawił się Morpheus. Na całe szczęście żywy.
— Tak oczywiście – powiedział podchodząc bliżej do swojego jedynego przyjaciela z domu Kruka. – Nic ci nie jest? Jak się czujesz. Apteka, tak już idziemy. Widziałem się z Brenną i Woodym. Oboje są cali. – I można by było pomyśleć, że już Jonathanowi przeszło i teraz skupi się w pełni na swoim zadaniu, ale musiał coś jeszcze dodać. – O co chodzi z tym kręgiem przyczynowo skutkowym? I proszę przekaż swojemu przyjacielowi, że nie zamierzam nic wpisywać do kalendarza na jego, skoro wybrał głupie latające jaszczurki!
Smoki też są czerwone! On nigdy nie zakładał czerwonego przy Shafiqu a ten tak mu się odwdzięcza.