30.05.2025, 08:53 ✶
Bardzo chętnie spróbowałaby wspólnie z Tristanem odepchnąć kamień, ale nie miała już sił. Jej dolna warga zaczęła się trząść, a do oczu naszły łzy.
- Rusz się, kurwa mać! - wrzasnęła w końcu, odrzucając różdżkę. Nie chciało po dobroci, to użyje siły. Olivia podeszła na klęczkach do głazu, nie zwracając uwagi na fakt, że rani sobie kolana i drze spodnie: z całej siły próbowała odepchnąć kamień "ręcznie", bijąc w niego zaciśniętymi pięściami.
To oczywiście nie było potrzebne, bo gdy tylko Tristan rzucił zaklęcie, to ten ruszył się w końcu i go uwolnił. Ale Quirke była już zdesperowana, zmęczona, ba - wycieńczona, i nie myślała jasno. Gdy głaz w końcu postanowił ulec, ramiona Olivii otoczyły Tristana. Mocno i zdecydowanie, tak jakby wcale jej mięśnie jeszcze chwilę temu nie odmawiały posłuszeństwa.
- Przepraszam... Nie powinnam cię zostawiać, to moja wina - szepnęła przez łzy, przyciskając do siebie chłopaka. Wciąż nie byli bezpieczni, była tego świadoma, ale nie mogła teraz jasno myśleć. Powinna go wziąć do Munga, powinna kogoś wezwać, może Basilius jeszcze gdzieś był w Londynie? Ale jednocześnie musiała go dotknąć, musiała przytulić: upewnić się, że jest cały i zdrowy. Że żyje i oddycha. - Nigdy więcej cię nie zostawię. Przepraszam.
Zalała się łzami, tuląc się do Tristana. Łkała: nie była w stanie zebrać myśli ani wypowiedzieć innych słów niż przepraszam.
@Tristan Ward
- Rusz się, kurwa mać! - wrzasnęła w końcu, odrzucając różdżkę. Nie chciało po dobroci, to użyje siły. Olivia podeszła na klęczkach do głazu, nie zwracając uwagi na fakt, że rani sobie kolana i drze spodnie: z całej siły próbowała odepchnąć kamień "ręcznie", bijąc w niego zaciśniętymi pięściami.
To oczywiście nie było potrzebne, bo gdy tylko Tristan rzucił zaklęcie, to ten ruszył się w końcu i go uwolnił. Ale Quirke była już zdesperowana, zmęczona, ba - wycieńczona, i nie myślała jasno. Gdy głaz w końcu postanowił ulec, ramiona Olivii otoczyły Tristana. Mocno i zdecydowanie, tak jakby wcale jej mięśnie jeszcze chwilę temu nie odmawiały posłuszeństwa.
- Przepraszam... Nie powinnam cię zostawiać, to moja wina - szepnęła przez łzy, przyciskając do siebie chłopaka. Wciąż nie byli bezpieczni, była tego świadoma, ale nie mogła teraz jasno myśleć. Powinna go wziąć do Munga, powinna kogoś wezwać, może Basilius jeszcze gdzieś był w Londynie? Ale jednocześnie musiała go dotknąć, musiała przytulić: upewnić się, że jest cały i zdrowy. Że żyje i oddycha. - Nigdy więcej cię nie zostawię. Przepraszam.
Zalała się łzami, tuląc się do Tristana. Łkała: nie była w stanie zebrać myśli ani wypowiedzieć innych słów niż przepraszam.
@Tristan Ward