Nie da się ukryć, że podejście brata działało na nią jak czerwona płachta na byka. Wydawało jej się, że nie jest w stanie dostrzec najprostszych wniosków, które nasuwały się same. Naprawdę zależało jej na nim, chciała jakoś pomóc mu wyjść z tego bagna, w którym się znajdował, przynajmniej po części bo wiadomo, że były też rzeczy na które nie miała wpływu. Nie mogła niczego zrobić z jego największą przywarą, którą był przynajmniej dla niego wampiryzm.
Nie miała zamiaru trzymać go w tej piwnicy do usranej śmierci, nie tylko dlatego, że nie było to możliwe, bo nie mógł umrzeć. Zamierzała tylko przez jakiś czas odizolować go od tego, co było dla niego złe, co powodowało, że zatracał się w tym swoim cierpieniu. Najwyraźniej nie był w stanie pojąć jej metod działania (nie był to pierwszy raz). Może kiedyś zrozumie, jak to jest, i że gdy bardzo Ci na kimś zależy to nie przejmujesz się specjalnie metodami po które sięgasz, liczy się tylko to, aby pomóc tej osobie.
- Co z tego? Co z tego, że jesteś wampirem? Mogłeś umrzeć, a jednak dalej chodzisz po tym świecie. To dar, musisz to kurwa w końcu zrozumieć. - Mogło go już tutaj nie być. Pamiętała, jak jego oddech zwalniał, ciało robiło się chłodne, jak serce przestało bić, gdy trzymała go w swoich ramionach. Była pewna, że już nie wróci, że odszedł, a jednak jakimś cudem wrócił na ten świat. Może nie był w pełni sobą, może stał się wampirem, ale czy naprawdę zapomniał jakim był człowiekiem? Jeśli tak, to zamierzała mu o tym przypomnieć, ktoś musiał to zrobić. Yaxleyówna nie należała do delikatnych osób, i powinien zdawać sobie z tego sprawę, zresztą już mieli za sobą ten okres kiedy się nad nim spuszczała, to nie zadziałało. Trzeba było spróbować czegoś innego, bo oczywiście nie zamierzała się poddać.
Nie spodziewała się tego, że rozzłości brata na tyle, że straci nad sobą panowanie. Powinna była to przewidzieć, zwłaszcza po tym, że spędził ostatni czas w piwnicy, z dala od kogokolwiek, jak zwierzę zamknięte w klatce, teraz musiał to nadrobić.
Wokół nich pojawiła się mgła. Nie miała pojęcia, czy to przez las, czy przez coś, co robił. Zauważyła zmianę w jego aparycji, nie dało się jej nie zauważyć. Musiała reagować szybko, nie mogła być pewna, że nie zrobi jej krzywdy, a mieli tylko znaleźć zagubionych w lesie. Zawsze coś. Sorry Romulus, będziesz musiał poczekać chwilę dłużej.
Nie była szczególnie z tego zadowolona, nie chciała doprowadzać do kolejnej kłótni między nimi, a wyszło jak zawsze. Poczuła strach, nie była w końcu nieustraszona. Bała się tego, że może zechcieć ją skrzywdzić, ale nie mogła skupiać się na tym strachu. Musiała jakoś go spacyfikować, prawda? Kto, jeśli nie ona.
Zareagowała odruchowo, nie uciekała, najlepszą obroną był przecież atak, więc gdy tylko dostrzegła to dziwne coś w jego oczach, gdy poczuła ten ogarniający ją strach zamachnęła się ręką, właściwie to pięścią, aby uderzyć go w twarz z całej siły. Może to go nieco otrzeźwi?
Sukces!
Sukces!
◉◉◉◉◉ AF, rzucam na walkę wręcz - szybki lewy sierpowy w piękną buźkę Aska