@Bellatrix Black
Chwilowe zebranie się w sobie chyba faktycznie pomogło, ale jak to bywa w przypadkach chronicznego zmęczenia i bezsenności, nie był to stan trwały. Dwa kolejne kominki poddały ci się bez problemu, ale kiedy wkroczyłaś do jednego z barów, powieki znowu zrobiły się odrobinę ciężkie. Tym razem, zamiast uderzyć bezpośrednio w kominek, tak jak planowała, posłałaś je w stronę znajdującego się obok stojaka na pogrzebacze. Ten wygiął się pokracznie i odleciał w bok, sam pogrzebacz i łopatkę do popiołu posyłając w twoją stronę, jakby los próbował ostrzec cię, że rzucanie zaklęć w takim stanie nie jest złym pomysłem. Nic ci się nie stało, oczywiście, ale niesmak pozostawał.
W końcu też dotarłaś do sklepu z zabawkami. Miałaś wielkie ambicje na to zaklęcie i faktycznie, splotłaś je fenomenalnie - wręcz fenomenalnie pokracznie, czując jak zmęczenie kładzie ci się ciężarem na barkach i sprawia że nadgarstek wykonuje złą sekwencję ruchów. Różdżka zasyczała, sypiąc z siebie iskry i buntując się przed takim traktowaniem. Drewno natomiast nagrzało się nieco, ale ponad to nic ci się nie stało.
Sennie jednak przeszło ci przez głowę, że jeśli Czarny Pan miał być faktycznie z Ciebie dumny, to musiałaś się bardziej postarać.