Istniały sposoby, by połapać się w tym całym światowym bałaganie, kiedy nie widziało się w taki sam sposób, w jaki widzieli wszyscy pozostali ludzie. Jessie miał na tyle szczęścia, że nie widział tylko jednej barwy - o wiele trudniej miały osoby, które widziały w monochromie, a jednak dawały sobie radę. Tak samo było w prowadzeniem samochodu - bez nauczenia się, jak rozróżniać znaki i światła drogowe, nie zdecydowałby się wsiąść do samochodu. Tym bardziej nie zdecydowałby się brać pasażerów.
Electra zaczęła opowieść, więc Jessie oparł się wygodnie na krześle i całą swoją uwagę poświęcił historii podekscytowanej przyjaciółki. Brwi mu powędrowały do góry już na samym początku opowieści. Oczywiście wiedział, że celem tamtego wieczorku było znalezienie dla brata Electry dziewczyny, ale nadal trochę go dziwiło, że Electra ze swoim drugim bratem zorganizowali coś takiego. Z drugiej strony znał już Electrę od kilku lat - czy naprawdę powinno go to dziwić?
-O cholerka - wymsknęło mu się, gdy po dramatycznej pauzie Electra wyjawiła zwrot akcji wieczorku singli, którego zdecydowanie nikt by się nie spodziewał.
Spotkanie byłych partnerów rzadko należało do miłych doświadczeń, bo wiele rozstań spowodowanych było nieprzyjemnymi okolicznościami, które powracały w pamięci przez sam widok twarzy tej osoby. Nie rzadziej wracały wspomnienia dobrych chwil i w głowie znów pojawiało się pytanie Co poszło nie tak?
-Czemu twój ojciec ukrywał te listy? - zanim zadał kolejne pytanie, które nasuwało mu się na język, musiał się upomnieć, że niektóre rodziny czarodziejów kierowały się zupełnie innymi zasadami, niż te, które on znał.
Nie znał również ojca Electry, nie mógł więc sam stwierdzić, co takiego nie spodobało mu się w tej Monie, że postanowił ukryć listy, dedykowane jego synowi.
-Dobry piesek - powiedział z uśmiechem do Cerbera, za co oberwał łapą w udo od Benjiego, którego śmiał przestać głaskać, skupiony na opowieści. -Ty też jesteś dobrym pieskiem, zazdrośniku.
Benji zamerdał radośnie ogonem i znów zaczął zaczepiać Berbera, zachęcając go do zabawy. Jessie na wszelki wypadek wsunął przyniesione wcześniej dla psiaków miski głębiej pod stół.
-Dobrze, że dla Icarusa skończyło się to w sumie dobrze. I że Basilius się na ciebie nie gniewa za ten wieczorek. Dalej planujesz szukać mu dziewczyny?
Chwilę potem kelner przyniósł im zamówienie. Na czerwonych, zdobionych talerzykach, z ozdobami, które najwidoczniej zostały im po Walentynkach, i słodkimi dodatkami w napoju Electry. Kelner nawet zmienił muzykę na bardziej "klimatyczną". Wszystko czerwone i różowe i Jessie powstrzymał westchnięcie.
Na szczęście jego kawa uchroniła się przez walentynkową posypką.