29.05.2025, 18:52 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 29.05.2025, 18:56 przez Electra Prewett.)
Pewność siebie, z jaką nosiła się Heather pośród tych wszystkich czystokrwistych głupków, cały czas robiła wrażenie na Electrze. Wood swoim zachowaniem pokazywała, że nie tylko można, ale też trzeba stawiać się oprawcom, którzy uważali ludzi za gorszych tylko z powodu statusu krwi. Dla wychowanej w szacunku dla tradycyjnych wartości Prewettówny, ta postawa była czymś zupełnie nowym. Nowym i inspirującym. Co prawda, nie mogła sprzeciwiać się normom społecznym się wprost, żeby nie zaszkodzić reputacji swojej rodziny, ale udawało jej się buntować na drobne sposoby. Jak wtedy, kiedy wyraziła poparcie dla marszu praw charłaków przy Basilu i Arim. Bracia wtedy jej nie skrytykowali, więc prawdopodobnie przy nich będzie mogła być bardziej otwarta.
Na słowa koleżanki, kończące temat ataku na sklep, Electra tylko skinęła głową. Może i Heather miała rację, że nie było sensu rozwijać się nad czymś, co już się wydarzyło. Jednak Prewettówna wciąż czuła, że powinna jakoś pomóc. Tylko jak? Dostała trochę pieniędzy w spadku po ojcu, ale czy Wood przyjęłaby darowiznę? Eh, ciężko było coś zdziałać, kiedy wciąż było się tylko uczennicą Hogwartu.
– Tak, strach tylko zachęci innych do buntu. Zresztą, ci fanatycy pewnie przeceniają ilu czystokrwistych czarodziejów faktycznie podziela ich poglądy. – i znów przemawiał przez nią młodzieńczy idealizm. Albo może siedemnastolatka naprawdę wierzyła, że w ich społeczeństwie nie było aż tyle tolerancji dla zła. Tak czy siak, optymizm rudowłosej udzielił się także i jej. – Na pewno. – uśmiechnęła się lekko i ponownie uniosła kufel by się nim stuknąć z koleżanką. – Tacy jak my zawsze będą zwalczać niesprawiedliwość. – była o tym szczerze przekonana, choć nie mogła sobie nawet wyobrażać, jak daleko będą się w stanie posunąć Śmierciożercy dla swojej sprawy...
Na słowa koleżanki, kończące temat ataku na sklep, Electra tylko skinęła głową. Może i Heather miała rację, że nie było sensu rozwijać się nad czymś, co już się wydarzyło. Jednak Prewettówna wciąż czuła, że powinna jakoś pomóc. Tylko jak? Dostała trochę pieniędzy w spadku po ojcu, ale czy Wood przyjęłaby darowiznę? Eh, ciężko było coś zdziałać, kiedy wciąż było się tylko uczennicą Hogwartu.
– Tak, strach tylko zachęci innych do buntu. Zresztą, ci fanatycy pewnie przeceniają ilu czystokrwistych czarodziejów faktycznie podziela ich poglądy. – i znów przemawiał przez nią młodzieńczy idealizm. Albo może siedemnastolatka naprawdę wierzyła, że w ich społeczeństwie nie było aż tyle tolerancji dla zła. Tak czy siak, optymizm rudowłosej udzielił się także i jej. – Na pewno. – uśmiechnęła się lekko i ponownie uniosła kufel by się nim stuknąć z koleżanką. – Tacy jak my zawsze będą zwalczać niesprawiedliwość. – była o tym szczerze przekonana, choć nie mogła sobie nawet wyobrażać, jak daleko będą się w stanie posunąć Śmierciożercy dla swojej sprawy...
Koniec sesji
The older you get the more rules they're gonna try to get you to follow.
You just gotta keep livin' man,
L-I-V-I-N
You just gotta keep livin' man,
L-I-V-I-N