02.06.2025, 11:13 ✶
Londyn 10.09.1972
Ma douce alouette,
Przebacz mi, proszę, tę grzeszną ciszę, co sączyła się z zakamarków mego istnienia. Ostatnie dni, przesycone wymaganiami sceny i dusznej słabości ciała, obdarły mnie z głosu i duszy — gardło ściśnięte, zaciśnięte tak, że każdy dźwięk stawał się zgrzytem, nie muzyką, jakby sam los pragnął wyśmiać moje zamiary.
Donośnie uderzyła mnie wieść o wydarzeniach tej nocy — o pożodze, która zatańczyła swój okrutny bal, jakby miała upodobać sobie nasz świat za scenę. Mon ange, czy jesteś cała? Czy Twe niezłomne serce bije w rytmie spokoju? Bez Ciebie, wszystko traci sens, koloryt i światłocień; moja dusza, jeśli miałaby Cię utracić, runęłaby jak rozdarta kotara po ostatnim akcie.
Niebawem wyruszę do Londynu, skrycie i z należną powagą. Fiodor przyniesie Ci wiadomość o dokładnej dacie — wyczekuj go, lecz nie nadwyrężaj swoich sił, mój skarbie wśród ludzi. Spotkajmy się tam, gdzie dusze nasze nie będą musiały grać ról, a spojrzenie wystarczy za każde słowo.
Ściskam czule,
Aliénor
@Primrose Lestrange
Ślepa jestem, oślepiona majem.
Nic nie wiem prócz, że pachną bzy.
I ustami tylko poznaję,
żeś ty nie ty...
Nic nie wiem prócz, że pachną bzy.
I ustami tylko poznaję,
żeś ty nie ty...