31.05.2025, 17:55 ✶
Plusem posiadania Henry'ego w pobliżu bylo to, że po pierwsze obecność fotografów dobrze wpływała na jego samopoczucie, a po drugie mieli w końcu przecież plan jak pracę tego fotografa wykorzystać, a to już samo w sobie sprawiało, że Jonathan szedł wciąż wyprostowany i pewny siebie, mimo tragedii dzisiejszej nocy i zmęczenia.
Niestety obecność Henry'ego miała taki minus, że nie wypadało mu już, aż tak głośno wytykać Anthony'emu... W sumie to wszystkiego. A szkoda, bo Selwyn paradoksalnie wciąż miał naprawdę dużo nowych rzeczy do powiedzenia na temat przyjaciela i tego, że dalej nie poszedł do Ministerstwa Magii. Najwyraźniej bóg wiktoriańskich sierot, nie że Anthony zasługiwał wciąż na to czułe określenie, dodał jakiś haczyk do umowy, gdy splótł jego losy z Shafiqiem.
Szedł przodem z Morpheusem, raz po raz zerkając czy Henry, Anthony i grupa cywili byli bezpieczni, a sam robił wszystko, aby nie tylko wypadać jako bohater przed dziennikarzem, ale też jednocześnie naprawdę bohaterować tak bardzo jak tylko mógł.
Miał tylko nadzieję, że antykwariat dalej stał bezpiecznie i nie będą musieli w żaden sposób ratować Tessy.
Z oddali nie wyglądało jednak na to aby antykwariusz był szczególnie naruszony, natomiast... Natomiast płonęło coś innego. Jonathan w sumie nie powiedział nic co by sugerowało, że zaraz rzuci się do gaszenia sklepu z kociołkami, który zajął się ogniem. Jedynie szybko ruszył na przód i już z różdżką w pogotowiu znalazł się przed powoli pochłanianym przez ogień jednym z budynków. To chyba był biznes jakiegoś mugolaka. Tak mu się wydawało, ale ostatnie doświadczenia z kupowaniem kociołków miał prawdopodobnie za czasów Hogwartu. Nie ważne. Nie było czasu na zastanawianie się. Nie było czasu na omawianie planu działania. Przez chwile był tylko on i ogień, który należało jak najszybciej powstrzymać.
Jonathan złapał mocniej różdżkę i spróbował ukształtować strumień wody, który ugasiłby pożar. Ogień na razie nie zajął jeszcze całego liczył więc na to że uda mu się jak najbardziej ograniczyć zniszczenia.
Rzut kształtowanie (III) na wyczarowanie wody do ugaszenia płonącej się kamienicy.
Zawada: Kompleks Bohatera, Jonathan rzuca się przodem do gaszenia pożaru
Niestety obecność Henry'ego miała taki minus, że nie wypadało mu już, aż tak głośno wytykać Anthony'emu... W sumie to wszystkiego. A szkoda, bo Selwyn paradoksalnie wciąż miał naprawdę dużo nowych rzeczy do powiedzenia na temat przyjaciela i tego, że dalej nie poszedł do Ministerstwa Magii. Najwyraźniej bóg wiktoriańskich sierot, nie że Anthony zasługiwał wciąż na to czułe określenie, dodał jakiś haczyk do umowy, gdy splótł jego losy z Shafiqiem.
Szedł przodem z Morpheusem, raz po raz zerkając czy Henry, Anthony i grupa cywili byli bezpieczni, a sam robił wszystko, aby nie tylko wypadać jako bohater przed dziennikarzem, ale też jednocześnie naprawdę bohaterować tak bardzo jak tylko mógł.
Miał tylko nadzieję, że antykwariat dalej stał bezpiecznie i nie będą musieli w żaden sposób ratować Tessy.
Z oddali nie wyglądało jednak na to aby antykwariusz był szczególnie naruszony, natomiast... Natomiast płonęło coś innego. Jonathan w sumie nie powiedział nic co by sugerowało, że zaraz rzuci się do gaszenia sklepu z kociołkami, który zajął się ogniem. Jedynie szybko ruszył na przód i już z różdżką w pogotowiu znalazł się przed powoli pochłanianym przez ogień jednym z budynków. To chyba był biznes jakiegoś mugolaka. Tak mu się wydawało, ale ostatnie doświadczenia z kupowaniem kociołków miał prawdopodobnie za czasów Hogwartu. Nie ważne. Nie było czasu na zastanawianie się. Nie było czasu na omawianie planu działania. Przez chwile był tylko on i ogień, który należało jak najszybciej powstrzymać.
Jonathan złapał mocniej różdżkę i spróbował ukształtować strumień wody, który ugasiłby pożar. Ogień na razie nie zajął jeszcze całego liczył więc na to że uda mu się jak najbardziej ograniczyć zniszczenia.
Rzut kształtowanie (III) na wyczarowanie wody do ugaszenia płonącej się kamienicy.
Rzut Z 1d100 - 63
Sukces!
Sukces!
Zawada: Kompleks Bohatera, Jonathan rzuca się przodem do gaszenia pożaru